Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Gramatyka damsko-męska

Pozycja materiału w rankingach:

42598 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 8pkt

Oceń:

Gramatyka damsko-męska

  • Źródło: Gość dnia
  • 2011-01-28 18:55
  • Odsłon: 3000
  • Komentarzy: 4

Czy nie zaczęliście ostatnio dostrzegać coraz większej ilości żeńskich końcówek, takich jak „–ożka”, w naszym języku? Czy nasz język polski nie staje się nam obcy?

Informacje z regionu
dolnyslask.naszemiasto.pl
Często można natknąć się w prasie na formy takie jak psycholożka, socjolożka, filozofka, ale czy są one poprawne? Kobiety wykonujące prestiżowe zawody tytułowane dotąd po męsku jako pani reżyser nazywa się reżyserkami. Modę na te formy promują feministki, na jednej ze stron można trafić na ich apel o promocji żeńskich końcówek w tytułach zawodowych i nazwach zawodów. Irytujące są ich zdaniem określenia takie jak poseł, ginekolog, czy socjolog, gdy mowa o kobietach.

Nowoczesne kobiety

Przez lata kobiety używały męskich nazw i nikomu to nie przeszkadzało, a wręcz kobiety były z tego dumne. Teraz po trupach udowadniają swoją kobiecość, zabierają mężczyznom stanowiska, decydują za nich, ograniczają ich wolność i odmieniają nazwy zawodów, które od lat zarezerwowane były dla mężczyzn. Damskie końcówki uznawano nawet przed laty za trywialne, ujmujące rangi i powagi zajmowanego stanowiska.
Nikt na uniwersytecie nie odważył się nawet zwrócić do Pani profesor per profesorko, a w szpitalu do pani doktor - doktorko. Jeśli takowe się już zdarzały, to tylko i wyłącznie w rozmowach prywatnych, nigdy publicznie, a tym bardziej w mediach.

Poprawnie czy nie?

Wprowadzajmy damskie końcówki, ale tylko tam, gdzie to możliwe i poprawne. Końcówka –ka od zawsze funkcjonowała w zawodach często wykonywanych przez kobiety np.: malarka, pisarka, aktorka, kelnerka, nauczycielka. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby nazwy szanowanych, rzadkich zawodów takich jak psycholog, czy antropolog odmieniać z uwagi na kobiety.
W nazwach i tytułach zawodowych należących do rzeczowników wspólnorodzajowych, czyli odnoszących się do osób obu płci, zróżnicowanie rodzaju wyrażać się powinno doborem wyrazów w zdaniu i formami orzeczenia. Do takich wyrazów należą: doktor, magister, minister. W odmianie tych zawodów stosowane są dwie różne zasady:

1. Zasada nieodmienności- stosowana częściej: rozmawiać z mecenas Kowalską, oddać pracę redaktor Stawskiej.
2. Zasada odmieniania według deklinacji męskiej, stosowana rzadziej: rozmawiać z mecenasem Kowalską, oddać pracę redaktorowi Stawskiej.
Nieodmienność występuje zazwyczaj wtedy, kiedy bezpośrednio przed danym tytułem lub nazwą występują wyrazy: pani, czy obywatelka itp. Przykłady - wywiad z panią premier Indirą Ghandi, rozmowa z panią redaktor Stawską.

Tytuł "doktor", jeśli odnosi się do kobiety, w języku ogólnopolskim jest zawsze nieodmienny, np.: wizyta u doktor Kowalskiej (forma doktorka ma zabarwienie ludowe). Zasadę nieodmienności stosujemy także wtedy, gdy nazwisko stojące obok tytułu lub nazwy jego nosicielki, nie ma wyraźnych znamion rodzaju żeńskiego, np.: to jest gabinet doktor Nowak.
Przydawki przymiotne przy nazwach i tytułach żeńskich nieodmiennych mają najczęściej rodzaj żeński np.: sławna profesor Kowalska opublikowała.

Niepoprawne jest tworzenie nazw i tytułów zawodowych żeńskich przyrostkiem –owa np.: doktorowa. Wyrazy z tym przyrostkiem mają bowiem inne znaczenia. Nie należy też zastępować istniejących od dawna form żeńskich – formami męskimi np..: zamiast kierowniczka - kierownik.

Nazwy i tytuły kobiet pochodzące od nazw i tytułów męskich (mężów i ojców) dziś rzadko używane, tworzone są za pomocą przyrostków –owa (do żony) i –ówna, -anka (do córki). Nazwy żon na – owa odmieniają się jak przymiotniki, a córek mają odmianę rzeczowników.


W wielu wypadkach zatem na przeszkodzie w tworzeniu żeńskich odpowiedników wielu zawodów stoją względy fonetyczne, nie mówiono tak przed laty,
bo trudno było takie zwroty wymawiać. I choć pomysłów na damskie formy było wiele,
żadna się nie przyjęła, ani –ini (kierowczyni, chirurgini), ani też –owa i – ina, - co wynikało z różnic znaczeń: sędzina - żona sędziego, a nie kobieta sędzia.

Językoznawcy uznają te formy za niewskazane w języku polskim. Zwłaszcza w polszczyźnie ogólnej. Większość społeczeństwa także nie akceptuje tych form i być może nie zostaną one w dalszym ciągu wprowadzone do słowników. Form żeńskich używa się tylko potocznie, w mowie swobodnej i w sytuacjach nieoficjalnych. Przez słowniki formy takie jak filozofka, psycholożka, socjolożka uznawane są za śmieszne.

Zobacz także:


Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Joanna Pachla 28.01.2011 22:49

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 49

"Przez lata kobiety używały męskich nazw i nikomu to nie przeszkadzało, a wręcz kobiety były z tego dumne. Teraz po trupach udowadniają swoją kobiecość, zabierają mężczyznom stanowiska" - no chyba nie wszystkie.
Kto jest w ogóle autorem artykułu? Bo nawet nie wiem, do kogo się zwracać.
A i z tymi stanowiskami to zbyt wielkie uproszczenie. Czy i mężczyźni kobietom co poniektórych nie zabierają?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maciej Siwiński 28.01.2011 22:30

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 41

Stosowanie męskich form przy zawodach i zajęciach kobiet, jak to
słusznie zauważył autor artykułu, ma charakter historyczno - zwyczajowy.
Przez wieki dominacja mężczyzn w życiu publicznym, wszystkiemu,
co rodzaju męskiego, nadawała większy prestiż, znaczenie. Wszelako czasy się zmieniają. Jedną z form walki o równouprawnienie kobiet jest podkreślanie ich odrębności w społeczeństwie dotychczas zdominowanym przez mężczyzn.
Pamiętam z liceum, że do nauczycielek mówiłem konsekwentnie "pani profesorko"
choć wszyscy wokół używali formy "pani profesor". Ta żeńska nazwa stanowiska
miała je odróżniać od prawdziwych, nader rzadko wówczas występujących, pań profesor z wyższych uczelni. Zauważmy zresztą, że na wyższych uczelniach, nader konserwatywnych przecież instutucjach, nigdy nie stosowano tytułu profesora do innych niż profesorowie osób, mimo iż ranga naukowa magistra, czy doktora
uczelni była wyższa niż nauczyciela liceum. Ale każdy filolog to wie, że reguła częstotliwości używania nawet niepoprawnej formy staje się poprawnością o ile tylko nie jest sprzeczna z duchem języka. To językowe równouprawnienie wpłynie wszelako na ujęcie kobietom wielu ich przywilejów, którymi przez wieki się cieszyły. Tylko jednego nie rozumiem. Przy tej tendencji do feminizowania wszystkich form męskich "golonka" (rodz. żeńskiego) przybiera postać "golonko" (rodzaj nijaki).

Komentarz został ukrytyrozwiń
Janusz Szachowski

Janusz Szachowski 28.01.2011 19:17

Ocena: Ocena pozytywna 48 Ocena negatywna 44

Panie Bieńko. Zżera mnie ciekawość, kto panu nadał uprawnienia do oceniania artykułów kolegów dziennikarzy obywatelskich? Jak się nie ma nic konstruktywnego do zapodania w temacie, to lepiej zmilczeć i nie lansować się za wszelką cenę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kamil Bieńko 28.01.2011 19:00

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 38

Niestety w reklamach już słyszymy o psycholożkach... Ciekawy artykuł.
Rzetelny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.