Facebook Google+ Twitter

"Gran Torino", czyli ostatni film Eastwooda - aktora

Clint Eastwood żegna się z wielkim ekranem genialną kreacją w filmie, który jest uznawany za największego przegranego tegorocznej oscarowej gali. Naprawdę nie sposób zrozumieć, czemu został przez nią kompletnie zignorowany.

"Gran Torino" to film, który jest godny uwagi nie tylko ze względu na to, że jest najpewniej ostatnim dziełem w którym będziemy mogli oglądać słynnego Brudnego Harryego- choć niewątpliwie jego występ jest największym skarbem tej produkcji- ale również dlatego, że jest po prostu okazem prawdziwie wielkiego kina, które potrafi i śmieszyć i wzruszyć.

Plakat filmu / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/c/c6/Gran_Torino_poster.jpgNajnowszy film Eastwooda to opowieść o maksymalnie zgorzkniałym i antypatycznym wdowcu, weteranie wojny w Korei, Walcie Kowalskim. Skrajnie nieprzystosowany do życia w społeczeństwie, opryskliwy i agresywny, nie potrafiący znaleźć porozumienia z krewnymi, żyje w samotności, której jednym urozmaiceniem jest pielęgnacja zabytkowego samochodu- tytułowego Forda "Gran Torino". Jest jednym z ostatnich białych, którzy pozostali na opanowanych przez emigranckie gangi przedmieściach bliżej nieokreślonego amerykańskiego wielkiego miasta. Wybór zaskakujący, biorąc pod uwagą, że Kowalski jest chyba największym na świecie rasistą. Całe jego życie ulegnie jednak zmianie wraz z wprowadzeniem się do domu obok pewnej azjatyckiej rodziny.

"Gran Torino" to piękna opowieść o tym, że na zmiany nigdy nie jest za późno i że zawsze jest szansa naodkupienia swoich win. Najjaśniejszą gwiazdą tego filmu jest bez wątpienia Clint Eastwood- jego kreacja Walta Kowalskiego, jest chyba jedną z najlepszych w jego karierze. Bo jak inaczej można mówić, gdy skrajnie antypatyczna, agresywna, nieprzyjemna postać nie tylko śmieszy, ale również wzrusza i wzbudza w nas... sympatię? Zaprawdę, wielka sztuka.

Jedną z największych zalet "Gran Torino" jest to, że jest ona, tak na dobrą sprawę, historią uniwersalną, choć mocno osadzoną w kontekście współczesnej Ameryki z jej problemami niebezpiecznych przedmieść i rasizmem.

Co ciekawe, "Gran Torino" w sposób zaskakujący przemienia się z ironicznej komedii, w prawdziwy dramat. Wszystko za sprawą jednego, tragicznego i przełomowego wydarzenia, które kompletnie zmienia klimat i nastrój całej historii. Brzmi znajomo? Owszem, Clint Eastwood nie bał się dwa razy wejść do tej samej rzeki i ponownie wykorzystał swój oscarowy chwyt zastosowany w "Za wszelką cenę". I można właśnie dlatego Akademia pozostała obojętna na magię tego filmu?

Bez wątpienia "Gran Torino" to film, który warto zobaczyć. I to nie tylko dla Clinta Eastwooda (choć bez wątpienia po obejrzeniu Walta Kowalskiego, na wiele lat wejdzie nam on do głowy jako prawdopodobnie najbardziej sympatyczny antypatyczny człowiek w historii kina), ale również dla uroku tego filmu, który nie tylko bawi i śmieszy, ale również stawia poważne pytania. Warto!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 22.03.2009 00:09

To z pewnością nie jest film który może uchodzić za największe rozczarowanie gali oscarowej, gdyż w żadnych rankingach nie był faworytem. Podobnie rola Clinta Eastwooda. Sam film jest po prostu rozczarowaniem, począwszy od scenariusza który jest banalny i od pierwszej sceny można przewidzieć bez pudła przebieg akcji, poprzez naiwne do granicy kiczu budowanie postaci Kowalskiego, same schematy i "prawdule". Twórcy musieli mieć tego pełną świadomość i dlatego postanowili zaskoczyć widza finałem, który jest równie naiwny jak cały film, ale ma sprawiać wrażenie głębokiej prawdy, jest niby "antyhollywoodzkie", ale w istocie w pełni odpowiada kanonom Hollywoodu. Nie przypominam sobie gorszego filmu Eastwooda!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2009 23:16

"Całe jego życie ulegnie jednak zmianie wraz z przeprowadzeniem się do domu obok pewnej azjatyckiej rodziny". Nie wiem jak zinterpretować to zdanie. Czy to Walt się przeprowadził, czy rodzina się wprowadziła? Z filmu wynika, że Clint raczej nie ruszał się z miejsca. Z tak skonstruowanego zdania wynika nie wiadomo co.
To taka mała uwaga, w sumie drobnostka. W ogóle fajnie napisane, oprócz leadu.
Czy można zostać pominiętym przez oskarową galę? Tak wynika z konstrukcji.

Jeśli już o słabostkach tego filmu mowa, to ja widzę takie:
1)słabe drugoplanowe role (czasami przepaść pomiędzy Clintem, a pozostałymi jest gigantyczna)
2)za dużo elementów komediowych, które osłabiają dramatyczny przekaz finału
3)niezbyt świeży temat "docierania się' kultur
4)groteskowe sytuacje (gangi jak ze starych komiksów, staruszek siejący postrach wśród młodocianych przestępców na ich terenie)
5)fabularna droga na skróty (zbyt szybko Clint zmienia swoje poglądy, w zasadzie w trakcie jednego grilla).

Oczywiście jest też mnóstwo plusów, ale skupiłem się na wadach. Tak dla zachowania równowagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobra recenzja ale tylko do końca drugiego akapitu. potem już z uporem maniaka powtarzanie, że film "potrafi i smieszyć i wzruszyć".
najgorzej jest w ostatnim akapicie, gdzie w pierwszym zdaniu "bez wątpienia warto film zobaczyć", w drugim "bez wątpienia postać Kowalskiego jest sympatyczna" i do tego film znowu "bawi i śmieszy" a także "stawia poważne pytania" (czyli wzrusza). Akapit kończy się tym czym się zaczął: zapewnieniem, że "warto!"

apeluję: redakcja do redagowania!! :))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2009 20:11

To wcale nie jest ostatni aktorski film Clinta Eastwooda - powiedział on ostatnio - " Już kilka razy zapowiadałem, że idę na aktorską emeryturę, ale za każdym razem łamałem obietnicę. Wszystko zależy od scenariusza. Jeśli trafi się dobry tekst z ciekawą rolą, na pewno znowu zagram." - C. Eastwood - ta wypowiedz była nawet w marcowym "Filmie" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.