Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

54329 miejsce

Gran Derbi: ucieczka Barcelony czy pogoń Realu?

Czy na 31 kolejek przed końcem sezonu można pogrzebać swoje szanse na tytuł? Można. Takie rzeczy tylko w Hiszpanii, tylko z udziałem Barcelony i Realu.

Chyba nawet jawne w swojej niechęci do Realu katalońskie media nie przewidywały, że półtora miesiąca po starcie sezonu drużyna Tito Vilanovy zbuduje ośmiopunktową przewagę nad mistrzem Hiszpanii.

Mimo kompletu zwycięstw w Barcelonie nie ma idylli. Kontuzjowani są stoperzy Puyol i Pique. Podobnie jak z Sevillą, u boku Javiera Mascherano wystąpi pewnie Alexander Song, który na własnej skórze przekona się o słuszności stwierdzenia: "nie mów, że jesteś w Barcelonie, dopóki nie zagrasz z Realem" (możliwa jest jeszcze roszada z Sergio Busquetsem).

Z przodu również nie jest różowo. W ślimaczym przebiega proces piłkarskiej reaktywacji Davida Villi, który do tej pory pojawił się na boisku tylko na 136 minut. Napastnik narzeka, że w każdym innym klubie już dawno byłby spokojny o miejsce w składzie, tym bardziej, że już trzy razy wpisał się na listę strzelców.

Mało efektywny jest Alexis Sanchez, robi dużo wiatru na skrzydle, z impetem wpada w pole karne, ale brakuje mu ostatniego podania. Najgorszy z Katalończyków w ostatnim meczu z Sevillą Dani Alves nie rzuca na kolana formą od początku sezonu, można odnieść wrażenie, że czasem wręcz przeszkadza kolegom nieprzemyślanymi natarciami.

Dobre wiadomości? Najlepszy okres od przyjścia na Camp Nou notuje Cesc Fabregas, w ostatnich meczach absolutnie niezbędny, strzelający kluczowe bramki. Do tej pory nie był zadowolony ze swojej roli w klubie, a klub nie był zadowolony z tego, że nie wychodzi z cienia starszych stażem kolegów. Paradoksalnie, kiedy doczekał się swoich pięciu minut (przyszło mu na nie czekać przeszło rok), może znowu wylądować na drugim planie - po miesiącu absencji do zdrowia wrócił Andres Iniesta.

Mimo że Gran Derbi to równanie z nieskończoną liczbą niewiadomych, jedną z nich znamy - Real nauczył się Barcelony. Ta nadal może bić rekordy w posiadaniu piłki, ale optyczna przewaga przestała bezpośrednio oddziaływać na wynik. Pierwsza połowa rewanżu o Superpuchar Hiszpanii była w jej wykonaniu zadziwiająca. Tak zagubionej, popełniającej juniorskie błędy Barcelony, nie widzieliśmy od lat. I choć było to najmniej ważne z najważniejszych trofeów, rzuciło światło na drogę, którą mogą podążać "Królewscy". Przy jednym założeniu - materiał dowodowy w sprawie doszukiwanie się różnic między Barceloną Guardioli a Barceloną Vilanovy na razie jest niewystarczający.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.