Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23128 miejsce

Gosia Andrzejewicz: Nie boję się Dody!

Gosia Andrzejewicz w szczerej rozmowie z Iloną Adamską opowiada o początkach swojej pracy, uczestnictwie w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie" oraz o ataku ze strony mediów na jej karierę.

Gosia Andrzejewicz / Fot. archiwum artystkiNa stronach internetowych czytamy, że muzyka towarzyszyła ci od dziecka. Już w szkole zostałaś „dyżurną wokalistką” obsługującą akademie i różne szkolne uroczystości. Jeździłaś po całej Polsce występując w przeglądach młodej twórczości. Czy już wtedy wiedziałaś, że w swoim życiu postawisz na muzyczną karierę?
- Od dziecka wiedziałam, że swoje życie zwiążę z muzyką. Gdy miałam dwa latka moja mama zostawiała mnie pod opieką sąsiadki, która miała w mieszkaniu perkusję. Siadałam przy niej i „grałam”. Kiedy wracałam do domu, wyciągałam z szafy garnki, łyżki i udawałam, że gram na bębnach. Gdy miałam pięć lat wychodziłam przed blok i dawałam mini koncerty dla swoich kolegów i koleżanek. Śpiewałam piosenki, których uczyłam się w przedszkolu, które zasłyszałam w radiu. Wszyscy dziwili się, że tak szybko zapamiętywałam teksty i melodie.

W drugiej klasie liceum zostałaś wokalistką zespołu jazzowo-popowego założonego przez studentów Wydziału Jazzowego w Katowicach, którzy skomponowali specjalnie dla Ciebie kilkanaście utworów. Z zespołem występowałaś w wielu klubach, w TV Katowice, dotarliście też do eliminacji Debiutów Opolskich…
- Tak naprawdę to mało znaczący epizod w moim życiu. Najważniejszy okres to etap szkoły podstawowej. Jeździłam wtedy po całym kraju, biorąc udział w licznych konkursach i przeglądach piosenki dla młodych artystów. Wygrałam około trzydziestu z nich. Do dzisiaj wspominam z sentymentem ten okres mojego życia. Miałam cudowne, bardzo ciekawe dzieciństwo. Nigdy nie stawiałam szkoły na pierwszym miejscu. Najważniejsza była muzyka i wszystko, co
z nią związane. To ona nadawała sens wszystkiemu.

Skąd czerpiesz muzyczne inspiracje?
- Z własnego życia. Z najbardziej aktualnych tematów, z rzeczy i sytuacji, które dzieją się wokół mnie. W swoich piosenkach jestem bardzo szczera i prawdziwa. Dzięki tekstom, które tworzę wyładowuję często swoje negatywne emocje. Pisanie utworów jest dla mnie terapią, lekiem, sposobem na chandrę, złość, smutek. Moje testy są o tym, by się nigdy nie poddawać, by kochać, walczyć o swoje marzenia.

Swoje pierwsze piosenki napisałaś w wieku 18 lat. Kto pomagał ci przy ich aranżacji?
- Pisząc teksty nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak ciężko jest zaaranżować dany utwór. Zupełnie się na tym nie znałam. Postanowiłam zorganizować coś w rodzaju castingu. Na moje ogłoszenie odpowiedziało prawie 30 osób. Ostatecznie zdecydowałam się na współpracę z Arturem "St0ne" Kamińskim - polskim Timbalandem, producentem muzycznym r'n'b, hip-hop, współpracującym m. in. z Peją. Artur zachwycił mnie swoim oryginalnym podejściem do muzyki, świeżością, nieuleganiem trendom, muzycznym stereotypom. On posiadał wrodzony talent muzyczny. Do dzisiaj świetnie nam się współpracuje.

W trzeciej klasie liceum zakochałaś się w języku włoskim. Celem pogłębienia znajomości języka wyjechałaś podczas wakacji na kurs do Florencji. Tam twój talent dostrzegł włoski kompozytor Goffredo Orlandi, laureat Sanremo, znany ze współpracy z takimi gwiazdami jak Laura Pausini czy Marco Masini…
- Do dzisiaj nie mogę uwierzyć w to, że poznałam osobiście Goffredo. To wspaniały człowiek. Wszystko zaczęło się na kursie włoskiego. Moja nauczycielka podczas jednej z lekcji zapytała mnie o moje hobby. Odpowiedziałam, że kocham śpiewać. Pokazałam jej swoje demo z piosenką w języku włoskim. Była pod wielkim wrażeniem. Stwierdziła, że musi pokazać płytę swojemu znajomemu - Goffredowi. Orlandi, nie wierząc początkowo, że to mój głos poprosił, abym osobiście zaśpiewała w jego studio. Gdy usłyszał mnie na żywo powiedział, że „tak szybko już mnie nie wypuści”. Od razu zaproponował mi współpracę. Napisał dla mnie wiele piosenek. Kilka z nich znalazło się na mojej debiutanckiej płycie, m.in. piosenki „Pozwól żyć”, "Słowa".

W marcu 2004 ukazał się twój debiutancki album zatytułowany ”Gosia Andrzejewicz”. Byłaś autorką większości tekstów i kompozytorką pięciu utworów. Pisali wtedy: „Cechą charakterystyczną płyty jest ciekawa, współczesna produkcja oraz różnorodność stylów, bowiem można na niej znaleźć takie gatunki jak pop, r'n'b, czy też brzmienia klubowe. Czynnikiem łączącym płytę w spójną całość jest subtelny i zmysłowy głos artystki.” Jak oceniasz dziś, z perspektywy czasu swój wielki debiut? Co czułaś słysząc w radiu swoje piosenki?
- Byłam wtedy najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Czułam radość, dumę połączoną z euforią i niedowierzaniem. Gdy słyszałam swoje piosenki w radiu - piszczałam. Dzwoniłam do rodziców, znajomych, przyjaciół. Miałam ciarki na ciele. Niesamowite uczucie. Marzyłam o tym całe swoje życie. Miałam wrażenie, że mój sen się spełnił. Marzenia stały się rzeczywistością.

Rok później postanowiłaś spróbować swoich sił startując w polskich eliminacjach do konkursu Eurowizji. Jednak specjalnie stworzona na tę okazję, wyprodukowana przez St0ne'a piosenka pt. “Niebezpieczna gra” nie zakwalifikowała się do finałowej piętnastki. Byłaś bardzo zawiedziona?
- Szczerze? Poczułam się dosłownie olana. Stwierdziłam jednak, że tak łatwo się nie poddam. Wysłałam swoją piosenkę na Białoruś. Utwór się spodobał, zostałam zaproszona do konkursu. Jako jedyna Polka zakwalifikowałam się do finału białoruskiej Eurowizji.

W październiku 2006 kolejna twoja płyta “Gosia Andrzejewicz Plus” zdobyła status złotej płyty. Później posypały się kolejne nagrody i wyróżnienia, m.in. Złoty Dziób Radia Wawa 2006
w kategorii “Odkrycie Roku”, Radiowy Debiut Roku 2007 podczas Eska Music Awards 2007. W październiku 2007 roku podczas gali wręczania prestiżowych nagród muzycznych VIVA Comet, zdobyłaś nagrodę w kategorii Charts Award. Wokalistka roku i Debiut roku na opolskim konkursie Superjedynek. To tylko niektóre z najważniejszych nagród w twojej dotychczasowej karierze. Jakie znaczenie mają dla ciebie przyznawane nagrody?

- Tak naprawdę tylko nagrody przyznawane przez fanów i publiczność mają dla mnie ogromną wartość i znaczenie. Najbardziej je cenię i jestem z nich dumna. To dla publiczności tworzę i śpiewam. I to jej zdanie, ocena, opinia jest dla mnie najważniejsza. Nie zdanie czterech osób siedzących w jury i oceniających danych wykonawców według własnych subiektywnych gustów muzycznych i upodobań.

Catherine Deneuve powiedziała kiedyś, że „Gwiazda to ktoś przyszpilony na ścianie publicznej wyobraźni”. Czujesz się gwiazdą?
- Słowo „gwiazda” ma dla mnie negatywny wydźwięk. Kojarzy mi się z osobą zadufaną w sobie, nie mającą szacunku dla innych, materialistką pozbawioną uczuć. Nie jestem tego typu osobą. Czuję się artystką, która kocha śpiewać i komponować piosenki.

W dodatku bardzo ładną…
- Dziękuję za komplement.

Na forum jednego z portali czytamy o Tobie: „ piękna, zdolna dziewczyna”, „ kobieta o zmysłowej figurze i bajecznym głosie”. Podobasz się ludziom. Jesteś pewna swojej wartości i atrakcyjności?
- Tak, jestem pewna swojej wartości. Dobrze czuję się w swoim ciele, choć nieustannie nad nim pracuję. Mam też - jak każda kobieta - kompleksy, ale powoli zaczynają znikać dzięki treningom do programu „Gwiazdy tańczą na lodzie”.

Bardzo chciałaś w nim wystąpić?
- Producenci programu dzwonili do mnie już podczas pierwszej edycji show. Prosili, błagali, ale zawsze stanowczo odmawiałam. Nigdy nie miałam na nogach łyżew, bardzo się bałam… Poza tym ciągły brak czasu spowodowany koncertami, nagrywaniem płyt uniemożliwiał mi udział w programie. Tuż przed trzecią edycją tanecznego show zadzwonił do mnie sam Rinke Rooyens i powiedział, że mnie zabije jak nie wystąpię (śmiech). Zgodziłam się i mogę śmiało powiedzieć, że nie żałuję swojej decyzji. Jest wspaniale. Poznałam cudownych ludzi, robię coś dla swojej kondycji, mam coś w rodzaju sportowych wakacji. Dodatkowo mam przystojnego, przemiłego partnera. Nicholas Keagen to stuprocentowy profesjonalista. Ufam mu bezgranicznie, jeżeli chodzi o jazdę i treningi.

Za chwilkę pewnie usłyszymy plotki o waszym romansie…?!
- Bez komentarza. (śmiech)

Pasją Gosi są dalekie podróże. Na zdjęciu - podczas ostatniej wyprawy ... / Fot. archiwum artystkiNawet gdyby tak było i tak nikogo byś nie zraniła. Jesteś przecież singielką…
- Tak, moje serce jest wolne. Dotychczas całe swoje życie poświęciłam muzyce i karierze. Na miłość przyjdzie jeszcze czas. Szukam mężczyzny stałego w uczuciach, inteligentnego, opiekuńczego, zaradnego. Fajnie by było, gdyby choć trochę rozumiał muzykę. Moim męskim ideałem jest połączenie Asthona Kutchera i George’a Clooney’a.

Nie boisz się w programie porównań, negatywnych opinii ze strony np. Dody, która słynie z ostrych słów i negatywnych ocen?
- Całe swoje życie jestem porównywana z innymi koleżankami po fachu. Udział w programie traktuję jako zabawę, odskocznię od dotychczasowego życia. Nie boję się Dody! Jedynej rzeczy, jaką się lękam jest kontuzja.

Kto z uczestników „Gwiazdy tańczą na lodzie” przypadł ci najbardziej do serca?
- Pewnie cię teraz zaskoczę, ale… zaprzyjaźniłam się z Jolą Rutowicz. To naprawdę świetna dziewczyna. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego prasa wypisuje takie bzdury na jej temat. Jola jest prawdziwa, kolorowa, szczera do bólu, zawsze mówi to, co myśli. Lubię jej towarzystwo.

Czy przeciwności losu napędzają Cię do działania?
- Oczywiście. Dodają mi wręcz skrzydeł, popychają do działania, są motywacją. Jak każdy Koziorożec - jestem strasznie uparta. Lubię postawić na swoim. Jeśli coś mi się nie udaje, jeśli napotykam w swoim życiu na jakieś przeszkody - nie poddaję się i walczę do końca.

Albert Einstein powiedział kiedyś, że opublikowano już o nim całe tomy tak bezczelnych kłamstw i czczych wymysłów, że dawno wpędziłby go do grobu, gdyby zwracał na nie jakąkolwiek uwagę. Jak przyjmujesz krytykę, oszczerstwa i nieprawdę kierowaną w swoją stronę?
- Cenię i szanuję jedynie konstruktywną i uzasadnioną krytykę. Sama jestem wobec siebie bardzo krytyczna. Natomiast wszelkie plotki i oszczerstwa wymyślane przez prasę traktuję z przymrużeniem oka. Choć nie ukrywam, że niektóre kłamstwa wymyślane przez plotkarskie portale bardzo bolą.

No właśnie. Jakiś czas temu pojawiły się artykuły w Internecie, że TVN i jeden z portali chce cię zniszczyć?!
- Mowa oczywiście o „cudownym” portalu Pudelek, który co tydzień wymyśla kłamstwa na mój temat. Oni celowo chcą zniszczyć mój wizerunek. Najgorsze jest to, że ludzie pracujący w tym portalu czują się bezkarni. Dla nich liczy się tylko pieniądz, kłamstwo i nic więcej. Przykre doświadczenia miałam także z TVN. Wyemitowali reportaż w programie „Uwaga”, który miał na celu skompromitowanie mojej osoby.

Największe marzenie i plany na najbliższą przyszłość?
- Nowa płyta, która ukaże się początkiem przyszłego roku. Będzie romantyczna, melodyjna a równocześnie bardzo nowoczesna, korespondująca z najnowszymi trendami w muzyce popowej i klubowej. Myślę, że sprawię moim fanom świetną niespodziankę. Największe marzenie to…
- jeśli Ci powiem to się nie spełni (śmiech).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

po co?

Komentarz został ukrytyrozwiń

ale chyba można by pociągnąć wątek paranoiczny?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ładnie wyszła na pierwszym zdjęciu! Plus za rozmowę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Klarą !!!! Wywiad z Gosią jest zupełnie inny niż ostatni wywiad Ilony np. z Dorotą Miśkiewicz. To zupełnie dwie inne osoby, na zupełnie innym poziomie... Do każdej osoby indywidualnie dostosowuje się pytania, styl rozmowy, itp. Tak więc co do wywiadu z G.A. uważam, że naprawdę jest OK. Przecież Ilona nie zada jej pytań metafizycznych :P bo chyba nie wiedziałaby jak odpowiedzieć :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

świerk, ja bym tu trochę broniła Ilony, bo pomyśl, jak inaczej rozmawiać z taką Gosią? wg tych smaych kryteriów co np. Peszek?:)
nie sądzę, zaraz by się obraziła i z piskiem uciekła, ot co

Komentarz został ukrytyrozwiń

ten wywiad to raczej słaby, niemal same łatwe i wygodne pytania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tam wolę Gosię niż Dodę. Doda jest za bardzo prowokująca i wulgarna.
Wywiad ciekawy, dlatego stawiam +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maks, podziemie czasem tylko próbuje być fajne. A nie jest.
Klaro - pełna zgoda, naprawdę ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Biedna ta Gośka, naprawdę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ilona, czy to kolejny wywiad mailowy? Czy spotkałaś się z Gosią ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.