Pozycja materiału w rankingach:
Przedstawiam kilka kartek z dzienników pisanych przez Zofię z Drohojowskich Romerową. Jest to kronika wydarzeń ostatnich dni sierpnia i pierwszych dni września 1939 r. Pisana była na wsi, nawet wtedy, gdy "dom zalało wojsko Führera".
24.VIII.Dzisiejszy dzień gonimy od rana. Ruduś wyjechał rano do Bestwiny. Chwile potem telefon z gminy aby natychmiast zgłosił się do służby wojskowej w Wadowicach. Ściągnęłam go więc telefonicznie i natychmiast udał się do koszar. Przydzielono go do komisji, zatrzymano konie w Choczni. Parę godzin potem zabrano rządcę Giełdanowskiego i dużo ludzi ze wsi, jak też i wszystkie konie. Panika wielka. Letnicy uciekają, szosą jedzie pełno aut. Pociągi przepełnione. Groźba wojny ogarnia wszystkich.
Odpowiedź naszego Prezydenta była następująca: Zobacz także:
Artykuły
(116)
Galerie
(36)
Średnia ocen
(4.26)
Miejscowość: tu i tam | Kraj: Polska i Szwajcaria
O mnie: Serio, lecz z humorem oraz bez tabliczki.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mirosław Brzozowski 01.09.2011 21:22
Dla mnie jest coś niebywałego, ciężko jest mi to zrozumieć !!! Dlaczego na tekst pani Romer dajecie minusy ????!!!!.Czy tylko zawiść i podłość chłopków , roztropków ????Czy nieudaczników i zawistników ?!
Przecież pani Romer przekazała zapiski już historyczne i odzwierciedlające nastrój i przemyślenia człowieka wówczas żyjącego –pisząc jak przeżywała tamta tą wojnę , opisuje rzeczywistość .Przecież opisuje fakty jakie się toczyły , jak ona to widziała swoimi oczyma .Pani Barbaro , proszę sie nie przejmować złośliwcami .Duże dzięki za to co Pani pisze i za to ,że chce się Pani tutaj pisać .Brawo , ręce same sie składają do oklasków .Tak trzymać .
Andrzej Szelbracikowski 01.09.2011 14:46
Pomimo wojny i tytułu artykułu życie katolickie rodziny toczy się dalej...Droga do Dachau prowadzi także przez "mękę" , którą w tym konkretnym wypadku można było uniknąć. Można było...gdyby "honor osobisty" nie stawiano ponad życie!
Teraz jesteśmy wszyscy razem w Unii Europejskiej ( nareszcie ? ) I Niemcy są najlepszymi przyjaciółmi chrześcijańskich Polaków i Pana Wałęsy! Ot, jak los czasami z biedy człowieka drwi ;)) Pozdrawiam
Remigiusz Janota 31.12.2010 14:40
Myślę, że dzięki p. otrzymujemy dziennik, portret, zapis emocji, wyobrażeń, nadziei, obaw, rozważań, zapis atmosfery zdarzeń, zapis świadomości tego okresu, słowem opublikowane fragmenty dziennika to znakomite zródło historyczne do poznania dziejów ziemiaństwa polskiego w XX wieku, zródło do historii mentalności.
BARBARA Romer Kukulska 16.09.2010 16:26
Dziekuje czytelnikom, Zacheciliscie mnie do kontynuowania odtwarzania historii z "archiwow z lamusa".
Nawet po z gora 70 latach mozna przezyc jakby z autospsji wiele wydarzen historycznych lub prawie historycznych, a zatem zabieram sie do pracy, DZiekuje jeszcze raz wszystkim za uwagi i cieple przyjecie tego tekstu. ktory upublicznilam z wielka trwoga. Do czego sie przyznaje!
Grzegorz Buczek 04.09.2010 12:19
Barbaro, to b. ciekawe, wzruszające zapiski ! Dziękuję ! Od razu przypomnialy mi się przed i wojenne wspomnienia z Janowa Lubelskiego i z Lublina - mojej Babci i Mamy (która w dniu wybuchu wojny miała 12 lat) - niestety nie spisane, tylko czasem, różnymi epizodami, opowiadane.
Pozdrawiam !
Kamil Suski 04.09.2010 12:09
Pani Basiu no wreszcie coś ciekawego pani dla nas przygotowała Archiwum się otworzyło :) Gratuluje :) 5
BARBARA Romer Kukulska 02.09.2010 09:09
poprawka: ziemi.. której polskości się nie wyrzekł i nie wyparł,...
Ach ten Chochlik psotek wykorzystuje wzruszenie przy pisaniu
BARBARA Romer Kukulska 02.09.2010 08:53
Wiem, Ewo co masz na myśli, zatem wyjaśniam:
Rodryg Romer przeżył 4 ( słownie: cztery) obozy koncentracyjne, jego córka i jej narzeczony "tylko" jeden. Gdy Rodryg wrócił po wyzwoleniu, chory, wychudzony, wycieńczony, nie miał gdzie spać ani co jeść, musiał niczym złodziej pod osłoną nocy kraść płody rolne, które sam zasiał na własnej ziemi, którą też sam uprawiał, której nie wyrzekł i ne wyparł, za co właśnie był w dwóch koncentracyjnych. Ale to już całkiem inna historia.
Ewa Bielańska 01.09.2010 18:43
Jakże się cieszę, że wreszcie wydobyłaś Basiu pasjonującą historię swojej rodziny. Pięknie napisane. Przecież to jest literatura faktu. Ty wiesz co ja mam też na myśli. Przecież znam i sama dotykam dokumentów historii Twoich przodków i wiem, że może być piękny ciąg dalszy.
Robert Ramark 01.09.2010 12:37
Można sięgać do tych zapisów jest mnóstwo w literaturze pamietnikarskiej. Ta nie wnosi nic nowego. Mam dzienniczek swojego ojca który miał 11 lat gdy na Podhale weszli Niemce. Jest tam więcej życia niż w tym pensjonarskim zmam relację mojego Ojca z Rabki z 39 roku ale to świat wojny widziany prze dziecko.
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1056)