Facebook Google+ Twitter

Gra staje się całkiem realna

Okazuje się, że rzeczywistość, która nas otacza, nie zawsze musi być tak prawdziwa, jak nam się początkowo wydaje.

 / Fot. Renate Kalloch Ogłoszenie

Północ. Ekran monitora wypełnia pokój bladym światłem. Cisza w mieszkaniu sprawia, że staję się częścią świata wirtualnego bardziej niż rzeczywistego, który właśnie popadł w bezruch. Przeglądam ogłoszenia, oferty sprzedaży, kupna, propozycje. Wśród nich poszukiwania mężczyzn widzianych tylko raz w życiu, sponsorów, prawdziwych kobiet. Niekończące się strony z ogłoszeniami zaczynają żyć w mojej głowie. Za każdym z nich kryje się historia czyjegoś życia, a ogłoszenie zdaje się być tylko publiczną deklaracją istnienia. Częścią człowieka podrysowaną, wystawioną na światło, która jednak zdradza kim on jest, choćby tylko w części.

Natrafiam na kilka ogłoszeń, które szczególnie pobudzają moje emocje. Śmiech płynnie przechodzi w ogromny żal i współczucie. Ciekawość miesza się ze zniesmaczeniem. Kim są ci, którzy liczą na odpowiedź? Dochodzę do momentu, w którym nic mnie już nie dziwi. Niektóre z ogłoszeń tylko bardziej lub mniej interesują, jak na przykład to na portalu Alegratka.pl: "organizacja wyjątkowych zaręczyn dla odważnych". To akurat bardziej.

Nasze konwenanse ciągle żywe

 / Fot. Monika Kaczyńska PAPTelefon odbiera mężczyzna po trzydziestce. Ma ciepły głos. Chyba nie byłam na to przygotowana. Spodziewałam się mężczyzny, owszem. Ale wydawało mi się, że to ogłoszenie okaże się żartem. Nie sama treść mnie doprowadziła do takich wniosków, ale lakoniczność ogłoszenia, brak nazwy firmy lub chociażby imienia i nazwiska.

Jeśli chodzi o dalszy przebieg rozmowy, nie wiem czego się spodziewać. Skoro to jednak prawda, to na czym polegają te zaręczyny dla odważnych? Mój tok rozumowania przerywa nieukrywane zdziwienie po drugiej stronie telefonu. - Ale zazwyczaj dzwonią do mnie mężczyźni - słyszę trafną uwagę, ale dziś już chyba tracącą na aktualności. - No ale u nas jest odwrotnie i to ja chciałabym oświadczyć się mojemu chłopakowi - odpowiadam najbardziej rezolutnie jak potrafię.

Mężczyzna z łatwością przyjmuje taką wersję wydarzeń. W końcu dla niego rozmowa ze mną to szansa na zarobek. Małe filozofie jego klientów są ich sprawami i wręcz nie wypada się do nich mieszać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.03.2010 16:08

Świetny tekst. Czytając go miałam wrażenie jakby to był fragment interesującej książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.