Jeszcze dwie gronowe wojny przychodzą mi do głowy. Pierwsza to jesienne protesty, które przetoczyły się przez Naszą-Klasę w związku z wprowadzeniem dodatkowej płatnej usługi - zwiększonej listy osób, które ostatnio odwiedziły nasz profil. Drugi przykład może wydawać się nieco nietypowy a jest nim
nagonka na sędziego Howarda Webba po zremisowanym przez polską reprezentację meczu z Austrią podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy. Jak pamiętamy został on znienawidzony przez polskich kibiców za podyktowanie kontrowersyjnego rzutu karnego dla Austriaków w ostatnich minutach meczu.
Pamiętam, że w obu przypadkach, a szczególnie w przypadku brytyjskiego arbitra, w internecie zaroiło się od bezsensownych grafik szkalujących daną, znienawidzoną przez wirtualny tłum treść. Wszystkie takie „wojny” wybuchały gwałtownie i miały gwałtowny przebieg i nieco mniej gwałtowny, ale nieodzowny koniec. Szkoda tylko, że równie jak gwałtownym, są one po prostu głupim szumem informacyjnym, a marnowanie czasu przy produkcji idiotycznych grafik nie wychodzi z mody - wystarczy pogrzebać na forum RWSG by się o tym przekonać.
Jednak bieżąca gronowa wojna podobnie jak gronowa fotka wcale nie jest gronową domeną. Ironią jest to, że określenie „Gronowe Wojny” przyszło mi do głowy przy okazji konfliktu, który przybiera nieco niespodziewany i nietypowy obrót. Okazuje się, że RWSG nie jest abstrakcyjnym, samo stanowiącym się, niezorganizowanym zakamarkiem sieci, który istnieje tylko po to by gromadzić przejawy frustracji nieodpowiedzialnych za swe słowa - z reguły młodszych - internautów. RWSG nie tylko ma swój konkretny zarząd w postaci moderatorów tego grona tematycznego, ale są oni zdolni do kreatywnego prowadzenia „walki” i kompromisu! Garstka ludzi, zamiast frustracji postawiła na myślenie. Wiedząc, że stara wersja se ne vrati, zamiast żądań zaczęli rzucać propozycje zmian i ulepszeń wersji obecnej.
Ponad 250 konkretnych wypowiedzi w
temacie z propozycjami kontra ponad
13 tys. postów biadolenia. Mało tego wszystkiego, przedstawiciele RWSG spotkali się w środę wieczorem z dowódcami Sił Zbrojnych Gronowej Administracji i - trzymając się wojskowej metafory - podpisali porozumienie pokojowe. "Prezes sam przyznał, iż trochę się pospieszyli, z wprowadzeniem nowego layoutu, jednak nie można powiedzieć, że nie robią nic, w celu poprawy sytuacji" -
napisał „rebeliant” Majonez na gronie RWSG po spotkaniu.
Morał z tej historii jest prosty. Nie zaciągniemy oponenta do stołu obrad przy użyciu żądań i oszczerstw, lecz propozycji i elokwencji. Ponieważ stać na nie tylko mniejszość czekam na wybuch kolejnej gronowej wojny, internetowy konflikt zbrojny, kumulacja i emisja frustracji, duch naszych czasów…