Pozycja materiału w rankingach:
Świat fantazji Pana Ryszarda jest kolorowy. Prezentuję jego grafiki pt. "Uciec... Ale dokąd?".
Zobacz także:
Artykuły
(909)
Galerie
(231)
Średnia ocen
(4.65)
Wiek: 51 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: http://www.bezjarzmowie.info.ke/test/ Poznaj historię Daniela Lewińskiego: http://wpotrzaskuchoroby.lifesaversblog.com/
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Beata Traciak 02.04.2010 17:33
Autor grafik, czerpał ze zródła:
Mówi się, że najprościej jest właśnie uciec, czy zrobić unik. Nieprawda. Uciec się nie da. Od niczego i nigdy. Niezależnie od tego, jak bardzo chcielibyśmy uciekać, zawsze znajdzie się coś, co nas dogoni, co zatrzyma i będzie dręczyć. Najprościej jest więc nie uciekać, lecz zostać w miejscu i z przyklejonym do twarzy grymasem imitującym uśmiech godzić się na wszystko to, od czego chcemy uciec. Z zaciśniętymi zębami mówić: „Nie, nic się nie dzieje”, „Ależ nic się nie stało, nie przejmuj się.” Udajemy twardych, pozujemy na osoby, które ciężko zranić, które się nie przejmują byle czym. Ale to nieprawda. Każde słowo może zaboleć, każdy czyn może zranić, choć nikt tego po sobie nie pokaże. Na zewnątrz wszystko będzie w porządku, w środku zaś spłynie niejedna łza, żalu, bólu, wyrzutu, poczucia winy. Tyle, że nikt nigdy się nie dowie. Bo i po co? W imię czego? Spowodowania, by ktoś inny poczuł się winny? Ludzie się tym nie przejmują. Istnieje niewielki procent osób, które przejmują się i zastanawiają nad tym, czy to, co zrobią lub powiedzą, w jakikolwiek sposób oddziałuje na innych. Najczęściej nikt się nad tym nie zastanawia. Mówią, robią, a niech się dzieje co chce. Bo w każdym siedzi egoista... Zatracamy coraz bardziej zdolność empatii, wczuwania się w myśli i uczucia innej osoby. Dlaczego? A z prostej przyczyny: bo nagle może się okazać, że poczujemy się winni. Że się zaczerwienimy, że zobaczymy swoje czyny z innej perspektywy. A to jest niedobre... Prowadzi do uzewnętrznienia uczuć, co jest bardzo niemile widziane, a często wręcz wyśmiewane...
Człowiek z natury jest istotą niedoskonałą. Dlatego tak łatwo jest zawieść się na innych. Z drugiej zaś strony – jest on istotą stadną. I niezależnie od tego, ile razy by się „przejechał” na ufności do innych, po pewnym czasie zapomina, jak bardzo to bolało i znów z otwartym sercem wychodzi do innych. Po czym obrywa kolejny raz... Dlaczego tak się dzieje? Czy istnieje złoty środek? Czy lepiej jest w takim razie stronić od wszystkich lub też egoistycznie wybierać jedynie rzeczy dobre dla samego siebie, czy też z ufnością wychodzić naprzeciw wszystkim, łudząc się nadzieją, że może tym razem się uda, może teraz nikt nie zrani, nikt nie dokopie, nikt nie zawiedzie zaufania? Czy w ogóle jest możliwa właściwa odpowiedź na to pytanie?
Lesław Adamczyk 31.03.2010 07:18
Kliknąwszy gwiazdkę wyraziłem swoją opinie o galerii i szacunek dla pracy autora
Piotr Wierzbicki 28.03.2010 09:36
Można było poszerzyć ekspozycję. Temat ten warty jest analizy. Na podstawie tego co widzę, autora prześladuje nietypowa obsesyjność. Narastający problem cywilizacyjny.
Siostry lekkich obyczajów. Film o holenderskiej prostytucji. [Youtube]
(odsłon: +277)