Facebook Google+ Twitter

Granice obrony koniecznej

W poniedziałek 8 lutego br. dwóch sprawców dokonało napadu na antykwariusza w Warszawie. Ugodzony nożem antykwariusz w obronie własnej śmiertelnie ranił jednego z napastników. Czy antykwariusz przekroczył granicę obrony koniecznej?

W wyniku rany zadanej w klatkę piersiową jeden ze sprawców zmarł na miejscu. Drugi z napastników zbiegł z miejsca zdarzenia. Antykwariusz poza ranieniem w szyję nie doznał innych obrażeń. Pojawia się zatem pytanie, czy reakcja antykwariusza była adekwatna do sytuacji?

Jak podaje policja, napastnicy byli bardzo dobrze przygotowani do ataku. Mieli ze sobą gaz, kajdanki, wełniane i gumowe rękawiczki, aby zatrzeć za sobą ślady. Posiadali również nóż, którym zraniony został sprzedawca, a którym został śmiertelnie zraniony jeden ze sprawców. Można wobec tego zauważyć, że napastnik zginął od narzędzia, które sam wykorzystał przeciw antykwariuszowi. Z drugiej strony nie zabił go, ale zranił, więc np. prawo talionu, uznawane za okrutne, określiłoby odpowiedź sprzedawcy jako nieadekwatną do szkody, której doznał. Zatem antykwariusz przekroczył granicę obrony koniecznej.

Z drugiej strony istnieje coś takiego, jak umowa społeczna określana mianem prawa, Konstytucji, poprzez którą zawierana jest umowa między wszystkimi mieszkańcami określonego miejsca by zapewnić sobie podstawowe prawa, zasady normujące ich współistnienie. Wśród nich znajdują się prawo do własności, nienaruszalności osobistej, prawo do bezpieczeństwa, zwłaszcza życia.

Można wobec tego powiedzieć, że każdy czyn, którego celem jest odebranie własności, naruszenie bezpieczeństwa, zagrożenie życiu drugiego jest nielegalny, bo zabroniony przez umowę (która również ochrania tego, kto dokonuje zabronionego czynu). Natomiast, każdy kto dopuszcza się przestępstwa, ataku występując przez swój czyn przeciwko prawu, umowie automatycznie, świadomie lub nieświadomie, rezygnuje ze swoich praw. Innymi słowy, zamierzając odebrać czyjeś dobro poprzez czyn zabroniony prawem musi wykroczyć poza prawo, ponieważ prawo określa, kiedy prawo własności może zostać przeniesione. W związku z tym sprawca musi się liczyć, że rodzaj odpłaty, która może go spotkać również może być zabroniona przez prawo.

Każdy, kto próbuje naruszyć dobro, bezpieczeństwo, zdrowie, a zwłaszcza życie drugiego musi się liczyć, że zostanie wymierzona mu określona prawem kara. Prawo, co jest oczywiste zabrania stosowania pewnych czynów dla zachowania porządku, bezpieczeństwa mieszkańców, to niemniej jednak, każdy kto zamierza naruszyć dobro, życie, zdrowie drugiego musi się liczyć nie tylko z tym, że kara będzie taka sama, co więcej, odpłata może być inna, tzn. niewspółmierna - mniejsza lub większa.

Można zatem przyjąć, że antykwariusz nie przekroczył granic obrony koniecznej, gdyż trudno jest wyobrazić sobie granice obrony własnego życia i własności. Natomiast, każdy kto dopuszcza się kradzieży musi wiedzieć, że bezpośrednio występuje przeciw określonemu człowiekowi i prawu, pośrednio przeciw wspólnocie, która pełni funkcję normotwórczą. Co więcej, powinien wiedzieć, że nie może liczyć na poszanowanie praw (także swoich), których istnienie "zawiesza" w chwili, gdy zamierza dokonać czynu prawem zabronionego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (48):

Sortuj komentarze:

To jest poważny dylemat. W chwili, gdy ktoś desperacko broni się przed utratą nawet życia nie jest w stanie wyważyć czegokolwiek. To było zdarzenie szczęśliwe dla antykwariusza a pechowe dla bandziora. W zależności od okoliczności i wszelkich dowodów sąd powinien podjąć właściwą decyzję...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słuszna rzecz Karta Człowieka. Lecz winna rzeczywiście bronić praw ludzkich a nie innych.
Jak wspomniałem wcześniej, już mi żal tego antykwariusza, gdyż jestem przekonany, że treść zeznań drugiego napastnika i jednocześnie świadka będzie bardzo dla niego niekorzystna. A zeznania przed sądem będą traktowane z identyczną bezstronnością. A z pewnością w kategorii zabicia "człowieka". Powtarzam: jeśli wszedł w posiadanie noża to miał kilka możliwości, które zachowałyby przy życiu "człowieka-bandytę". Ucieczka, perswazja, etc.
Boki zrywać.
Ale przed Wysokim Sądem nie wypada. I wręcz nie można.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Rafale, ja nie mówiłam o prawie bandyty.Ja mówiłam o ODEBRANIU mu praw- będę okrutna, bo dla pewnego rodzaju "besti", nawet prawa do życia. Nie mówię o wszystkich więźniach.Chodzi mi o pewną niereformowalną grupę ludzi, których nazwałam bandytami. Bandytą, nie jest dla mnie ten, co przypadkowo potrąci człowieka na ulicy, ale gdy tego człowieka męczy i zabija z premedytacją a jeszce gorzej gdy robił to nie pierwszy raz. "Rozumne zwierze tak nie postępuje" a jeszczr trochę potrwa nim wspólczesna nauka znajdzie kod genetyczny odpowiedzialny za te zbrodnie i nauczy się go eliminować, a i wtedy znajdą się tacy co znowu zaczną mówić o karcie praw człowieka... A, co gdy się okaże, że ten gen jest dominujący.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytajcie artykuł linkowany przez Sławę - daje do myślenia. Mnie osobiście napawa optymizmem fakt, że przynajmniej w takich sytuacjach społeczeństwo nie pozostaje bierne - broni ludzi oskarżonych o zabójstwo bandziora. Tylko że ci ludzie przechodzą gehennę: świadomość, że pozbawiło się kogoś życia, pobyt w areszcie, proces...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obrona konieczna, najtrudniej udowodnić to przed sądem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się w zupełności z panem Mirkiem Suchodolskim, antykwariusz zrobił wszystko prawidłowo, natomiast jeśli chodzi o napastników - sami sobie nawarzyli piwa i takie oto spotkały ich konsekwencje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Haniu, jak zapewne wiesz, przez bardzo długi czas definiowało się człowieka, jako zwierzę rozumne. Była to tradycyjna definicji. We współczesnej nauce odchodzi się od tej definicji i mówi się o obiekcie o "określonym kodzie genetycznym". Nic więcej.

Jak zauważam, pragniesz poznać, jakie prawa powinien posiadać bandyta. Innymi słowy, jak należy traktować go ze względu na dokonany czyn. Otóż jest prawo, ustawy, umowy, które normują takie sposób traktowania kogoś, kto złamał normy społeczne. Należy również zauważyć, że zdarza się, że ktoś jest rzeczywiście niesłusznie oskarżony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dzięki Sława cieszę się, że "polski wymiar sprawiedliwości zaczyna to rozumieć"- czas pokaże i mam nadzieję, że zrozumienie wymiaru sprawiedliwości będzie szersze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

a może projekt obywatelski...

Komentarz został ukrytyrozwiń

a tak naprawdę, to posłowie nie powinni pisać ustaw tylko firmy-biura legislacyjne, na zamówienie sejmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.