Facebook Google+ Twitter

"Gruby" na Orionie czy na cmentarzu dla zwierząt?

Co zrobić z ciałem zwierzaka, który przeżył w rodzinie długie lata? Spał z nami, cieszył się, czasami psocił? Trudno jest ot tak, zgodnie z przepisami, oddać szczątki zwierzaka - przyjaciela do utylizacji.

Bubel, Żerlok Holmes, Gruby..... nasz Wielki Nieobecny / Fot. Elżbieta ŚwiączkowskaLudzie zasadniczo dzielą się na tych, którzy mają zwierzęta i tych co ich nie posiadają. Przez moje kolejne domy przewinęło się kilka kilogramów wyczesanego kociego futra w różnym kolorze.

Stare angielskie przysłowie powiada Kot jest zawsze po niewłaściwej stronie drzwi. Kto ma w domu elegancką futrzaną bestię ten się z nim zgodzi. Niestety, kiedy przychodzi moment, gdy najwierniejszy Przyjaciel staje pod Ostatnimi Drzwiami łatwo nie jest. Zwłaszcza, że nie bardzo wiadomo co zrobić ciałem zwierzaka, który towarzyszył nam od lat.

Gruby- kot o tysiącu imion w zależności od popełnionego przestępstwa, żył z nami 10 lat. Dostarczony jako urodzinowy prezent dla dziecka wrósł w nasza rodzinę. Ciekawski, odważny, inteligentny, czasami wręcz cwany, potrafił skutecznie dać odczuć co o nas myśli. Nienawidził moich służbowych wyjazdów. Objawiało się to tym, że potrafił wejść do walizki i wytarzać się białymi skarpetami na mojej wizytowej czarnej sukience. Kiedy wracałam nie odzywał się do mnie przez dwa dni, lekceważąco pokazując mi ogon. Nauczył się wskakiwać na klamkę i otwierać absolutnie wszystkie drzwi. Spał z nami tylko jesienią i zimą, a wyprowadzał się pewnego dnia na wiosnę i omijał nasze łoże ze wstrętem. Ot! Taki dzień świstaka.

de gustibus non  est disputandum / Fot. Elżbieta ŚwiączkowskaMiał słabość do pudełek. Zaklinował się kiedyś skutecznie w kartonie po czajniku. Opakowanie było długie i wąskie. Czekał na uwolnienie sporą chwilę, wystawiając na zewnątrz zdziwione zielone oczyska. Potrafił nimi żałośnie świecić przy misce, próbując wzbudzić litość swoim 9-kilogramowym ciałkiem. Uwielbiał oliwki-im więcej można było bezkarnie ich zeżreć, tym bardziej kocia morda wyrażała błogie zadowolenie. Szybko nauczył się iście cyrkowych sztuczek. Potrafił w powietrzu złapać metalowy łańcuszek, bawić się nim, a następnie pieczołowicie zanieść do miski z żarciem. Kradł i gryzł również prawdziwą biżuterię. Godzinami siadywał przy komputerze. Na dźwięk rozpoczynającej pracę drukarki biegł z najdalszego zakątka domu, siadał i kiwając głową obserwował wysuwającą się kartkę. Był kotem technicznym"- przy wszystkich domowych pracach remontowych towarzyszył ekipie. Zeżarł -pogryzł kilka kompletów lampek choinkowych. Taki był!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Kiedy przychodzi lato i Orion przestaje byc widoczny - zawsze myśli biegną do wielkich- nieobecnych...:)
Minęło już tyle lat , a w domu ciągle się mawia: " Gruby! to był kot!"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ślicznie napisany art. o ukochanym zwierzaku.
Ja swojego pieska pochowałem w przydomowym ogródku, gdzie mieszkał, a jako nagrobek posadziłem na jego grobie krzew pigwy aby nikt nie rozkopywał tam ziemi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wzruszające refleksje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja mojego psa diane pochowałem na ogródku koło domu,domu którego była mieszkanką i stróżem przez długie lata była jest i będzie na swoim terenie zawsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.