Facebook Google+ Twitter

Groźne warszawskie metro

To co zdarzyło się w warszawskim metrze nie powinno nigdy nastąpić. Stało się to ponad dziesięć dni temu a prasa dowiaduje się dopiero teraz.

Między stacjami metra Stokłosy i Imielin kilka minut po dziewiątej rano 19 marca we wszystkich wagonach otworzyły się drzwi. W całym składzie pędzącego pociągu. Po około 10 sek. zamknęły się. Zauważył to i zgłosił maszyniście na końcowej stacji pasażer Marcin Krawczyk. - Maszynista nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, co zaszło. Ale podziękował mi za uwagę i na tym sprawa została zakończona - relacjonuje gazeta „Metro”

To wydarzenie musi być zapisane w czarnej skrzynce. Podając trasę, godzinę i minutę zdarzenia metro powinno dojść do sprawdzenia tego wydarzenia. Muszą też ustalić kto, czy co zawiniło. Skład tego pociągu powinien być zawieszony w kursowaniu do czasu ustalenia przyczyny otwarcia drzwi w ruchu metra. Tam zapewne jest blokada zabezpieczająca przed taką sytuacją. Dlaczego nie zadziałała? Jakiej produkcji był to skład feralnego pociągu?

Przy zapchanym metrze z każdych otwartych w czasie jazdy drzwi mogłoby wypaść po kilka osób. Niektórzy mogliby być wyciągnięci przez wypadających którzy chcieliby za coś się złapać. Nie opierać się nigdy plecami o drzwi metra. O tym powinien pamiętać każdy pasażer. Nasuwa się bardzo istotne pytanie. Kiedy został wycofany skład z dalszej jazdy? Na to pytanie nie znajdujemy odpowiedzi w wypowiedzi rzecznika Metra.
W Kabatach wadliwy skład powinien natychmiast zjechać na tor techniczny. To jest pytanie już dla prokuratora.
Następne pytanie: - Czy naocznie, dokładnie i powoli sprawdzono trakcję między tymi stacjami. Może nikt nie zauważył a ktoś wypadł?

Jak podaje "Gazeta Wyborcza": - Do sprawy poważnie podszedł zarząd Metra. Krzysztof Malawko, rzecznik prasowy spółki, powiedział, że na razie nie wiadomo co spowodowało awarię. Zapewnia jednak, że automatyczny system powiadomił o zdarzeniu inspektorów. Z feralnego składu została też już wymontowana tzw. czarna skrzynka, która rejestruje parametry pracy pociągu. Od służby został też odsunięty maszynista.

Jeżeli jest automatyczny system powiadamiania, o czym mówi rzecznik to czemu o sprawie od razu inspektorzy nie powiadomili maszynisty feralnego składu. Istnieje zapewne stała łączność dyżurny w Kabatach i maszynista w pociągu. - Z feralnego składu została też już wymontowana tzw. czarna skrzynka - ta czynność
według mojej wiedzy zajmuje kilka minut, jej odczyt i analiza na komputerze to kilkanaście minut.

Zajmowałem się tym na samolotach. Praska firma ATM zabudowywała rejestratory (czarne skrzynki) także w metrze. Po tylu dniach od tej awarii Metro powinno dokładnie znać przyczynę i sposób jej usunięcia.
Taka wiadomość powinna być podana do wiadomości!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

"Po tylu dniach od tej awarii Metro powinno dokładnie znać przyczynę i sposób jej usunięcia.
Taka wiadomość powinna być podana do wiadomości!"

Znając realia, pewnie faktycznie już wszystko wiedzą, ale nie powiedzą. Szczególnie jeśli są to jakieś fakty niekorzystne dla zarządu metra, np. gdyby okazało się, że awarię spowodował zły stan techniczny wagonów.

Co nie zmienia faktu, że zazdroszczę wam tego metra. Szczególnie gdy jestem w zapchanym autobusie stojącym w korku. Wtedy to czasem człowiek wręcz chciałby, aby drzwi się otworzyły podobnie jak w warszawskim metrze i można było wyjść, bo pieszo i tak będzie szybciej. Niby mamy w Poznaniu PST, ale to tylko kilka przystanków i nawet nie przejeżdża przez całe centrum. Mają budować drugą linię, ale to na razie trochę tak jak z drugą linią metra w stolicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja to wczoraj czytałam http://www.emetro.pl/emetro/1,88815,6440439,Gdy_jechalem_metrem__otworzyly_sie_wszystkie_drzwi.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.