Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9537 miejsce

Groteska o prawdziwym piekle - "Ładunek 200"

Ponura groteska Bałabanowa najpierw bije nas mocno po twarzy, potem powala na kolana, by w końcu powoli, metodycznie sączyć żrącą truciznę w duszę. Film to, który boli i przeraża.

www.filmweb.pl / Fot. Plakat promujący filmPod scenariuszem Bałabanowa podpisać mógłby się Kafka, bo i bliską austriackiemu egzystencjaliście, skrajnie pesymistyczną wrażliwość prezentuje opowiedziana tu historia. Rzecz dzieje się na radzieckiej prowincji sprzed upadku imperium: nocna schadzka córki okręgowego sekretarza Partii ze znajomym donżuanem znajduje swój finał w położonej na upiornym odludziu nielegalnej bimbrowni. Tam właśnie uwodzicielski towarzysz rychło pada bez życia, powalony kilkoma szklankami wódki, zaś dziewczyna staje się potencjalną ofiarą pijackiej chuci gospodarza. Groźba gwałtu ginie wraz z utopioną w alkoholu świadomością, ale Andżelika poznaje w oderwanym od reszty świata futorze znacznie bardziej przerażającą personę. Milczący tajemniczo, z otępiałym wzrokiem wbitym w nieokreśloną pustkę Żurow przybył tu, by dokonać zemsty za dawne jakieś, nieodgadnione krzywdy, jednak wypoczwarzone z bolesnej przeszłości szaleństwo popycha go do znacznie okrutniejszych czynów. Ze znanych tylko sobie motywów porywa pierworodną notabla; w jednym z pokoi swojego mieszkania tworzy nieszczęśnicy niewyobrażalne piekło, wobec którego seksualna przemoc, której uniknęła, wydaje się łaską.

Absurd osaczający w „Ładunku 200” przypadkowe ofiary ma konsystencję gęstniejącego z każdą minutą, rozrastającego się koszmaru. Siłą napędzającą oniryczny ciąg bezsensownych zbrodni jest przerażająca, nie mająca żadnych uzasadnień nienawiść jednego człowieka. Wszystko zależy od jego demonicznej determinacji w zadawaniu cierpienia, odgrywany jest na ekranie scenariusz wyrafinowanego bestialstwa, rozpisany przez Żurowa i przez niego reżyserowany. Dlatego nie ma tu możliwości miłosierdzia – duszę oprawcy trawi odpychające jakieś emocjonalne kalectwo, nie ma szans na ratunek – oprawca jest szanowanym oficerem milicji i prowadzi śledztwo we własnej sprawie. Nie ma nawet nadziei na szybki koniec przez śmierć – oprawca jest impotentem, nie w prostym, seksualnym zaspokojeniu widzi zwieńczenie swego obłędu, zaś niepoliczone tortury, jakie zadaje dziewczynie, wydają się ekwiwalentem erotycznej rozkoszy. Rosyjski amator kafkowskiej rozpaczy rzuca nas bez uprzedzenia w zdeformowaną rzeczywistość bez możliwości ucieczki, w której okrucieństwo, cierpienie i ucieleśnione złe sny są świadomą, zimną ekspresją ludzkiej osobowości, wymierzoną w drugiego człowieka.

Ponura groteska Bałabanowa najpierw bije nas mocno po twarzy, potem powala na kolana, by w końcu powoli, metodycznie sączyć żrącą truciznę w duszę. Film to, który boli i przeraża, film, który, nurzając się w drastycznym naturalizmie i kilku doprawdy wymiotnych obrzydliwościach, osiąga paradoksalnie artystyczny triumf. „Ładunek 200” jest bowiem dziwnym i niepokojącym arcydziełem, harmonizującym skrajne sprzeczności: w klasycznie doskonałą, paraboliczną konstrukcję fabuły wtłoczono tu cały repertuar estetyki brzydoty, zaś w realistycznej diagnozie społecznej dano wybrzmieć metafizycznej pustce.

Powstała w ten sposób opowieść w pierwszym rzędzie o Rosji, mimo historycznego kostiumu tej najbardziej współczesnej, wciąż pokaleczonej komunistycznym eksperymentem, zastygłej w martwym impasie na gruzach groteskowego molocha. Po tym ogromnym, spalonym przemocą kraju oprowadzają nas ascetyczne, świetnie skomponowane zdjęcia Aleksandra Siemionova. W brudnoszarych kadrach odbija się surowa, księżycowa sceneria, w której nieliczne, uschnięte drzewa zlewają się z jałowym pustkowiem i zimną plątaniną rdzawego metalu, tworzącego radzieckie industrialne miasta – pułapki, odpychające i nędzne, niezmienione do dziś od czasów Andropowa. W takim krajobrazie właśnie celebruje Bałabanow rozkład totalitarnej struktury społecznej, po którego zakończeniu umarłe dogmaty zastąpione zostały radykalnym nihilizmem, zaś surowe prawo i sztywne ramy dawnego porządku rozleciały się w równie destrukcyjny chaos zupełnej anarchii. Rosja w „Ładunku” to świat spełnionej apokalipsy: milicjanci to tu najgroźniejsi bandyci i psychopatyczni sadyści. Obywatele albo wchodzą na drogę zbrodni, albo popadają w ubóstwo zalane spirytusem, zaś armia nie nadąża z grzebaniem tysięcy zarżniętych na afgańskiej wojnie synów ojczyzny. Można w tym obrazie dopatrywać się nadmiernego przerysowania i stylistycznych deformacji, można zarzucać mu zafałszowanie, ale wystarczy choć raz wyruszyć w głąb rosyjskiej prowincji, choć raz wyczytać z gazet historie dzisiejszych Chodorkowskich – unicestwionych przez władzę i pozbawionych jakiejkolwiek nadziei na sprawiedliwość – wystarczy tylko tyle, by przyznać sporo trzeźwości spojrzeniu Bałabanowa.

Potrafi też reżyser wydobyć z analizy aktualnych rosyjskich realiów tony ogólniejsze, bo też można oglądać jego film jako uniwersalną przypowieść. Jest wtedy „Ładunek 200” przejmującym zapisem antropologicznej katastrofy, jaka ma miejsce po upadku oficjalnie wyznawanych światopoglądów. Gnijący od środka od czasów Andropowa Związek Radziecki jawi się z tej perspektywy jako śmierdzący trupem metafizyczny ugór. Marksistowsko-leninowskie złudzenia o ziemskim raju rozwiały się dawno w nicość, zdegenerowane struktury partyjne straciły jakikolwiek autorytet, wzorzec radzieckiego herosa pracującego przebrzmiał w żałosny frazes, zaś władza nie potrafi zapewnić swoim niewolnikom elementarnego poczucia bezpieczeństwa. Bałabanow obnaża ludzką bezbronność wobec zapadłej w tym środowisku aksjologicznej pustki. Pozbawiony realnych wartości człowiek albo staje się wyzbytym wszelkich oporów rzeźnikiem, albo ucieka tchórzliwie w kolejne mrzonki, często natury religijnej. W każdej z tych możliwości zostaje cynicznie skompromitowany, zwłaszcza w świetnej parodii filozoficznych dysput rodem z Dostojewskiego, w której pijak z marginesu kłóci się z profesorem socjalistycznego materializmu o istnienie Boga. Butny naukowiec przejdzie nawet później na prawosławie, ale ten jego pusty gest nic tu już nie będzie znaczył.

Stanowi „Ładunek 200” swoistą odpowiedź europejskiego kina na wizję z triumfującego za oceanem „To nie jest kraj dla starych ludzi”. Bałabanow wyznaje tutaj powinowactwo z Coenami: tak samo lokalizuje początki zła w połowie lat 80., zaś ostateczne konstatacje na temat rozpadającego się świata wybrzmiewają u niego w rozmowie dwóch dobrodusznych, niewiele rozumiejących z grozy wokół starców. W opisie rzeczywistości zarówno braciom, jak i rosyjskiemu twórcy służy ta sama groteska, pełna przemocy i krwi. Bałabanow idzie jednak w pesymizmie o krok dalej: nie ma u niego kogoś na miarę niestrudzonego szeryfa Bella, kto wydałby ostatnią, beznadziejną wojnę rozbestwionej przemocy. Jest za to kapitan Żurow: autystyczny diabeł o wampirycznej powierzchowności, który w kostiumie stróża prawa bezkarnie popełnia kolejne zbrodnie. Dobra tu nie ma, apokalipsa nastąpiła. Jesteśmy w piekle.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Marta
  • Marta
  • 03.04.2012 14:52

Ten film naprawdę "okalecza duszę". Pokazuje wszystko co w człowieku najgorsze, ale nie daje w zamian za to bestialstwo nic, żadnej nadziei. Dlatego nie potrafię wpaść w zachwyt pisząc tę rezenzję. Ten film nie miał dla mnie głębszego sensu. Jeśli jednak jedynym zamiarem reżysera było pokazać dewiację, brud, bestialstwo i obojętność, to tym obrazem zrealizował swój cel.

Komentarz został ukrytyrozwiń
On
  • On
  • 31.03.2012 12:15

mocny film

Komentarz został ukrytyrozwiń
Peter Ski
  • Peter Ski
  • 30.03.2012 15:28

Wszystko o filmie zostało już powiedziane, od siebie dodam tylko, że dla mnie film ten był przerażający tym bardziej, iż oparty został na faktach...

Komentarz został ukrytyrozwiń
abi
  • abi
  • 30.03.2012 03:01

Właśnie skończył się ten film na TVP2; robi wrażenie. Milczenie Owiec, czy Hanibal przy tym filmie to lekkie komedie...

Komentarz został ukrytyrozwiń
oglądałem
  • oglądałem
  • 30.03.2012 02:47

"Ogrom okrucieństwa i bestialstwa" w przypadku tego filmu może być błędnie rozumiany. To bestialstwo i okrucieństwo nie przejawia się w nadmiarze jakichś krwawych scen przemocy . Jest tam tego naprawdę niewiele w porównaniu nawet do zwykłych filmów sensacyjnych lecących w tv wieczorami. To czego jest najwięcej to obrazu szarego, brudnego Związku Radzieckiego, obrazu patologii i ludzi zobojętniałych na to wszystko- to jest to co najbardziej zapamiętałem z tego filmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
janek komasa
  • janek komasa
  • 12.01.2011 00:04

film brutalny ale brutalnosc bez sensu, motywow i historii. taki na sile zeby zszokowac. obejrzalem i mnie nudzil bardzo. jak bohater nie ma motywu swoich dzialan to takie bycie psyholem dla bycia psyholem jest slabe.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Max Salawa
  • Max Salawa
  • 26.11.2010 22:07

Tą recenzję czytałem po raz pierwszy chyba kilka miesięcy temu. Dziś w ramach "Sputnika" miałem okazję zobaczyć ten film w kinie. Znakomity jednym słowem. Poraża brutalnością, ale "brutalności" nie stanowią tutaj wiadra krwi czy fruwające flaki lecz po prostu rzeczywistość filmowa, która poraża nieuchronnością nadciągającego nieszczęścia i beznadzieją w obliczu zbrodni jakie lęgną się w umysłach zdegenerowanych przez wódę i komunizm. Od samego początku czuć było "Lynchowski" klimat, ale "Blue Velvet" przy "Ładunku..." to według mnie na prawdę lekkie kino :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna recenzja. (+) Tylko tak naprawdę trudno mi podjąć decyzję: obejrzeć czy nie? Obawiam się, że zostanę przytłoczona przez ogrom okrucieństwa i bestialstwa, które Bałabanow pokazuje w swoim obrazie. Z drugiej strony porównanie do Coenów bardzo kusi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.