Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11907 miejsce

"Gottland" Mariusza Szczygła, czyli rzecz o narodzie

Stereotyp - nic dobrego, chyba, że tak jak w przypadku Czechów, tworzy obraz uśmiechniętego spadkobiercy ideologii Szwejka. Ten uproszczony wizerunek burzy Mariusz Szczygieł, który wnika w głąb czeskiej duszy. Prawda może być okrutna.

Mariusz Szczygieł - Szczygieł kocha Czechy, kocha Pragę. I jest to miłość prawdziwa, bo nie za coś, a pomimo czegoś. Obiektywizm nakazuje mu opowiedzieć o niedającej się racjonalnie wytłumaczyć czeskiej rzeczywistości.

Kafkarna - bo tak ten świat absurdu nazywają sami Czesi - jest wręcz wpisana w historię małego narodu, który musiał jakoś przetrwać Habsburgów, protektorat Czech i Moraw, a potem komunizm i...współczesny kapitalizm.

Rozsądniejsi wcześniej umarli

Niejednokrotnie Czesi rezygnowali więc ze zbytecznych - jak twierdzą bohaterowie reportaży - bohaterskich gestów na rzecz zwyczajnego przeżycia. Szczygieł pyta, gdzie jest granica "bycia Szwejkiem" i czy konformizm może być swoistą filozofią życiową.

Bez zbędnej martyrologii i patosu autor przedstawia jednostkowe losy, wynikające trochę z przypadku i przeznaczenia, a trochę z niewłaściwych wyborów. Mamy tu więc historię przedwojennej aktorki Lidy Baarovej, w której zakochał się Goebbels, albo historię Otokara Sveca, który miał nieszczęście wygrać konkurs na największy na kuli ziemskiej pomnik Stalina (rozsądniejsi projektowali tak, by ich pomysły odrzucono, albo mieli szczęście i wcześniej umarli).

Komplikacja pochówków

Czytelnik dowie się też, że w Pradze żyje do dziś siostrzenica Kafki, Vera S., która jakoś nie przywykła do nowych czasów i nadal nie chce nic opowiadać o swoim życiu i o tym jak wypożyczała nazwisko kolegom, którzy nie mogli publikować pod własnym.
Nieodpowiednie nazwisko może komplikować nie tylko życie, ale i losy pośmiertne. Coraz trudniej pochować człowieka - czytamy - nagle nastąpiła nieprawdopodobna wręcz komplikacja pochówków. Żona wybitnego scenarzysty Jana Prochazki dopiero na ósmym cmentarzu pozostawiła jego szczątki, bo z wrogiem ludu nikt nie chce mieć do czynienia nawet po jego śmierci. Niektórzy w akcie desperacji próbują nawet przemycić urnę za granicę!

Odpuszczony grzech kolaboracji

Wśród bohaterów reportaży są też prawdziwe czeskie ikony : Vondrackova i Gott. To od nazwy jego willi, zamienionej już za życia piosenkarza w muzeum, pochodzi tytuł zbioru. W najbardziej zateizowanym kraju Gott otrzymał rolę Boga. Naród odpuścił mu grzech kolaboracji z komunizmem, do którego to grzechu zresztą on sam wcale się nie przyznawał.

Szczygieł, odtwarzając biografie, posługuje się ironią i groteską. Pomiędzy wierszami kryje się jednak przerażająca rzeczywistość i czytelnikowi wcale nie do śmiechu.

Łatwo zaakceptowana "normalizacja"

Niby doświadczaliśmy tego samego, a jednak inaczej. To w Czechach kardynał Vlk w ramach "normalizacji" mył przez osiem lat wystawy, a pisarz Pecka pracowal w kanałach. Inteligenci kończyli albo na cmentarzu, albo w szpitalu psychiatrycznym. Tymczasem większość Czechów nazbyt łatwo zaakceptowała taki stan rzeczy. Jak być członkiem narodu, który ma problem sam ze sobą - zdaje się pytać Szczygieł.

Mariusz Szczygieł
Gottland
Wydawnictwo "Czarne"
2006


 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki wpisowi Patryka link tu trafiłam, wcześniej przeoczyłam tę recenzję, chociaż z założenia czytam wszystkie Twoje teksty. Świetna rekomendacja, zachęciła mnie do przeczytania książki:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałam Gottland - teraz czytają książkę przyjaciele i znajomi!!! Polecam!!! Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem!!! Recenzja OK!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dostałam tę książkę wczoraj na spoznionego Mikołaja. Juz sie nie moge doczekac kiedy ja zaczne :) Bradzo ciekawa recenzja :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa recenzja! Jednak z stwierdzeniem, jakoby Szczygieł pytał „Jak być członkiem narodu, który ma problem sam ze sobą” - nie bardzo mogę się zgodzić. Sam na spotkaniu (o którym pisałem w artykule „Zjazd czechofilii w Krakowie”) mówił: że jemu „czeskie” podejście do życia bardzo odpowiada. Co więcej świetnie odnajduje się w takim klimacie, gdzie nie ma nadętego patosu i nadmiernej mitologizacji własnej historii - tak charakterystycznych dla Polaków. Zresztą sama o tym piszesz. Czesi są świadomi swojego konformizmu. Dlatego wydaje mi się że problem jaki stara się w swojej książce zasygnalizować Szczygieł to raczej: jak być członkiem narodu dla którego chęć życia jest ważniejsza niż duma?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.12.2006 23:29

Dzięki za ciekawą recenzję. Na pewno przeczytam Gottland.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.