Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4063 miejsce

Gronkiewicz-Waltz komisarzem stolicy? Tusk przedstawił nowy plan

W przypadku odwołania Gronkiewicz-Waltz w październikowym referendum z funkcji prezydent stolicy, może ona zostać powołana na komisarza miasta. Taki pomysł na posiedzeniu zarządu PO przedstawił w środę wieczorem premier Donald Tusk.

 / Fot. Piotr DrabikJednym z tematów obrad zarządu krajowego Platformy Obywatelskiej było m.in. referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydent stolicy. Według informacji PAP z trzech niezależnych źródeł w PO, Donald Tusk przedstawił plan, z którego wynika, że w przypadku odwołania prezydent miasta ze sprawowanego obecnie stanowiska, premier może wyznaczyć ją na komisarza. Pomysł ten jest jedną z rozważanych opcji. Dokładne omówienie kwestii wyborów w Warszawie ma być przeprowadzone podczas kolejnego posiedzenia zarządu, które odbędzie się 11 września.

Biorąc pod uwagę bliski termin wyborów samorządowych, przypadających na jesień 2014 r., w przypadku ewentualnego odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz, prawdopodobnie nie dojdzie do przyspieszonych wyborów prezydenta. W takim przypadku przez najbliższy rok stolicą zarządzać będzie tzw. komisarz, czyli osoba wytypowana przez premiera.

Referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz odbędzie się 13 października. Aby było ważne, musi w nim wziąć udział 3/5 liczby wyborców głosujących w poprzednich wyborach, czyli co najmniej 389 430 osób (minimalna frekwencja w tym przypadku to 29 proc.). Jak podaje portal metromsn.gazeta.pl według sondażu przeprowadzonego dla TVP, 36 proc. warszawiaków deklaruje chęć wzięcia udziału w referendum, a 26 proc. jest na to zdecydowana. 65 proc. osób deklarujących pójście do urn, chce zagłosować przeciwko prezydent stolicy. Koszty referendum zostaną pokryte przez miasto.

Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała, że w czasie, który pozostał do październikowego referendum, przedstawi działania, które zrealizowała w trakcie siedmioletniego zarządzania stolicą.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (44):

Sortuj komentarze:

Panie Arturze, celowo napisałem ELYTY - gdyż nie są ELITAMI reprezentującymi społeczeństwo. Też napisałem, że to zasadnicza różnica. Pan we wstępie, wskazał na to samo ( ... po nas choćby etc). Jeśli nie uważa Pan, że system pośredni w istniejących warunkach nie przyniesie realnych i pozytywnych zmian, a bezpośredni, odpowiednio skonstruowany niesie z sobą takie nadzieje to osiągamy jakiś konsensus. Czytał Pan PIĘĆSET LAT KACETU? Polecam :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie,

/Nie wiem czym różnią się Polacy od Anglików czy Szwajcarów? Tylko jakością ELYT./

Znów, według mnie, nieuprawnione "tylko". "ELYTY" nie biorą się z "szafki".



/LUDZIE W POLSCE NIE DOROŚLI .... - to stwierdzenie którym jako społeczeństwo jesteśmy obdarzani przez naszych rodzimych wybrańców, broniących obowiązującego systemu./

Według mnie: dwa zdania i każde dotyczy czego innego. A faktycznie, połączenie ich
jest manipulacją "ELYT".

Ludzie, według mnie, nie dorośli, aby większość w sposób zbliżony do optymalnego, mogła odpowiedzialnie zarządzać.
To nie stoi w sprzeczności z tym, że demokracja bezpośrednia mogłaby być lepsza od pośredniej. Przecież jeśli "ELYTY" są odzwierciedleniem społeczeństwa ( akapit 1), to tym bardziej nie ma powodu, aby sprawowały władzę tak daleko PONAD społeczeństwem.
Dlatego zgadzam się połowicznie. Jestem przeciw obrońcom systemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, są miejsca na świecie, gdzie nikt od wieków czy dziesięcioleci nie ma prawa spychać większości do roli klaki.
Nie wiem czym różnią się Polacy od Anglików czy Szwajcarów?
Tylko jakością ELYT.
LUDZIE W POLSCE NIE DOROŚLI .... - to stwierdzenie którym jako społeczeństwo jesteśmy obdarzani przez naszych rodzimych wybrańców, broniących obowiązującego systemu. Pan rozumie, że w tej sprawie, prezentuję całkowitą odrębność.

Ludzie którzy myślą, jak Pan słusznie wskazał: po nas choćby popiół, tak naprawdę nawet nie myślą w dłuższej perspektywie o własnej klice.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marek Chorążewicz

Zgoda.
Z rzeczy, które mnie interesują szczególnie, dodałbym tabu w nauce i jej metodologii. Coś, czego nie można zweryfikować "za każdym" ( według jakiegoś rozkładu) razem, oficjalnie "nie istnieje". I już. Sprawa "załatwiona".
Jasne, stoją za tym pieniądze, które nie biorą się z szafki, itp, itd, ale ta założona "ślepota" - to tabu po prostu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Robert Grzeszczyk

/Ludzie w Polsce nie dorośli do odpowiedzialności i do bezpośredniego wyboru. Tylko nieliczni dorośli./

1. Nie tylko w Polsce.

2. Wystarczy prześledzić wzrost kumulacji kapitału w rekach coraz mniejszej grupy przez ostatnie dziesięciolecia. Oni śmieją się w kułak z "demokracji". I z "elit" intelektualnych, które albo opłacane albo z własnej głupoty, nazywają to jeszcze "kapitalizmem".

3. Trzeba najpierw zdefiniować pojęcie - "rozwój". Oj, byłyby z tym problemy.

4. Istnieje "odwieczny" ( w demokracji) problem z dysonansem pomiędzy wagą argumentu jednostki i postawą jednostki, a wagą głosu jednostki. Problem, który jest kolejnym tabu i przez elity intelektualne jest właściwie pomijany. Efekt ? "Igrzyska" na każdym polu. Po to, aby zaskarbić sobie przychylność większości. W ten sposób od odpowiedzialności tylko się oddalamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W dodatku do tych idiotyzmów, Tusk i wszyscy podobnie myślący, chcą wszczepić jeszcze jeden, że Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz jest osobą niezastąpioną i Warszawa bez niej zbankrutuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Artur Wojnowski Wczoraj 11:38
Takich idiotyzmów, które uchodzą nie wiadomo dlaczego za prawdy absolutne, można wypisać długą listę:

Nie byłeś na wyborach - nie masz prawa do głosu krytycznego wybranych.
Jeśli nie chorowałeś na "coś tam" - to co ty możesz wiedzieć jak to jest?
Mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiety.
Człowiek musi w "coś" wierzyć! Po prostu musisz być zwierzęciem religijnym.
Płacenie podatków jest obowiązkiem każdego człowieka.
Starszy człowiek = szacunek dla niego (ilość przeżytych lat kryterium wartości człowieka?)
I tak można bez końca...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zabranie odpowiedzialności jednostkom (również w prawie do głosowania) to swoisty kaftan bezpieczeństwa którego nie mają uzurpujący sobie lepsze prawa. Ludzie w Polsce nie dorośli do odpowiedzialności i do bezpośredniego wyboru. Tylko nieliczni dorośli.
Ta farsa trwa w najlepsze od dziesięcioleci. To zaszłość wielowiekowego poddaństwa i niewolnictwa. Społeczeństwo jest w pewnym zakresie ubezwłasnowolnione. Ten element stanowi extremum dla dalszego postępu i rozwoju całości.

Układ nie jest monolitem. W tym łańcuchu są ogniwa lepsze i gorsze. Są też całkiem dobre.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Robert Grzeszczyk

/ Czy stopa bezrobocia, stan służby zdrowia, edukacji to sprawy polityczne? Czy to, czy nam starcza lub nie starcza do pierwszego to sprawa polityczna?. Czy ogromne marnotrawstwo czasu, wysiłku to sprawy polityczne? Kogo interesuje polityka? Większość ma na uwadze własne życie, bezpieczeństwo rodziny! Czy to polityka?/

Jeśli to nie polityka, to w jaki sposób można coś zmienić poprzez polityczne głosowanie?
Przecież nie głosujemy ani na dyrektora szkoły bezpośrednio, ani na szefa przedsiębiorstwa. Głosujemy na polityków.



/Wydaje mi się, że tylko pełna odpowiedzialność a nie wiara w cuda ELIT (stworzonych z naiwności, etc) mogą przywrócić rozsądek. Zrobi to tylko klasyczna i bezpośrednia demokracja./

1. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "tylko". Uważam je za nieuprawnione.
Ale aby to rozważać, najpierw trzeba przestać myśleć o demokracji, jak o niepodważalnym tabu. Nawet bezpośredniej. Potrzebne są nowe idee.

2. Jak chce Pan dojść do demokracji bezpośredniej, głosując wciąż na ten sam "układ" ?
Przez układ nie rozumiem ludzi i partii, a schematy sprawowania władzy.
Każdy głos oddany na "układ" jest, moim zdaniem, głosem legitymizującym go.
Wiara, że coś może się zmienić z inicjatywy "układu", jest moim zdaniem naiwnością.
Rzeczywistością jest za to: po na choćby potop.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, Panie Arturze, że nie ma dotychczas żadnego przymusu wyborczego. Udział lub brak nie przesądza o wartości człowieka. Nawet rozciągając to na całą uprawnioną populację :).
Rzecz jasna, że diabeł tkwi w szczegółach. Moje słowa tyczą określonej sytuacji. I są natury ogólnej.
Nie trzeba interesować się polityką by uczestniczyć aktywnie w życiu państwa. Czy stopa bezrobocia, stan służby zdrowia, edukacji to sprawy polityczne? Czy to, czy nam starcza lub nie starcza do pierwszego to sprawa polityczna?. Czy ogromne marnotrawstwo czasu, wysiłku to sprawy polityczne? Kogo interesuje polityka? Większość ma na uwadze własne życie, bezpieczeństwo rodziny! Czy to polityka?
Ale można odwrócić sytuację: czy ludzie którzy głosowali na określoną osobę, mają prawo do krytyki. A jeśli tak, to kiedy. I w jakiej postaci?
Oczywiście, że ludziom bez przerwy wmawia się różne dziwne rzeczy, i człowiek jest skołowany, wierząc ELITOM, miast wyłącznie swoim zmysłom. Pisałem kiedyś o doświadczeniu Solomona Asha. Dziś nie widać końca tego przedstawienia.
Czy w tych warunkach jakiekolwiek pośrednictwo służy komuś poza samym pośrednikiem?

Wydaje mi się, że tylko pełna odpowiedzialność a nie wiara w cuda ELIT (stworzonych z naiwności, etc) mogą przywrócić rozsądek. Zrobi to tylko klasyczna i bezpośrednia demokracja. Życie to nie bajka. To walka. HGW i towarzysze mają zupełnie inne poczucie wartości. Otrzymanej, nadanej, należącej się ...

Możliwość destrukcji systemu, z potencjalnie, szczególnie groźnym przykładem Stolicy, niepokoją Pałac Namiestnikowski. Choć przykłady przytoczone przez Pana Łukasza, przeszły bez większego echa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.