Facebook Google+ Twitter

Grace Jones. "This is a story of hurricane…”

Po rynku muzycznym przetoczył się huragan, a większość dziennikarzy milczała. Niesłusznie! Pod koniec ubiegłego roku, po dwudziestu latach wróciła na scenę muzyczną Grace Jones z krążkiem „Hurricane”.

Grace Jones / Fot. www.theworldofgracejones.comGrace Jones już za życia stała się legendą. Określano ją m.in. „Czarną panterą” i „Królową gejowskiego disco”. Prawda jest jednak taka, że nie można jej przykleić jednej etykietki. Ma wiele twarzy i wciąż się zmienia. Może właśnie dlatego stała się inspiracją dla Andy’ego Warhola, Romana Polańskiego czy reżyserów tworzących postaci na jej podobieństwo. Ma na koncie współpracę z Davidem Gilmourem, jest ulubienicą projektantów mody, swoim wyuzdaniem potrafi wywołać rumieniec u każdego mężczyzny. Mówi się też, że „jej nogi kończą się na wysokości naszych ust”, a jej wizerunek jest taki, jaki w danej chwili sobie zamarzy – nie stoi w miejscu. Można śmiało stwierdzić, że to jedna z ikon lat 70 i 80.

Sześćdziesięcioletnia piosenkarka, aktorka i modelka nie zawiodła moich nadziei. Długo wyczekiwany album, z gościnnym udziałem Tricky’ego, Briana Eno i Leo Rossa, jest taki, jak ona sama: mocno drapieżny, trochę ekscentryczny, a przede wszystkim pełen energii i nietuzinkowy. Utrzymany w trochę mrocznym klimacie wydaje się niemodny, a przez to jeszcze ciekawszy.

Grace Jones / Fot. www.theworldofgracejones.com"Hurricane” tylko potwierdza klasę i talent Jones, która jak zwykle tworzy w opozycji do plastikowych gwiazdek. Celowo odcina się od najnowszych trendów. Teksty jej utworów nie zlewają się w całość z tym, co serwują nam popularne wokalistki . Na ich tle Jones jest wyrazista, choć z drugiej strony nie pretenduje do roli twórczyni „sztuki wyższej” (abstrakcyjnej i często w gruncie rzeczy niezrozumiałej). Piosenkarka ma własne reguły gry i konsekwentnie się ich trzyma, a jej oryginalny głos niezmiennie czaruje słuchaczy.

„Hurricane” jest pozycją, której nie można przeoczyć. Jeśli ktoś nie przepada za nudnawymi utworami z pierwszych miejsc list przebojów, powinien sięgnąć po tę płytę – z pewnością spodoba mu się mieszanka rocka i popu okraszona rytmami afrobeatu. To bez wątpienia alternatywa w czasach zdominowanych przez boysbandy czy napompowane „piosenkarki”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.