Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

60292 miejsce

Grabarz, ksiądz i ich praca

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-12-01 21:36

Praca do 67 roku życia, zapowiedziana przez premiera Tuska w expose, wywołała nie tylko dyskusję na ten temat. Powstało w wielu kręgach społecznych i instytucjach związkowych wzburzenie tymi planami.

Grabarz, ksiądz i ich praca

Praca do 67 roku życia, zapowiedziana przez premiera Tuska w expose, wywołała nie tylko dyskusję na ten temat. Powstało w wielu kręgach społecznych i instytucjach związkowych wzburzenie tymi planami. Choć to odległa pieśń przyszłości, już dzisiaj trzeba o tym mówić, dyskutować i wyciągać wnioski, patrząc w odległą przyszłość Polski, i nie tylko Polski. Nie tylko, bo Niemcy, Francja i inne kraje Unii, są już daleko bardziej zaawansowane w przygotowaniu się do wprowadzenia podobnych uregulowań prawnych. A u nas jeszcze panuje stan frustracji i niezadowolenia. Mniej chcemy o tym myśleć, więcej zaś mamy niepokoju i sprzeciwu. Bo, czy ktoś chce zatrudniać starszych pracowników? ? pytamy słusznie. Tylko, czy takie pytania będą za 15-20 lat, kiedy zabraknie ludzi do pracy, i pieniędzy na zasiłki emerytalne?

Najwięcej kontrowersji z pracą do 67 roku życia oraz zrównania wieku emerytalnego, kobiet i mężczyzn, budzi właśnie sprawa kobiet. Z jednej strony wiadomo, że kobiety pracują przez cały okres aktywności zawodowej, na dwóch etatach: w firmie i w domu, przy garnkach w kuchni i wychowaniu dzieci. Z drugiej strony wiemy, że kobiety na emeryturze, mają stawki świadczeń znacznie niższe od mężczyzn. Mędrcy od polityki, zatrudnieni za nasze pieniądze w ekipach rządowych, tłumaczą to krótszym okresem pracy kobiet na etacie w firmie, a przez to krótszym okresem składkowym na swój fundusz emerytalny. Pomijają przy tym sprytnie istotny fakt niższych stawek zarobków kobiet w stosunku do mężczyzn zatrudnionych na tych samych czy podobnych etatach.

Ta ostatnia sprawa, wymaga jak najszybszej pilnej regulacji prawnej tak, aby przestać wreszcie dyskryminować kobiety. Szokuje czy też denerwuje kobiety to, że w wypadku wydłużenia wieku emerytalnego, będą musiały pracować dłużej niż obecnie, aż o siedem lat. To ma być oczywiście złagodzone stopniowym dochodzeniem do granicy 67 roku życia. Patrząc na rzeczywistość dzisiejszym okiem, jakie oferty czekają, o ile w ogóle czekają, na dojrzałych pracowników, zwłaszcza kobiety?

Wprawdzie premier Tusk przyznał i nawet uzasadniał, że najważniejsze w reformie emerytalnej jest ratowanie finansów państwa, to jednak wspomniał również, że przyszłe emerytury w związku z dłuższą pracą, będą wyraźnie wyższe. Owszem, to jest ważny powód do radości w przyszłości. Ale ta radość w przyszłości, może być skromniutka i nie dla wszystkich. Bo jacy będą ludzie w wieku 67-76 lat pod względem zdrowia? Dzisiaj mało kto chce patrzeć w firmie na człowieka w wieku 60 lat. Za stary, za mało wydajny, ze słabą pamięcią i chorowity. Tak, więc patrząc z pozycji doświadczeń dzisiejszych, pytamy słusznie: czy w wieku produkcyjnym 65-67 lat będziemy jeszcze sprawni, zdrowi i zdolni do pracy? A, ile lat pocieszy nas emerytura, po 67 spędzonych w przemyśle, usługach, szkolnictwie, czy służbie zdrowia? Ale czy to dziś interesuje decydentów?

Nieodzowny byłby tu przepis i zapis w kodeksie pracy, że w okresie przedemerytalnym pracownik ma ochronę przed wypowiedzeniem, która gwarantuje mu stabilizację zatrudnienia i zachowanie dotychczasowego źródła dochodu, do czasu uzyskania emerytury. Pracodawcy nie wolno i dzisiaj wypowiedzieć umowy o pracę pracownikowi, któremu do osiągnięcia wieku emerytalnego, brakuje nie więcej niż cztery lata, jeżeli okres zatrudnienia umożliwia mu uzyskanie prawa do emerytury z osiągnięciem tego wieku. Rzecz w tym, że prywatni pracodawcy, mają sposoby na omijanie tego prawa. Nie znaczy to, że tak musi być i będzie, w przyszłości.

Dzisiaj na ten przepis, zwłaszcza na omijanie takich uregulowań, niektórzy patrzą nawet wyrozumiale. Uważają, bowiem że być może one właśnie wiążą ręce pracodawcom. I mają na to wytłumaczenie: " Większość pracodawców po prostu nie zaryzykuje zatrudnienia osoby w wieku chronionym. Gdyby tego wieku chronionego nie było, jestem święcie przekonana, że 80 proc. z tych, którzy szukają pracy - pracę by znalazło" - mówi ekspertka ds. rynku pracy z BCC. Przypomnijmy. BCC to Business Centre Club (BCC), istniejący w Polsce od 1991 roku, klub przedsiębiorców i największa w kraju organizacja, indywidualnych pracodawców. To właśnie im zależy na tym, aby pracę dawać tylko ludziom w sile wieku, głównie młodym, silnym, zdrowym. A starsi niech sobie idą na zasiłek lub pod budkę z piwem.
(Stanisław Cybruch)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.