Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

174369 miejsce

Grając na blaszanym bębenku - wywiad z reżyserem Adamem Nalepą

Premiera "Blaszanego bębenka" jest najbardziej oczekiwanym elementem obchodów 80. urodzin Güntera Grassa. Specjalnie dla Wiadomości24.pl, wywiadu udzielił reżyser widowiska Adam Nalepa.

Próba przedstawienia w reżyserii Adama Nalepy. / Fot. Tomasz Kamiński Teatr WybrzeżeZ panem Adamem Nalepą spotkałam się w jednej z najbardziej klimatycznych kawiarni na gdańskiej Starówce – w Pikawie przy ulicy Piwnej. Znalazł kilka chwil pomiędzy dziesiątkami telefonów a próbami w Teatrze Wybrzeże, gdzie już w sobotę 6 października odbędzie się światowa premiera jego najnowszego dzieła - "Blaszanego bębenka", na motywach powieści Güntera Grassa.

Czy pomysł na wystawienie sztuki wyszedł z Pana strony, czy został zainicjowany przez Teatr Wybrzeże?
– Nigdy nie ośmieliłbym się zaproponować jakiemuś teatrowi wystawienia jakiejś sztuki. Inicjatywa wyszła ze strony Teatru Wybrzeże. Zaproponowano mi wyreżyserowanie sztuki, na co dano mi bardzo niewiele czasu. Na same próby musiały wystarczyć dwa miesiące. Pomimo tak krótkiego terminu zgodziłem się bez wahania. Nie wiedziałem wtedy, że jestem pionierem. Nie przypuszczałem, że będzie to pierwszy „Blaszany bębenek” wystawiony w teatrze.

Czy gdyby Pan zdawał obie z tego sprawę to podjąłby się Pan tego wyzwania?
– Oczywiście, że tak. Uwielbiam wyzwania. Poza tym pracuję na genialnym materiale literackim. Po jego przeczytaniu brakuje słów. Mimo wszystko, a może właśnie dlatego, obawiam się trochę jak moje spojrzenie na ten obraz zostanie odebrane. Jest tyle niewiadomych. Chciałbym by sztuka spodobała się, ale trudno mi było odnieść się do upodobań widzów w temacie tego dzieła, ponieważ nie miałem punktu zaczepienia w postaci innych adaptacji „Blaszanego bębenka”. W związku z tym to wszystko jest bardzo eksperymentalne.

Jak Grassa odczuwa człowiek teatru?
– Mnie Grass najpierw zabija i niszczy. Tak jest przy każdym zetknięciu się z jego książką. Nie wystarcza mi przeczytanie danego tekstu raz. Kiedy kończę ostatnią stronę utworu, wracam do początku i czytam jeszcze raz. Za każdym razem któryś fragment porusza mnie do głębi. To chyba właśnie te łzy, które autor wylewa w każdej powieści sprawiają, że to tak fascynujący materiał dla reżysera. Jego twórczość jest bardzo wymagająca, ale przez to tak pasjonująca jest praca z książką tego wielkiego gdańszczanina. Utwór z którym przyszło mi pracować dotyka realiów sprzed ponad 70 lat. Mam nadzieję, że dzięki moim staraniom historia Oskara odżyje na nowo. Urzekła mnie symbolika i groteskowość zastosowana przez Grassa, która często wpada w absurd i surrealizm. Staram się czerpać z tego jak najwięcej przy produkcji sztuki.

Czy „Blaszany bębenek” łatwo przystosować do wymogów sztuki teatralnej?
– Stworzenie scenariusza na podstawie powieści to niezwykle trudne zadanie. Szczególnie, kiedy jest to
utwór tak złożony i głęboki jak książka Grassa. Powieść, na podstawie której tworzę scenariusz czytam wiele razy. Z każdym kolejnym czytaniem odnajduję ważne i ciekawe sceny, które chętnie zawarłbym w sztuce. Musze jednak pamiętać, że przełożenie całego „Blaszanego bębenka” na deski teatru jest niemożliwe. Stawiam sobie więc bardzo trudne zadanie – wyselekcjonowanie najciekawszych wątków i stworzenie z nich adaptacji. Jestem zmuszony pomijać pewne sceny, aby sztuka nie ciągnęła się w nieskończoność. Chciałbym uniknąć zanudzenia widza rozciągniętymi wątkami, by nie doprowadzić do tego, że publiczność opuści salę przed końcem spektaklu.

Mam nadzieję pokazać świat Oskara poprzez jego atmosferę i język. Moim teatralnym credo jest: dobry tekst i dobry aktor – więcej nie potrzeba. Jest jednak taki moment w życiu reżysera, kiedy na około tydzień przed premierą zakochuje się w swoim dziele i przestaje dostrzegać pewne niedociągnięcia. Boję się tego czasu. Wtedy jeszcze ważniejsze stają się uwagi innych współpracowników.

Czy to Pański „pierwszy raz” z Teatrem Wybrzeże?
– Tak, ale od kilku lat spędzam co roku wakacje w Trójmieście. Świetnie się tu czuję. Zawsze kiedy tu jestem, chodzę na sztuki teatralne. Bywam w Teatrze Wybrzeże, Malarni oraz innych miejscach, w których dzieje się coś ciekawego. To stąd znałem już wcześniej nazwiska wszystkich wspaniałych aktorów, z którymi pracuję nad „Blaszanym bębenkiem”.

Czyli przyjechał Pan do Gdańska z gotowym zamysłem na obsadę?
– W pewnym sensie tak. Cieszę się, że udało się tak wielu wybitnych artystów namówić na udział w tym projekcie. Niewielu reżyserów ma zaszczyt pracować z taką plejadą gwiazd podczas realizacji jednego projektu. Jestem zaszczycony, że mogłem poznać tych ludzi. Mam nadzieję, że to nie będzie nasze jedyne wspólne osiągnięcie.

Jakie ma Pan dalsze plany? Co po „Blaszanym bębenku”?
– Najpierw Wakacje! Zdecydowanie. Od dwóch miesięcy pracuję w zawrotnym tempie. Jest po piątej (po południu - N.K.), a ja właśnie zjadłem śniadanie. Jestem przemęczony, ale coraz niecierpliwiej oczekuję premiery. Nie mam jeszcze konkretnych planów, prowadzę jednak rozmowy dotyczące nowych projektów. Wcześniej jednak muszę się zregenerować.

Czy nie obawia się Pan wykorzystania wątków ze spektaklu w walce politycznej? Zapewne słyszał Pan, że radni z Prawa i Sprawiedliwości bojkotują obchody urodzin noblisty i demonstracyjnie oddają zaproszenia również na Pański spektakl?
– Zupełnie nie obawiam się, że stanę się przedmiotem politycznej gry. To co się dzieje w polskiej polityce dookoła dni grassowskich, w pewnym sensie mnie fascynuje. Jestem przyzwyczajony do spokoju, który zazwyczaj panuje w Niemczech, w których mieszkam od wielu lat.

Wołałby Pan po spektaklu zobaczyć na twarzach widzów zadumę czy radość?
– Zdecydowanie zadumę. Raz, że nie jest to przecież komedia. Dwa, że pamiętam doskonale moje pierwsze zetknięcie z żywym teatrem. Miałem wtedy kilkanaście lat. Od niedawna mieszkałem w Niemczech. Wybrałem się na spektakl „Trojanki” Eurypidesa. Spektakl poruszył mną tak mocno, że został w moim sercu do dziś. Wyszedłem z niego z kamiennym wyrazem twarzy. Bardzo mocno przeżywałem jej treść przez długi czas i pracę dyplomową pisałem na ten temat. Marzy mi się ponowne zobaczenie tej sztuki. Gdyby któremuś z widzów, którzy przybędą na „Blaszany bębenek”, moja sztuka tak mocno przypadła do serca, byłbym zaszczycony.

Jeśli Teatr Wybrzeże wyjdzie z kolejną atrakcyjną propozycją, czy istnieje szansa na to, że zobaczymy Pana znów w roli reżysera w Gdańsku?
– Oczywiście. Świetnie mi się tu pracuje. Mam do dyspozycji wspaniałych aktorów, dobre zaplecze. Zarząd daje mi też ogromną swobodę. Nikt nie stoi nade mną i nie mówi mi co mam robić. Realizuję się tu i jest mi z tym wspaniale. Chętnie wrócę na deski Wybrzeża z nową sztuką.

***
Adam Nalepa pochodzi z Chorzowa. Od 26 lat mieszka i pracuje w Niemczech. Ukończył studia muzyczne w klasie fortepianu, studiował medycynę. Jest absolwentem Teatrologii, Filmografii i Historii Starożytnej Uniwersytetu Ruhry w Bochum. Asystował Januszowi Wiśniewskiemu przy realizacji „Dybuka” i „Fausta”, Mikołajowi Grabowskiemu przy realizacji „Nocy” Stasiuka. Współpracował z Michaelem Simonem, Thomasem Bischoffem, Karin Henkel, Helmuthem Lohnerem, Burkhardem Kosminskim oraz Jürgenem Goschem. Asystował także Janowi Klacie przy realizacji „Ryszarda III". Do jego osobistych osiągnięć należą:
- „Komediant” T. Bernharda
- „Życie (aż) do mężczyzn” T. Brussinga
- „Tata jest głodny” N'Dyaje
- „Noc Kokoszyńskich” na postawie polskiej liryki miłosnej
- „Cztery sceny o miłości” Bärfussa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Jestem za!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetne (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za długi i ciekawy wywiad.
Jeśli "obsługujesz" :) grassowskie urodzinyc, to napisz prosze cos rownie ciekawego o koncercie w Sw. Janie (trzaska i goscie) - ja nie bede tam mogl byc, a z checia przeczytam cos wiecej procz krotkiej wzmianki w gazetach codziennych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo ciekawie, plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

"+" zdecydowanie! , ale troche pomarudzę :-) trochę za dużo pytań zaczyna się od "czy..." :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przemku, jesteś wielki! Dziękuję! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super:) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.