Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180067 miejsce

Gregor Schlierenzauer – austriacki talent na miarę Adama Małysza?

Jedni mówią o nim fenomen, drudzy uznają jego wyśmienitą formę za przebłysk na miarę jednego sezonu. Kim się okaże ten 17-letni młodzian, który już dziś kładzie „starych lisów” na łopatki, „wyskakując” fenomenalne odległości?

Austriak Gregor Schlierenzauer w konkursie 55. edycji Turnieju Czterech Skoczni. Fot. PAP/Grzegorz MomotNie od dziś wiadomo, że Austriacy mają wytwórnię talentów jeżeli chodzi o zimowe dyscypliny. Nie inaczej jest ze skokami narciarskimi. Kadra dowodzona przez Alexandra Pointnera niepodzielnie rządzi na światowych skoczniach. Austria może się dziś poszczycić wieloma zawodnikami, którzy w każdym konkursie mają realne szanse na zwycięstwo. Weterani (Andreas Widhoelzl i Martin Hoellwarth ) muszą dziś walczyć o miejsce w zespole z „młodymi wilczkami”, które nie mają szacunku dla swoich starszych kolegów i swoimi znakomitymi występami bezlitośnie powoli "wyganiają" ich na emeryturę. Jednym z tych młodych i nieobliczalnych jest właśnie Gregor Schlierenzauer.

Pierwsze sygnały o wielkim talencie Gregora dostaliśmy od niego podczas letnich konkursów skoków na igielicie. Skupił na sobie uwagę całego świata i mało kto wspominał wówczas o wielkim odrodzeniu Adama Małysza, z którym Schlierenzauer walczył jak równy z równym. Gdyby młody Austriak nie wycofał się z turnieju przed jego zakończeniem, to moglibyśmy obserwować jego zaciętą walkę o końcowy triumf z Polakiem. Tak się jednak nie stało i Małysz nie mając sobie równego przeciwnika, pewnie kroczył po wygraną w klasyfikacji generalnej.

Po zakończeniu sezonu letniego mało kto wierzył, że 16-latek utrzyma tę wspaniałą dyspozycję oczekując na skakanie na śniegu. Nie wymieniano go za często w gronie faworytów, gdzie pojawiały się takie nazwiska, jak Janne Ahonnen czy Adam Małysz. Gregor okazał się jednak tak znakomitym sportowcem, że już w swoim zimowym debiucie stanął na najwyższym stopniu podium, mając za sobą Jacobsena i Małysza. Następne konkursy kończyły się podobnie – z Engelbergu wywiózł 160 pucharowych punktów, stając kolejno na pierwszym i trzecim stopniu podium.

Prawdziwym testem jego formy miał być Turniej Czterech Skoczni. Fachowcy uważali, że jeżeli tutaj zaprezentuje się tak jak w poprzednich konkursach, to może być to talent, jakiego przez dłuższy czas nie oglądaliśmy na skoczniach. Porównywano go wówczas z największymi zawodnikami tej dyscypliny, a słuszność tych opinii mieliśmy odnaleźć w nadchodzącym konkursie.

Pierwszy konkurs TCS odbył się tradycyjnie w niemieckim Oberstodrfie, na obiektach ostatnich mistrzostw świata. Na nieznanym dla Austriaka obiekcie, na którym jeszcze nigdy nie skakał, stał się królem. Skakał rewelacyjnie, uzyskując odległości zbliżone do rekordu skoczni i biją kontrkandydatów do zwycięstwa. Następnym przystankiem było Garmish-Partenkirchen. W rozgrywanym w dość kontrowersyjnych warunkach zawodach wygrał Szwajcar Andreas Kuettel. Gregor, mimo tej niesprzyjającej aury, zajął wysokie 4. miejsce. W Innsbrucku przyszedł kryzys, który niestety pogrzebał szanse na końcowy triumf Austriaka. Zajął 11. miejsce, przez co pojawiło się wielu, którzy już przekreślili jego wspaniałą karierę. Schlierenzauer udowodnił jednak w Bischofshofen, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i we wspaniałym stylu zwyciężył w ostatnim konkursie tego prestiżowego turnieju.

Czy pojawił nam się nowy mistrz, który podobnie jak przez ostatnie lata Adam Małysz, będzie rozdawał karty na światowych skoczniach? Według wielu jeszcze za wcześnie o tym mówić, ale skoro przeszedł dwa testy i utrzymał formę aż do dziś, to nie wiem, co ten młody chłopak ma jeszcze udowadniać. Ja wiem jedno – Gregor Schlierenzauer będzie Mistrzem Świata w skokach narciarskich już w lutym bieżącego roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Mi się wydaje, że to nie będzie jakiś fenomen. Przynajmniej narazie. Raczej bym był skłonny stwierdzić, że to jest jeden sezon, potem wiele lat posuchy i może kiedyś będzie to wielki skoczek. Ale teraz chyba za wczas na zbyt śmiałe tezy. Wszak to jeszcze, mimo wszystko, nie jest do końca ukształtowany zawodnik.
Łukasz - błysnął nam Adaś. Wszak nie miał wówczas 17 lat, ale troszkę więcej. Ale to wówczas i tak była wielka sensacja, gdy w sezonie 95/96 wygrał w Oslo na Holmenkolen! Ile wtedy miał? Bodajże 18.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja stawiam plusa za artykuł, bo napisany jest ciekawie i rzeczowo. Co do Schlierenzauera to zgodzę się z Łukaszem...dopiero "blyszczy" kilka miesięcy - spokojnie;) już widzę jak teraz wszyscy robią z chlopaka nadzieję skoków i włażą mu na głowę...a to talentowi chyba nie pomoże...

Komentarz został ukrytyrozwiń

przytyje, blysnał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic z niego nie bedzie... ;) jest mlody, jeszcze dojrzewa, a moze przytuje? zlapie kontuzje? wydaje mi sie, ze to za wczesnie na okreslenie "talent na miarę Adama Małysza?"... adam nie blysna w wieku 17 lat !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.