Facebook Google+ Twitter

Grosik dla dziennikarza. Jak ocalić profesjonalne dziennikarstwo?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-04-04 15:05

Kryzys w zawodowym dziennikarstwie to nie prognoza, to fakt. Amerykańskie tygodniki: "Time", "Newsweek", wraz z opiniotwórczymi dziennikami, biją na alarm. Czy rzeczywiście wszyscy, którzy wchodzą do zawodu, muszą porzucić wszelką nadzieję?

iPad, najnowszy multimedialny kanał dystrybucji. / Fot. Seweryn DombrowskiGdy Steve Jobs, współzałożyciel firmy Apple prezentował kolejne wynalazki swojej firmy, mało kto wierzył, że iPod, a później iPhone zrewolucjonizują rynek muzyczny. Apple stworzyło jednak portal internetowy iTunes, gdzie co prawda nic nie było dostępne za darmo, ale wszystko było tanie.

Internaucie mogli ściągać na swoje iGadżety piosenki przeróżnych wykonawców w cenie 0,99$ za sztukę. Z tej kwoty 70 proc. trafiało do twórcy, a reszta do Apple. Jesteście wobec tego sceptyczni? Przemysł muzyczny na początku też był, ale już w 2008 roku iTunes sprzedało 2,4 mld utworów.

iTunes zaczęło w Internecie ściągać opłaty za zawartość, którą udostępniało na portalu. Podobny model biznesowy zastosował Amazon przy wprowadzaniu na rynek gadżetu o nazwie Kindle. Jest to przenośne urządzenie do czytania e-booków (książek w formie elektronicznej).

Urządzenie to zyskało ogromną popularność w USA. Według szacunków w 2010 roku Amazon ma sprzedać 6 mln czytników. Już w czasie ostatnich świąt bożonarodzeniowych firma zszokowała wszystkich informacją, że internetowy gigant sprzedał na Gwiazdkę więcej książek w formacie elektronicznym, niż tradycyjnych, papierowych. Jednocześnie firma poinformowała, że Kindle był najpopularniejszym prezentem w historii Amazona.

Jaki związek mają podane powyżej przykłady z dziennikarstwem? David Carr na łamach New York Timesa wznosił prośby o stworzenie iTunes dla informacji. Miał nadzieję, że ktoś pokroju Steve’a Jobsa przekona miliony zainteresowanych czytelników, którzy dostają informacje za darmo, że przyszedł czas, by za nie płacić.

Według Pew Research Center punkt krytyczny dla zawodowego dziennikarstwa na rynku amerykańskim miał miejsce w 2008 roku. Wówczas w USA, po raz pierwszy, więcej osób pozyskało informacje za darmo z Internetu, niż płacąc przy zakupie gazet, czy magazynów. Zdumiewający jest przy tym fakt, że prasa ma więcej czytelników, niż miała kiedykolwiek. Problemem jest tylko to, że znakomita większość nic za nią nie płaci, czytając ją w Internecie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (56):

Sortuj komentarze:

Marek, to nie ma nic do rzeczy. Byłem w Iranie w czasie powyborczych rozruchów i doskonale wiem jak wyglądała sytuacja. Wysyłanie w świat zdjęć z komórek, kompaktów czy nawet profesjonalnych aparatów bądź kamer to jeszcze nie jest dziennikarstwo. Ani obywatelskie ani zawodowe. Byłem tam jako fotoreporter i jakoś mnie nie deportowano mimo aresztowania. Było mnóstwo reporterów z zachodu. Prawda, że wielu musiało opuścić Iran ale ultimatum było do środy czyli pięć dni po wyborach. Najważniejsze zdarzenia (w tym 3milionowa demonstracja na Azadi Str) miały miejsce właśnie w ciągu tych pięciu dni. BBC nadawało z Teheranu non stop przez kilka tygodni. Proponuje nie wyolbrzymiać roli dziennikarstwa obywatelskiego. Jest to nadal forma hobby bez zobowiązań i bez odpowiedzialności. Kilkoro z obecnych tu "dziennikarzy obywatelskich" studiuje dziennikarstwo i jak tylko skończą studia będą chcieli za swoją pracę kupić bułkę z masłem. I wtedy skończy się ich "obywatelskie dziennikarstwo".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyszla mi do glowy jeszcze jedna mysl zwiazana z tym, gdzie dziennikarstwo obywatelskie zawsze bedzie bilo na glowe dziennikarstwo profesjonalne na glowe (mowie powaznie!). Nie trzeba miec super warsztatu, ani super sprzetu, ani nawet regularnie tworzyc dla serwisu takiego jak link by stac sie DO w ciagu jednego dnia. Przypomnijmy sobie wybory w Iranie w czerwcu 2009 roku. Podczas gdy dziennikarze profesjonalni siedzieli w hotelach, bo rzad im zabronil wychodzenia na ulice na spotkanie z demonstrantami, Iranczycy chwycili za aparaty, kamery (chocby w telefonach komorkowych) i mimo wielu ograniczen dorwali sie do YouTube, Facebooka i Twittera i przeslali wiadomosc dla swiata: "Pomozcie, bo bija!". Nie ocalilo to setek z nich od smierci (nie wierze w rzadowe statystyki o kilku wypadkach) w trakcie demonstracji i ponad 100 wyrokow smierci tuz po wyborach. Chce jednak wierzyc, ze gdy tego dnia wsrod Iranczykow zaistnialo tylu DO, rzad nieco przyhamowal z represjami, bo my w reszcie swiata wiedzielismy co sie dzieje i rzady wielu panstw daly Iranowi do zrozumienia, ze widza co sie dzieje. Zycie i zdrowie stracilo setki ludzi, ale co by bylo gdyby profesjonalni dziennikarze zostali w hotelach, a Iranczycy nie przekazali nam informacji o sytuacji w ich kraju...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Magda Gawrys - nigdy nie zdarzylo mi sie uzywac gazety jako parasolki, zreszta u mnie pada tylko przez 3 miesiace raz dziennie :-). Czemu mialbym sobie podkladac gazete pod tylek? Sugerujesz uzycie jej w toalecie w naglych przypadkach? Azja nauczyla mnie noszenia wlasnego papieru w plecaku, a jesli zdarzy mi sie zapomniec to zawsze jest prysznic na wezyku ;-). Argument o baterii jest nie do przebicia, choc praktycznie mi sie to nie zdarza, bo jestem dobrze zorganizowany ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Lenarcik i to jest chyba to. Poziom dziennikarstwa = widz, czytelnik, słuchacz. Dowodem tego jest przecież niezwykła popularność i czytelność tabloidów, a nad ich poziomem rozprawiać specjalnie nie trzeba. Spadek popularności poważnych dzienników zapunktował dla takich tytułów jak ''Fakt'' czy ''SE'', bo to co serwują jest łatwe i ''szybkie'' w odbiorze, nie wymaga od czytelnika myślenia. Teraz w zasadzie dziwę się nawet dlaczego i tego aspektu autor nie poruszył, ale chwała mu za to, że w ogóle zajął się tematem o jest on godny uwagi. Fajnie, że ludzie w tym wieku mają tak trzeźwe spojrzenie na świat, oby tak dalej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie bardzo rozumiem. Piszemy w serwisie dziennikarstwa obywatelskiego. Jesteśmy dziennikarzami obywatelskimi (piszemy za darmo), a mamy martwić się o to, "Jak ocalić profesjonalne dziennikarstwo"?
Jak już ktoś wcześniej zauważył, dziennikarstwo obywatelskie stanowi uzupełnienie dla dziennikarstwa profesjonalnego, istniejemy równolegle. Nie musimy ani sobie przeszkadzać, ani pomagać. A już na pewno martwić się o to, że z naszego obywatelskiego powodu zawodowi są zagrożeni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W sumie tak, ale autor nie stawia sobie za cel rozstrzyganie czy i jak media manipulują. Zarejestrował zjawisko: ludzie poszukują w internecie wiedzy i informacji. Skala tego zjawiska i i jego przekładalność na decyzje polityczne są chyba jeszcze nie zbadane.

A tobie Mariuszu życzę wytrwałości. Zawsze uważałem, że maksymalny pluralizm budzi umysły. Chętnie sięgam do twoich tekstów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pokręcony tekst - ujmując to kolokwialnie. Po pierwsze, dla czytelnika mało istotne jest czy artykuł receptuje z kartki papieru czy z ekranu monitora (bo ważna jest treść) oraz czy autor tego artykułu ma w dokumentach zapisaną pracę stałą w postaci zawodu "dziennikarz" czy też inną lub żadnej (bo ważna jest treść artykułu). Mamy wielu wybitnych amatorów we wszystkich dziedzinach sztuki czy twórczości pozaartystycznej, tak samo jak mamy wielu beznadziejnych twórców zawodowych, np. w filmie, powieściopisarstwie czy dziennikarstwie. Po drugie, jak i czemu ludzie nie biorący za to pieniędzy (dziennikarze obywatelscy, politycy, kapłani) kłamią w mediach oraz parlamentach mamy opisane w książkach z psychologii oraz socjologii jak np. Cialdini: "Wywieranie wpływu na ludzi" czy Doliński "Techniki wpływu społecznego". Po trzecie, cena ma się nijak do wartości sprzedawanego dobra (np. informacji) - np. często coś za darmo robione przez ideowców czy pasjonatów jest o wiele cenniejsze od czegoś analogicznego wykonywanego przez przedsiębiorstwo którego nadrzędnym celem jest zysk finansowy (a nie np. głoszenie prawdy).

To co jest w tej kwestii ważne, porusza m.in. Noam Chomsky w swoich pracach, z których jedną - "Kontrola nad mediami" - cytuję na swoim blogu http://mentat.blog4u.pl/ . Spójrzmy przykładowo na Polskę - prawie wszelkie media przejęły tu jedynie dwie megakorporacje, oczywiście z zachodniej zagranicy: Verlagsgruppe Passau i Axel Springer AG. No i większość tzw. niezależnych portali czy gazet, akcji i publikacji obywatelskich, itd. jest KONTROLOWANA czyli wydawana przez te koncerny. Do jednej z tych korporacji należy link - portal dziennikarzy obywatelskich, i pewnie dlatego odmawiają mi tu publikacji z 1/3 z moich artykułów... Polecam artykuł prof. Chomskyego na moim blogu, gdyż ujawnia prawdziwą strukturę i działalność (dez)informacyjną wszelkich mediów na Zachodzie (czyli też w Polsce, od kiedy - wbrew ponad 70 % społeczeństwa - wstąpiła ona do NATO, została wykonawcą woli wojennej USA w Iraku oraz Afganistanie i umieściła na swoim terytorium bazy armii tegoż kraju, wbrew własnej Konstytucji).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek- ale gadżetem nie zasłonisz głowy przed deszczem, nie podłożysz go sobie pod tyłek no i w drukowanej gazecie raczej nie padnie bateria :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Techniczna wygoda i czasy w jakich przyszło nam żyć wyprą z rynku druk. Nie wiem czy za 5 lat czy za 15, ale nie sądzę, by papierowe gazety przetrwały. Ja nie kupiłem papierowego dziennika od kilku lat (tygodniki się zdarzyły). Powód? Łatwiej jest mi przełączać się rano między kilkunastoma oknami, gdzie mam dostęp do informacji z każdego kontynentu i w między czasie sprawdzać pocztę i pić kawę niż rozwalić się z gazetą lub nawet kilkoma i przez pół godziny robić prasówkę. Skanuję nagłówki, wyłapuję 2-3 super ważne dla mnie tematy, a reszta musi odejść w zapomnienie, bo robota czeka. Co do urządzeń mobilnych to zdarza mi się czekać na spotkanie, na pociąg, na cokolwiek innego...i wtedy iPhone idzie w ruch i wykorzystuję te 5-15 minut, by coś przeczytać. Drukowane gazety są mi nie tylko zbędne, ale i korzystanie z nich jest trudniejsze niż korzystanie z mediów elektronicznych :-).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.04.2010 16:59

Zgadzam się, że są to naczynia połączone strona internetowa New York Times jest najczęściej odwiedzaną stroną jakiejkolwiek gazety w USA, ale NYT już wprowadził odpłatność za sporą część treści w internecie i o zbliżającej się konieczności tego pisałem.
Grosik dla dziennikarza to metafora mikropłatności.

Josh Quittner w Time pisze, że ludzie nie chcą płacić za treści, które dostają przez internet, ale zapłacą jeśli dostaną to na nowy kanał dystrybucji typu iPad. Na tym się skupiałem, ale komentarze mogą mylić, gdyż niektóre osoby uważają iż wieszczę koniec profesjonalnego dziennikarstwa na rzecz obywatelskiego, raczej wskazuje na zagrożenie ogólnego kryzysu w 'branży'.

To jasne, że ludzi będzie ciągnąć do wypowiedzi i publikacji w tradycyjnych mediach, bo to prestiż, bo dostęp limitowany, ale np. na rynku lokalnym w wielu miejscach nie ma już tych platform komunikacyjnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.