Pozycja materiału w rankingach:
Wbrew opiniom niektórych krytyków, Clint Eastwood nie poddając się późnemu wiekowi nadal tworzy świetne filmy. „Oszukana” była jedynie chwilowym załamaniem formy. Najnowszy „Gran Torino” w pełni pokazuje znakomity warsztat reżysera.
Już w pierwszej scenie filmu dostrzegamy kunszt twórcy, który przy pomocy kilku wypowiedzi i znaczących min postaci odwzorowuje panujące między nimi relacje. Oto na pogrzeb żony Walta (Clint Eastwood) przyjeżdżają jego synowie wraz z dziećmi. Z żadnym z nich mężczyzna nie nawiązał nici porozumienia, a ich rozmowy mają charakter czysto formalny. Dziadek postrzegany jest przez rodzinę jako zimny, wiecznie krytykujący konserwatysta, zaś Walta mierzi ich dwulicowość i brak szacunku dla wyznawanych przez niego zasad. Gdy tylko pozbywa się uczestników stypy, zaczyna kontemplować swoją samotność. Całe dni spędza na piciu piwa i pielęgnowaniu swojego forda Gran Torino. Jego życie nabiera kolorów, gdy poznaje rodzinę chińskich imigrantów, ale czy Waltowi pisane jest szczęście?
„Gran Torino” przypomina mi trochę „Spotkanie”. W obydwu filmach głównym bohaterem jest introwertyczny mężczyzna, który zmaga się z samotnością po śmierci żony. I tu i tu pojawia się wątek nawiązania przyjaźni z obcymi pochodzącymi z innej kultury, z którymi pozornie nic bohatera nie łączy. Dla obu osoby te stają się bardzo ważne i są dla nich gotowi poświęcić wiele. W filmie Eastwooda samotnik ma jednak rodzinę, chociaż łączące ich więzy są pozorne. Synowie zajmują się Waltem, bo tak wypada, a dla wnuczki dziadek jest jedynie wartościowy jako posiadacz zabytkowego Gran Torino.Zobacz także:
Artykuły
(122)
Galerie
(18)
Średnia ocen
(4.87)
Wiek: 26 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Moje trzy pasje to kino, fotografia i pisanie recenzji. Niestety moja praca nie ma nic wspólnego z żadną z tych dziedzin.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Bartek Kłoda-Staniecko 08.04.2009 15:02
ciekawy, ale przedstawiający historię na ogranych schematach oklepanymi sposobami... choć, z drugiej strony biorąc pod uwagę, że to właśnie Eastwood śmiem przypuszczać, że to celowy zabieg reżyserski aby warstwa realizacyjna współgrała i uwypuklała charakter postaci głównego bohatera... generalnie jakoś mnie nie zachwycił...
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +566)