Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21660 miejsce

"Gra w kości" w sprzedaży od 23 listopada. Przeczytaj fragment

Powieść o Bolesławie Chrobrym. Czyżby powtórka z Gołubiewa? Otóż na pewno nie.

Elżbieta Cherezińska / Fot. Leszek LubickiElżbieta Cherezińska w swojej najnowszej książce opisuje tylko pięć lat z życia władcy - ale dla państwa polskiego to mogło być pięć najważniejszych lat. Naprzeciw Bolesława, autorka ustawiła Ottona III, młodego cesarza. Jak wychodzi nasz pierwszy król z tej konfrontacji? Jest też coś, co połączyło obu władców. Wspólny przyjaciel? Polityczny interes?

W tym czasie umiera biskup praski Adalbert, który szybko staje się Świętym Wojciechem. Wszyscy najważniejsi "rozgrywający" spieszą, by wziąć go za swego patrona. I tu zaczyna się… "Gra w kości".

Połączenie warstwy fabularnej z naukową wiedzą historyczną (profesor Przemysław Urbańczyk) dało nad wyraz ciekawe efekty.

Dlaczego po dwóch książkach o wikingach pisarka zabrała się za polskiego króla? - Bo lubię drania - odpowiada wprost Elżbieta Cherezińska.

FRAGMENT POWIEŚCI

Okładka książki / Fot. Wydawca- I co dalej, książę? - Zarad stał nad skrzynią zbitą z solidnych desek. Nawet nie próbował iść do domu, przywitać się z żoną czy choćby przebrać po powrocie. Znał swojego księcia i wiedział, że ten będzie chciał z nim rozmawiać natychmiast, bez chwili zwłoki.

Wyprawa do Prusów powiodła się, Zarad przywiózł księciu ciało Wojciecha. Nie czuł jednak pełnej satysfakcji, właściwiej byłoby rzec: miał złożone uczucia. Po pierwsze, uważał, iż stanowczo przepłacił. Wykupienie zwłok za czyste złoto, waga za wagę, wydawało mu się ceną aż nadto wygórowaną, nawet w przypadku Sławnikowica, potomka książąt Libickich i brata ich dobrego towarzysza, Sobiesława. Po drugie, kupował zwłoki bez głowy, wszak ta była w Gnieźnie już wcześniej. On sam widział Wojciecha parę razy, ale trudno mu było ot tak, po prostu, po bezgłowym trupie uznać, iż płaci za to, czego chce książę. W tym względzie musiał zaufać Prusom. A z zaufaniem do obcych nigdy nie było u niego nadzwyczajnie. Po trzecie zaś, i to najbardziej psuło humor Zarada, zwłoki, które kupował, nie pasowały do tego, czym być powinny. Zarad widział w życiu wiele trupów. Przy księciu ciągle jest co robić, nie ma mowy o wylegiwaniu się na łożu, przy żonie. Wie, jak wyglądają ciała spalonych, bo niejeden gród zdobywali ogniem. Nie raz przeszukiwał pobojowisko, nieobce są mu obrzęknięte twarze umarłych, sczerniałe krwawe rany, wydarte ciałom kończyny, muchy nie dające się odpędzić od trupów. Ścierwnice, trupnice, gnilne robaki, wszystkie te larwy śmierci widział już na własne oczy. Czuł smród trucheł, patrzył, jak owady przerabiają żyjących kiedyś ludzi w śmiertelne łajno. Widywał i topielców, ich różowe i sine ciała, skórę zsuwającą się z dłoni niczym rękawice, obrzęknięte od wody brzuchy i opuchnięte nogi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.