Facebook Google+ Twitter

Gronkiewicz–Waltz: „Moją słabością jest komunikacja. Staram się poprawić"

Prezydent stolicy w TVN24 powiedziała, co sądzi o referendum i o sytuacji w Warszawie. Przyznała, że popełniła kilka błędów.

 / Fot. Zuska, CC 3.0Gościem dzisiejszego programu "Wstajesz i wiesz" była Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy. Została zapytana m.in. o opinię na temat ewentualnego referendum w sprawie jej odwołania oraz o ocenę swojej, już prawie 7-letniej, prezydentury. Szczerze przyznała, że nie jest politykiem idealnym, ale z każdym dniem stara się zmienić na lepsze: „Staram się wykonywać wszystko jak najbardziej rzetelnie, logicznie, racjonalnie. Moją słabością jest to, że nie zawsze do końca tłumaczę, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Tu staram się poprawić, być dobrą uczennicą”. Gronkiewicz-Waltz popełniła kilka błędów, za które jest krytykowana. Oskarża się ją m.in. o podwyżkę cen biletów komunikacji miejskiej, zawieszanie oraz likwidowanie linii autobusowych i tramwajowych, chaos przy wdrażaniu przepisów ustawy śmieciowej, opóźnienia w budowie II linii metra, brak obiecywanej obwodnicy śródmiejskiej czy niedobór miejsc w przedszkolach i żłobkach.

Gronkiewicz-Waltz zdaje sobie sprawę, że, być może, za późno zaczęła zacieśniać komunikację i współpracę z samymi mieszkańcami Warszawy. „Timing mógłby być lepszy” – ocenia. Dowodem na jej uaktywnienie się w sferze komunikacji z warszawiakami jest chociażby wznowienie prowadzenia kanału na Twitterze. Przerwa w twittowaniu była znacząca. Ostatni wpis przed 18 lipca br. ukazał się 23 listopada 2010 r. i informował o wygranych wyborach . Wydaje się, że, odnosząc sukces, Gronkiewicz-Waltz przerwała kontakt ze społeczeństwem na prawie 3 lata. Nawiązała go ponownie, gdy pojawiła się chęć zwołania referendum w sprawie odwołania jej z funkcji prezydenta stolicy. Jak podkreśliła, „jeśli referendum będzie, to jesteśmy zwarci i gotowi. PO spotyka się regularnie. Mamy wsparcie, niektórzy mają nawet pretensje, że za duże, chociażby pana premiera, czy pana prezydenta”.

Zarówno Donald Tusk, jak i Bronisław Komorowski, próbowali niedawno wpłynąć na warszawiaków, by nie brali udziału w referendum. Niektórzy uznali takie zachowanie za stronnicze i wręcz niekonstytucyjne. Jak zaznacza jednak Hanna Gronkiewicz-Waltz, z wykształcenia prawnik, „skoro ustawodawca powiedział, że konieczna jest pewna frekwencja, to oznacza, że dopuścił niechodzenie. Dla mnie to jest oczywiste jako dla prawnika”. Swoją opinię poparła tezą innego polskiego prawnika: „Mogę tylko zacytować prof. Zolla, który powiedział, że niepójście na referendum, to też jest wybór obywatelski, jeżeli komuś nie odpowiada w ogóle referendum na rok przed wyborami. Za chwilę będą wybory i jeśli ktoś uważa, że czeka na wybory, to czeka i nie idzie".

Zwolennicy odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz z funkcji prezydenta Warszawy zebrali ok. 230 tys. podpisów. Aby doszło do referendum w tej sprawie, należy stwierdzić ważność 133,5 tys. z nich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.