Facebook Google+ Twitter

Groteskowa konsekwencja

Gdy przychodzi do picia lwia część z nas nie myśli o dniu następnym. Może wynika to z naszego wrodzonego hedonizmu? No, bo przecież każdy zna konsekwencje picia i nie piszę tu o moczeniu ust na urodzinach dziadka Waldka, tylko całonocnej imprezie bez ograniczeń w kratach z wódką i piwem.

Oczywiście nie uważam tu, że każdy bawi się zawsze na całego i do końca, swojego końca. Bądźmy jednak szczerzy, każdy z nas miał kaca i nie mam na myśli kaca moralnego, tylko kacora wielkości naszej dziury budżetowej. No i każdy, kto go miał na niego psioczył, intelektualnie, łaciną.

- Współczuję tym, którzy nie piją. Wstają rano i wiedzą, że cały dzień będą się czuć tak samo - tak mawiał Frank Sinatra. Katzenjammer, czyli po polsku glątwa. Syndrom dnia następnego, w mojej dzielnicy nazywany również wylewem. Rozreklamowany bólem głowy, uczuciem pragnienia, wrażliwością na światło oraz hałas. Przez Witkiewicza określany zarodkiem stanu końcowego każdego alkoholika. Autor i wieloletni alkoholik w jednym, marginalnie stwierdza, że jedynym uczuciem towarzyszącym glątwie jest zgniły pesymizm. Zadam w tym miejscu pytanie, z którego ponoć korzystają tylko ludzie inteligentni: dlaczego? Wylew, bo tak właśnie nazywamy razem z najbliższymi mi osobami syndrom dnia następnego, można przeżyć nadzwyczaj pozytywnie. Oczywiście organizmu nie oszukamy, ból głowy lub żołądka nie przyjdzie czy tego chcemy, czy nie. Wielce prawdopodobne jest również, że część przyczyn naszego kaca w pewnym momencie uzewnętrzni się za pośrednictwem jamy ustnej. Z tym trzeba się liczyć. Alkohol etylowy, główny winowajca, po przebudzeniu jest nadal w naszym organizmie. Pozytywny kac brzmi jak oksymoron. Stanisław Ignacy Witkiewicz zapewne nie zostawiłby na mnie suchej nitki, korzystał przecież z faktu kaca jako przestrogi dla przyszłych amatorów alkoholu. Ja jednak będę się upierał, że dobry nastrój podczas przeżywania kaca jest możliwy. Poranek po zabawie, w doborowym towarzystwie przyjaciół, miłej atmosferze, bez znaczenia na nasz stan fizyczny, może nastrajać pozytywnie na popołudniowe męki i sensacje żołądkowe. Taki stan nie trwa długo, z doświadczenia wiem, że zaledwie 3 godziny po przebudzeniu, jednak jest on faktem, śmiesznym faktem.

Rozbawienie, luźne wręcz beztroskie podejście do otoczenia, niesamowita kreatywność i zwracanie uwagi na nawet najmniejsze szczegóły. Filarem jest tu współpraca ze znajomymi oraz nasze podejście, szukanie światła w tym całym harmiderze wywołanym wczorajszym szaleństwem. Jeśli czujemy się tak, jakby nic gorszego nie mogło nas już spotkać, alternatywy szukajmy w śmiechu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+
mimo wszystko

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe...tym bardziej, że w żaden sposób nie mogę mówić o moich doświadczeniach, a właściwie ich braku :)) Mimo opisu, lekkiego i z polotem, próbować osiągnąć stan wylewu nie zamierzam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.