Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

151441 miejsce

Grand Derbi: Real Madryt na kolanach

Na Santiago Bernabeu prawdziwy nokaut. Drużyna Barcelony wygrała aż 6:2, a kibice gospodarzy od 75. minuty zaczęli pospiesznie opuszczać stadion. Nie ma już żadnych wątpliwości kto wygra „La Ligę”.

 / Fot. Shay / http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Thierry_Henry_2008.jpg&filetimestamp=20080822110940"El Gran Clasico", jak w Hiszpanii mówi się o rywalizacji Realu z Barceloną, to wielkie piłkarskie święto, które trudno opisać słowami. To trzeba przeżyć!

Mecz zaczął się od mocnego uderzenia gości. Już w pierwszej minucie Xavi oddał strzał na bramkę Ikera Casillasa. Górą był jednak bramkarz Realu. W odpowiedzi na bramkę „Dumy Kataloni” ruszył Arjen Robben, ale udaną interwencją popisał się obrońca gości Eric Abidal.

Szybki początek zwiastował ciekawy mecz. W 14. minucie kibiców na Santiago Bernabeu w ekstazę wprawił Gonzalo Higuain. Jednak radość gospodarzy nietrwała długo i po chwili kibice oglądali wyrównującą bramkę Thierry'ego Henry'ego. Dokładnie dwie minuty później dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Carles Puyol i głową wpakował piłkę do bramki. Po tym trafieniu zapadła grobowa cisza na Santiago Bernabeu.

Przewaga gości była potężna. Z impetem atakowali bramkę rywala. Efektem była kolejna zdobyta bramka Barcelony. Leo Messi wyszedł "sam na sam" z bramkarzem Realu i pewnie posłał piłkę do siatki.

Tuż przed przerwą Barcelona mogła zdobyć czwartego gola. Z ponad 30 metrów huknął Dani Alves, ale tym razem piękną robinsonadą popisał się bramkarz „Królewskich”

Do przerwy Real Madryt - FC Barcelona 1:3

Po przerwie stroną przeważającą znowu byli goście, ale nie dobili przeciwnika. Błąd defensywy Barcelony skończył się bramką dla gospodarzy. W 55. minucie rzutu wolnego piłkę do bramki Valdesa posłał Arjen Robben. Jednak dwie minuty później odpowiedzieli Katalończycy. W 57. minucie pięknym strzałem popisał się znowu Henry. To była już druga bramka Francuza w meczu.

Pół godziny później było już 5:2. Leo Messi ośmieszył Ikera Casillasa „zwodem” kładąc bramkarza Realu na murawie i spokojnie posłał piłkę do bramki. To nie był koniec koszmaru Królewskich. W 83. minucie gospodarzy dobił Gerard Pique.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.