Facebook Google+ Twitter

"Granie jest podejrzane!" - wywiad z Włodkiem Jasińskim

Aktor krakowskich scen teatralnych, zagrał także w polsko-amerykańskiej produkcji filmowej. Jak sam o sobie mówi: "jestem żywą, jeszcze żywą legendą Teatru STU".

Jak wspomina Pan okres edukacji w liceum?
Za udostępnienie zdjęć z archiwum Krakowskiego Teatru Scena STU dziękuję pani Dominice Jamrozy  / Fot. Teatr "Scena STU"– Jak wspominam? To czas przyjaźni, koleżeństwa i wielkich zmian. Z chłopca grającego w piłkę zmieniłem się w ucznia. Nauka nie tylko zaczęła zaspokajać moją ciekawość świata, ale także budziła tę ciekawość. Nie było łatwo. Szło dość mozolnie, ale szło – choć chwalić chyba nie ma się czym. Recytowałem wiersze, zacząłem trochę pisać. W piłkę oczywiście grałem dalej. Pani prof. Janina Znamirowska – nasza wspaniała polonistka, doceniła moje szczere chęci, a na umiejętności umiała cierpliwie czekać. Atmosfera w klasie – bardzo, bardzo przyjazna, dzięki niezwykłej życzliwości i oddaniu wychowawcy, prof. Józefa Cyganika. Wszystko to związało nas wszystkich, bo nie tylko mnie z oświęcimskim „Konarem” (jak to wy nasze Liceum teraz nazywacie). Lekcje wychowawcze często poświęcaliśmy na słuchanie muzyki Szymanowskiego, Mozarta, Beethovena, często wyjeżdżaliśmy do Krakowa oglądać sztuki teatralne czy też do Katowic – do Opery Bytomskiej. Sztuka była blisko nas dzięki prof. Znamirowskiej oraz prof. Cyganikowi.

Grał Pan w szkolnym teatrze u prof. Janiny Znamirowskiej. Dużym osiągnięciem okazała się m.in. wystawiona w 1963 r. adaptacja powieści Kornela Makuszyńskiego „Szatan z siódmej klasy”. Czy gra w teatrzyku prof. Znamirowskiej obudziła Pańskie aktorskie ambicje?
Za udostępnienie zdjęć z archiwum Krakowskiego Teatru Scena STU dziękuję pani Dominice Jamrozy  / Fot. Teatr "Scena STU"– O aktorstwie myślałem już wcześniej. Prof. Znamirowska przygotowywała nas do konkursu recytatorskiego. Zdobywaliśmy wyróżnienia, nagrody. Ponadto trochę śpiewałem. Corocznie w klasie robiliśmy program rozrywkowo-kabaretowy i pokazywaliśmy go w auli kolegom i profesorom, czasem rodzicom. Tak, tak – pierwszą moją kreacją aktorską była rola w „Szatanie”. Dzisiaj myślę, że była to jakaś intuicja, świadomość pojawiła się później, o wiele później. Coś się we mnie obudziło, na którejś tam kolejnej próbie, samo się stało. Dziwne! Dzięki pani Profesor! Tak, dzięki niej, ale przecież wcześniej też mi to mówiła, a tu dopiero teraz. Nie tylko umysł, ale serce i ciało zrozumiało. Inaczej zacząłem się poruszać, oddychać. Kiedy ma się te 17 lat, nie obserwuje siebie aż do tego stopnia.

LO im. St. Konarskiego wciąż prowadzi zajęcia z młodymi aktorami. Jak zapewne Pan wie, przy oświęcimskim „Konarskim” istnieje teatr „Na Stronie” prowadzony przez państwa Jadwigę i Janusza Toczków. Kto wie - może nadarzy się niegdyś okazja, by mógł Pan osobiście poinstruować podopiecznych państwa Toczków w aktorskim fachu?
– Teatr „Na Stronie” państwa Toczków widziałem i podziwiałem niejednokrotnie. Myślę, że jest prowadzony przez osoby znające się na rzeczy - teatr ten na razie wspaniale radzi sobie sam. Jednak jak najbardziej - radą zawsze mogę się podzielić z młodszymi kolegami, aktorami...

Jest Pan jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci Teatru STU. Na przestrzeni lat przez teatr przewinęło się wielu wybitnych twórców, jednak Pan, sam w sobie jest chyba istnym fenomenem. Gra Pan w Teatrze STU nieprzerwanie od niemal 40 lat.
– Po maturze rok pracowałem jako nauczyciel w szkole podstawowej. Następnie studiowałem na Uniwersytecie Jagiellońskim filologię rosyjską. W trakcie studiów pisałem i śpiewałem piosenki, wstąpiłem do Teatru STU. Tam uczyłem się aktorstwa. Dyplom zawodowy zdobyłem eksternistycznie. Zanim to nastąpiło zagrałem w najważniejszych spektaklach Teatru STU: „Spadanie”, „Sennik polski”, „Exodus”, „Szalona lokomotywa”, „Pacjenci”, „Ubu Król” i wielu, wielu innych. Tak, w Teatrze STU gram już prawie 40 lat i jak złośliwi, dowcipni, życzliwi lub nieżyczliwi mówią podobno jestem żywą, jeszcze żywa legendą tego teatru.

Za udostępnienie zdjęć z archiwum Krakowskiego Teatru Scena STU dziękuję pani Dominice Jamrozy  / Fot. Teatr "Scena STU"Gra Pan także w krakowskim teatrze „Groteska”, m.in. w spektaklach kierowanych do dzieci. Czy łatwiej gra się przed młodą publicznością, która nie kryje swych uwag i bez żadnego skrępowania mówi, co jej się nie podoba, czy też przed „dorosłą”, niejednokrotnie bardzo wymagającą widownią?
– W „Grotesce” gram dużo dla dzieci. Ponadto reżyseruję, a także piszę dla nich. Czy łatwiej się gra dla młodszej publiczności? Nigdy się nie gra łatwo - łatwe granie jest podejrzane. Grać trzeba zawsze najlepiej, jak tylko się potrafi.

W swojej aktorskiej karierze zaliczył Pan również niewielki epizod filmowy w polsko-amerykańskiej produkcji „I skrzypce przestały grać”. Często pojawiają się głosy, iż aktorstwo filmowe jest dużo łatwiejsze od teatralnego, gdyż „bywa się tam tylko fotografowanym obiektem”. Nie daje się aktorowi szansy stworzenia pełnej, świadomej kreacji.
– Aktorstwo filmowe od teatralnego różni się tylko stosowaniem środków wyrazu. Prawda jest jedna. Bywa, oczywiście, że aktor filmowy blado wypada w teatrze, gdzie gest, słowo, ruch wymagają większej wyrazistości.
Oko kamery, mikrofon dotykają niemal aktora, widz w teatrze siedzi o wiele dalej. Jednak w filmie również jest sporo kreacji, spójrz np. na filmy w reżyserii Zbigniewa Zapasiewicza.

Zapewne początkiem swej aktorskiej kariery, znał Pan dokładną ilość swych występów przed publicznością. Po jakim czasie stracił Pan rachubę, który to już raz na scenie?
– Nigdy nie liczyłem, ile razy wystąpiłem przed publicznością.

Z Pańskich słów wynika, iż teatr jest dla Pana czymś więcej niż zwykłą pracą. W takim razie, czy zamierza Pan w ogóle przejść na aktorską emeryturę?
– Na emeryturę zamierzam przejść, a będę grał do czasu, gdy moje granie uzasadnione będzie artystycznie, a nie współczuciem widza, że „taki stary, a jeszcze gra”.

Dziękuję za udzielenie wywiadu. Życzę Panu wszystkiego dobrego zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

+ ciekawy wywiad ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki serdeczne. Co nie zmienia faktu, że pytania musiałem trochę przeredagować, gdyż wywiad był tworzony na potrzeby szkolnej gazetki, aczkolwiek sens odpowiedzi na nie jest taki sam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem, dobry wywiad. Pytania zostały umiejętnie zadane. Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.