Pozycja materiału w rankingach:
Aktor krakowskich scen teatralnych, zagrał także w polsko-amerykańskiej produkcji filmowej. Jak sam o sobie mówi: "jestem żywą, jeszcze żywą legendą Teatru STU".
– Jak wspominam? To czas przyjaźni, koleżeństwa i wielkich zmian. Z chłopca grającego w piłkę zmieniłem się w ucznia. Nauka nie tylko zaczęła zaspokajać moją ciekawość świata, ale także budziła tę ciekawość. Nie było łatwo. Szło dość mozolnie, ale szło – choć chwalić chyba nie ma się czym. Recytowałem wiersze, zacząłem trochę pisać. W piłkę oczywiście grałem dalej. Pani prof. Janina Znamirowska – nasza wspaniała polonistka, doceniła moje szczere chęci, a na umiejętności umiała cierpliwie czekać. Atmosfera w klasie – bardzo, bardzo przyjazna, dzięki niezwykłej życzliwości i oddaniu wychowawcy, prof. Józefa Cyganika. Wszystko to związało nas wszystkich, bo nie tylko mnie z oświęcimskim „Konarem” (jak to wy nasze Liceum teraz nazywacie). Lekcje wychowawcze często poświęcaliśmy na słuchanie muzyki Szymanowskiego, Mozarta, Beethovena, często wyjeżdżaliśmy do Krakowa oglądać sztuki teatralne czy też do Katowic – do Opery Bytomskiej. Sztuka była blisko nas dzięki prof. Znamirowskiej oraz prof. Cyganikowi.
– O aktorstwie myślałem już wcześniej. Prof. Znamirowska przygotowywała nas do konkursu recytatorskiego. Zdobywaliśmy wyróżnienia, nagrody. Ponadto trochę śpiewałem. Corocznie w klasie robiliśmy program rozrywkowo-kabaretowy i pokazywaliśmy go w auli kolegom i profesorom, czasem rodzicom. Tak, tak – pierwszą moją kreacją aktorską była rola w „Szatanie”. Dzisiaj myślę, że była to jakaś intuicja, świadomość pojawiła się później, o wiele później. Coś się we mnie obudziło, na którejś tam kolejnej próbie, samo się stało. Dziwne! Dzięki pani Profesor! Tak, dzięki niej, ale przecież wcześniej też mi to mówiła, a tu dopiero teraz. Nie tylko umysł, ale serce i ciało zrozumiało. Inaczej zacząłem się poruszać, oddychać. Kiedy ma się te 17 lat, nie obserwuje siebie aż do tego stopnia.
Gra Pan także w krakowskim teatrze „Groteska”, m.in. w spektaklach kierowanych do dzieci. Czy łatwiej gra się przed młodą publicznością, która nie kryje swych uwag i bez żadnego skrępowania mówi, co jej się nie podoba, czy też przed „dorosłą”, niejednokrotnie bardzo wymagającą widownią?Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 22 | Miejscowość: Oświęcim | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Tomasz Kobylański 16.08.2007 12:07
Dzięki serdeczne. Co nie zmienia faktu, że pytania musiałem trochę przeredagować, gdyż wywiad był tworzony na potrzeby szkolnej gazetki, aczkolwiek sens odpowiedzi na nie jest taki sam.
Piotr Adamczyk 16.08.2007 11:46
Moim zdaniem, dobry wywiad. Pytania zostały umiejętnie zadane. Plus.
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +566)