Facebook Google+ Twitter

Granica między reklamą a antyreklamą miasta

Telewizja we współczesnym świecie jest wielkim medium oddziałującym na wszystkie sfery ludzkiego życia, a zwłaszcza na opinię publiczną. Nic zatem dziwnego, iż wielkie emocje wywołało pojawienie się ekipy telewizji TVN w Tarnowie.

Czy jednak rzeczywiście obecność szanowanej stacji w granicach miasta była równoznaczna z jego reklamą i promocją? Czy przypadkiem zamierzona promocja nie przerodziła się w zaszufladkowanie Tarnowa i nie doprowadziła do przypisania mu znanej etykiety "Tarnów-perła renesansu"?

Bez wątpienia nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem, iż Tarnów to zabytki renesansowe, ale z drugiej strony, ten utarty frazes jest powszechnie znany i nie wnosi nic nowego do powszechnej wiedzy o tym mieście. Reklama miasta, która jest pośrednim celem takiego programu, nie powinna powielać tego co już znane, lecz skupić się na odkrywaniu nowych i nieznanych do tej pory jego stron. W przeciwnym razie możemy odnieść wrażenie, iż Tarnów nie jest w stanie nas już niczym zaskoczyć, ani też zachęcić do jego zwiedzania. Gdybym w tym momencie zakończyła pisanie artykułu mogłoby się wydawać, iż faktycznie obecność TVN przyczyniła się wyłącznie do promowania, ale nie miasta lecz owego utartego frazesu, a cienka granica między reklamą a antyreklamą miasta została przekroczona.

W tym przypadku tak jednak nie było. W trakcie półgodzinnej emisji na żywo, połowa czasu antenowego poświęcona była tarnowskim wypiekom (chodzi głównie o chleb). Został on publicznie wychwalony i wyniesiony do rangi symbolu miasta z jakiego Tarnów nigdy wcześniej nie miał możliwości zasłynąć. Śmiało można zapytać skąd ów nowatorski pomysł na rozsławienie miasta? Dlaczego nikt nigdy nie wpadł na to? Oczywiście zamiast tego można by się rozwodzić o znanych zabytkach Tarnowa, o jego krajobrazie, czy osobistościach z nim związanych, ale po co? Po co kolejny raz ukazywać znane strony miasta, wychwalać to co jest wszystkim znane, mówić o rzeczach najbardziej charakterystycznych, ale jednocześnie już oklepanych? Czy mówienie po raz setny o renesansowym rynku, czy zamku św. Marcina nie byłoby narzuceniem pewnej wizji miasta? Stąd droga do antyreklamy tego miasta byłaby już bardzo bliska.

Tym bardziej cieszę się, iż program "Dzień dobry TVN" wprowadził pewien pierwiastek innowacji w obraz Tarnowa. Poruszenie, z pozoru prozaicznej, kwestii chleba, które w programie rozrosło się do rangi wielkiej tradycji jego wypieku, przekazywanej z pokolenia na pokolenie przez tarnowskie rodziny, niewątpliwie przyczyniło się do ukazania miasta od nowej strony. Widzowie mogli zobaczyć nie tylko zabytkowe miasto, ale przede wszystkim jego niezwykłą atmosferę, przepełnioną ciepłem i rodzinnymi tradycjami. Jestem pewna, iż chleb stanie się nie tylko kolejnym, nieznanym do tej pory znakiem rozpoznawczym miasta, ale także spowoduje, iż znajdą się tacy, którzy - właśnie z jego powodu - zawitają do Tarnowa,

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie wiem, czy ktoś, kto oglądał program, ma takie odczucia, jak autorka tekstu. Tarnów nie promuje się już (a przynajmniej zawieszono to na pewien czas) hasłem 'Tarnów- perła renesansu'. Specjaliści wymyślili inne hasło 'Tarnów - polski biegun ciepła'; czego akurat nie było w programie widać, bo pogoda była wtedy fatalna. Ja program oglądałam i zadowolona nie jestem. Miasto płaci za możliwość pokazania się w ramach programu, miasto więc (odpowiednie wydziały) przygotowują to, co tv pokaże. Ot, cała tajemnica.

I jeszcze drobiazg - nie ma czegoś takiego jak zamek św. Marcina. Jest Zamek Tarnowskich na górze św. Marcina...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.