Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9297 miejsce

Gruba pokrywa ze śniegu, zwierzęta w potrzebie!

Został już tylko okres ok. jeden miesiąc ciężkich warunków zimowych dla dzikich zwierząt. Jeżeli nie dołożymy starań, aby zwierzęta przetrwały tak nieznośne warunki zimowe, straty wśród różnych gatunków mogą być bardzo wysokie.

Jak pomóc sarnom przeżyć ostatnie, najcięższe dni zimowego okresu?
Ptaki na jeziorze w Nowogardzie przy kompleksie hotelowo-gastronomicznym "Przystań". / Fot. Piotr WierzbickiZe względu na dużą pokrywę śniegu sarny nie są w stanie przeżyć. Co można zrobić aby je uratować? Po prostu w miejscach gdzie występują sarny można powiesić na gałęziach 0,5 m od powierzchni ziemi lizawki. Lizawki, to bryły soli kuchennej. Wyczerpanie się zapasów soli w organizmie sarny powoduje niemożność produkowania kwasu solnego, potrzebnego w procesie trawienia. Z tego powodu przy tak dużej pokrywie śniegu w 1979 roku na terenach woj. zachodniopomorskiego straty tych zwierząt dochodziły do 40 proc. Tym bardziej, że zwierzęta osłabione stają się łupem zdziczałych psów. Pies nie osadzony w naturalnym środowisku zabija zwierzęta, można rzec dla samego zabijania. Spowodowane jest to instynktem łowieckim Zima nie oszczędza w tym roku ptaków. Zbierają każdy okruszek wyrzucony przez człowieka. / Fot. Piotr Wierzbickiodziedziczonym po przodkach. Sam byłem świadkiem rzezi, jak na moich oczach wpół zdziczałe trzy psy zamordowały w przeciągu kilkunastu minut sześć saren. Zanim zorganizowano akcję odstrzelenia intruzów, psy pozbawiły życia kilkadziesiąt saren. Duża pokrywa śniegowa z wierzchu oblodzona powoduje że cienkie nogi sarny przebijają się i udaremniają ucieczkę, a pies potrafi po tym biec. Nie życzę nikomu oglądania takiej sceny.

Jeżeli chodzi o ptaki a szczególnie o ptaki środowisk wodnych, to dobrze nadają się zwroty chleba ze sklepów do piekarni. Jeżeli karmimy chlebem to raczej czerstwym, kilka Sarny mają trudności z przebiciem się przez warstwę śniegu w celu znalezienia soli i mikroelementów. Pokarmem są w tym czasie są różne pączki drzew, ale bez soli nie przeżyją. / Fot. Piotr Wierzbickidni po wypieczeniu. Nie jest tak szkodliwy. A najlepiej jak jest wysuszony zupełnie i rozdrobniony. Ja robię to gumowym młotkiem. Należy pamiętać, że ptaki karmimy nie wrzucając karmy do wody, tylko posypujemy na brzegu. Zbyt mocno namoknięta pasza powoduje powstawanie biegunki.
Ptakom podajemy karmę o jak najmniejszej zawartości soli i pod tym względem chleb nie jest wskazany. Jednak kiedy trzeba wybierać z dwojga złego, wybieramy chleb. Po roztopieniu się lodu ptaki szybko znajdą sobie naturalne pożywienie i wrócą do normalnej kondycji.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Pani Leśnik. Cienka jest Pani w temacie. Czy Pani zdaje sobie sprawę, jak społeczeństwo jest zaangażowane w dokarmianie ptaków?! Myślę, że leśnicy i koła łowieckie dają około 5% tego, co całe społeczeństwo. Przyjedź Pani do Nowogardu. Co druga posesja ma wystawiony karmik! I codziennie wystawiana jest karma.
Moje sikorki i wróble dostawały mielone orzechy włoskie, jabłka z niepryskanej jabłoni i pieczywo na uzupełnienie. Wszystkie żyją i maja się dobrze.
A nad jeziorem? Jest około tysiąc ptaków! Które leśnictwo czy koło łowieckie wyłoży na to fundusze?! Sami ledwie zipią. A tak?! Wspólnymi siłami i ptaki przeżyją. Jasne, że chleb nie jest najlepszym rozwiązaniem. Szczególnie jakby ktoś podał spleśniały i niedobry. W Nowogardzie ludzie przynoszą nad jezioro produkty spożywcze w postaci różnych kasz, makaronów i co tylko się da. Głównie pieczywo. Ja też pieczywo, bo orzechy muszą jeść sikorki i wróble. No, w tym roku to było w karmiku wiele gatunków ptaków.
A to, że widzi się czasami padnięte jak w zeszłym roku?! Mam sfilmowanych trzech chłopców 17 letnich, jak ulepili kulki ze śniegu. Kurka wodna dostała tak nieszczęśliwie, że padła na miejscu. Jak się nie poda paszy, to wszystko by padło, gdzie miałyby polecieć, jak wszystko przykryte śniegiem?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Leśnik
  • Leśnik
  • 07.11.2010 01:03

...nie wspomniałam o zającach, kuropatwach i bażantach. Dokarmianiem również zajmują się koła łowickie. Co do łabędzi, to wiem, że w wielu rejonach kraju nadal praktykuje się budowę schronów. Wszak to ptak pod ochroną, jak wiele innych zresztą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Leśnik
  • Leśnik
  • 07.11.2010 00:56

Nie do końca moge zgodzić się z informacjami w artykule. Zwierzyna porusza się utartymi przez siebie szlakami. Wykładanie lizawek w przypadkowych miejscach, bez karmy i wg własnego "widzimisię" przyniesie więcej złego jak dobrego. Bloki solne są umieszczone przy paśnikach, które wypełnionia sie karmą - sianem, burakami, marchwią, żołędziami itd. Za utrzymanie tych urządzeń odpowiedzialne są koła łowieckie. Nie tylko cierpią sarny, bo i jelenie, daniele, czy dziki. Jestem absolutną przeciwniczką dokarmiania ptaków chlebem. To nie ten chleb sprzed 30 czy 50 lat. Obecny nafaszerowany mamy chemią i to jest dla ptaków zbójstwem. Wejdżmy w kontakt z miejscowym leśniczym, czy nadleśnictwem. Nadleśnictwa kupują corocznie kilkaset kilogramów specjalnej karmy dla ptaków. Są to specjalnie przygotowane mieszanki natłuszczonego ziarna lub tzw. ptasie pyzy z dodatkiem wapna. Jedynym (chyba) producentem jest Firma BRAPTA ze Śląska. Od wielu lat dokonuję tam zakupu i wiem, że jest bardzo atrakcyjna dla sikorek, dzięciołów, dzwońców, kowalików, grubodziobów itd. Kolejna uwaga dotyczy zawieszania karmników dla ptaków. Często widzi się przybity na płocie, pod oknem, czy nawet na słupku w środku podwórka. Karmnik musi być umieszczony w otoczeniu krzewów, gederalnie gałęzi. Ptak musi mieć miejsce by "odpocząć" , by w spokoju wydłubać np. ziarenko słonecznika i nie zgubić go po drodze. Ta droga od karmy do tego "spokojnego miejsca" musi być jak najkrótsza. W okresie zimy ptaki karmniki szturmują i jest ogromna przy nich walka. Tam nie ma miejsca na swobodne jedzenie. Jeśli więc chcemy pomóc zwierzętom przetrwać zimę, róbmy to z głową, a nie pod wpływem chwili i bez rozeznania. Ktoś powie - koty, myszy. Tak, to jest pewnego rodzaju zagrożenie. Wystarczy zabezpieczyć karmnik od spodu blasznym lub plastikowym kołnierzem. Łapy się ślizgają i to zniechęca intruza. Powodzenia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sporo ptactwa. Żeby było łatwiej im przetrwać zimę, powinny być stawiane domki. U nas kiedyś stawiano dla łabędzi, z czasem to zostało zaniedbane.
Dobrze że znajdują się osoby i je dokarmiają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klikając na gwiazdki, wskazane byłoby uzasadnić ocenę krótkim komentarzem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki tobie Jacenty kot żyje jak król i przyrodzie nie szkodzi. Jesteś szlachetny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr ...rano trochę sobie pospałem, bo niedziela. A ptaki już czekały cały przegląd ptactwa przyleciał do mojej leśnej chaty...na śniadanie.Tylko mój kot żyje jak królewicz, wylegując się przed kominkiem ...ustawił się w życiu ...gdyby rok temu p.Edziu nie przyniósł go do chaty, biedak...kto wie jak by skończył...5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.