Facebook Google+ Twitter

"Grillbar Galaktyka" Mai Lidii Kossakowskiej - recenzja książki

Czy chcielibyście poznać odległe zakątki kosmosu od kuchni i to w znaczeniu dosłownym? W kosmosie istnieje bowiem niezmierzone królestwo smaków i potraw, z których każdy szef kuchni może czerpać inspirację. Jeden z nich - Ziemianin opisał swoje kulinarne podróże po kosmosie. Pamiętnik stał się bestsellerem na wielu planetach zaś ich autor - Hermoso Madrit Iven wyprzedził największe kulinarne umysły w sztuce gotowania.

okładka "Grillbar Galaktyka" / Fot. FSMaja Lidia Kossakowska potrafi pisać nietuzinkowo i zaskakiwać, co znakomicie pokazała w "Grillbar Galaktyka". Powieść jest napisana sprawnym, lekkim językiem i nawiązuje do starej-dobrej klasyki gatunku science-fiction, choć sam pomysł na książkę jest nietypowy. Lukianie sterujący statkami kosmicznymi za pomocą myśli, mackowate stwory, wolnomyśliciele i gangsterzy-Pieczary, dziobate Zezule i wiele innych istot o różnorakiej aparycji to zaledwie garstka panosząca się po galaktyce. Kosmos Kossakowskiej tętni życiem. A tam, gdzie jest życie, jest potrzebne jedzenie. Najdziwniejsze.

I tutaj właśnie poznajemy Hermoso Madrita Ivena - szefa kuchni ekskluzywnej restauracji "Kometa". To błyskotliwy i pełen inwencji Ziemianin, który osiągnął mistrzostwo w gotowaniu. Potrafi sporządzać posiłki dla niezliczonej liczby klientów z odległych zakątków galaktyki. Nieważne czy Klient ma macki, dziób, wchłania posiłki przez skórę, wygląda jak galareta, grzyb czy gruszka - w "Komecie" może napchać żołądek lub inny organ pełniący tą funkcję. "Kosmos jest pełen żarcia" - twierdzi Hermoso i skrzętnie to udowadnia niedowiarkom nie zważając na protesty Radykalnych Niejadaczy Niczego. Najbardziej zaś nienawidzi zielonej, ekologicznej i bezsmakowej papki, którą zdobywa rynek. Takie podejście nie jest oczywiście politycznie poprawne.

Kossakowska bez litości i z dozą ironii obnaża tajemnice restauracji "Kometa" oraz jej pracowników. Gdy po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów można odnieść wrażenie, że akcja powieści unormowała się - wtedy następuje zdecydowanie przyśpieszenie. I dobrze, bo książka po raz kolejny zaskakuje. Iven zostaje uwikłany w sprawy polityki galaktycznej i wpada w ogromne tarapaty. Teraz musi opuścić swoje ukochane miejsce, żeby prowadzić żywot uchodźcy. Przeżywa wiele przygód odwiedzając przeróżne planety i okrywając nowe smaki oraz potrawy. Eksperymentom nigdy dosyć! Jego kulinarne umiejętności niejednokrotnie ratują go z opresji, ale niekiedy stają się także przekleństwem. Jak takiemu mistrzowi gotowania pozwolić odejść? W pewnym momencie (a jakże by inaczej) okazuje się, że od Ivena zależą losy wszechświata i musi poświęcić wszystko, aby go ratować. To niezbyt oryginalny pomysł jak na Kossakowską, ale za to jego wykonanie to już wyższa szkoła...gotowania.

W "Grillbar Galaktyka" wszechświat jest niebezpieczny, ale też cudny, niepowtarzalny i klimatyczny. Poszczególne światy są czasem pełne sprzeczności, absurdów i wnikliwy Czytelnik może doszukiwać się drugiego dna. Mam wątpliwości czy warto to robić. Dlaczego?

Książka sama w sobie zawiera dobro uniwersalne - rozśmiesza, niesamowicie wciąga, daje rozrywkę na wiele godzin i co najważniejsze, jest największym w świecie spisem galaktycznych przekąsek. Bez tego poradnika ani rusz w podróży - ciężko będzie odnaleźć się na Durianie, Nowej Ziemi czy jakiejkolwiek innej planecie. "Grillbar Galaktyka" Mai Lidii Kossakowskiej odrywa też mroczną stronę zielonej papki ze Śluźni. Od teraz dobrze zastanowisz się, zanim sięgniesz po ten ekologiczny i odżywczy produkt. Jeśli chcesz pozostać nieświadomym konsumentem i zajadać ze smakiem glutopodobną papkę, nie czytaj tej książki.

Wydawnictwo Fabryka Słów, Lublin 2011

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.