Pozycja materiału w rankingach:
Trzynastu Leninów, dwóch Stalinów, sześciu Vincasów Kapsukasów, dwóch Feliksów Dzierżyńskich, czterech Karolisów Pożełów, dwie Maryte Melnikaite, trzech Zigmasów Aleksów-Angarietisów... To tylko preludium tego, co możemy zobaczyć w Grutas Parku. Parku reliktów komunizmu.
Przez ostatnie kilkanaście lat byliśmy świadkami burzenia w Polsce symboli minionego reżimu. Po 1989 roku, z cokołów leciała głowa za głową któregoś z komunistycznych przywódców. Bardzo widowiskowa była akcja oblania benzyną pomnika Lenina w Krakowie czy rozwalenie łomami monumentu Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie. Podczas gdy pod wpływem emocji zdewastowane i wysadzone w powietrze Marksy, Breżniewy czy Staliny, poniewierają się w magazynach i na wysypiskach, na całkiem dobry pomysł (przynajmniej z marketingowego punktu widzenia) wpadł Viliumas Malinauskas, litewski biznesmen.
Założył na swym prywatnym terenie, dziesięć kilometrów od Druskiennik, we wsi Grutas, park- muzeum, w którym zgromadził liczne pamiątki kojarzące się z upadłym systemem. Zanim zajął się realizacją tego przedsięwzięcia musiał najpierw osuszyć przeszło dwadzieścia hektarów bagiennego terenu, na którym następnie postawił osiemdziesiąt sześć rzeźb komunistycznych oprawców.
Grutas Park to ścieżka spacerowa, położona wśród pięknych grzybowych lasów. Ścieżka, prowadząca zwiedzających do dwóch drewnianych mini- muzeów. Do mini- muzeów, w których można obejrzeć filmy, fotografie, flagi, proporce, obrazy i gazety, przedstawiające wodzów rewolucji oraz dowody ludobójstwa narodu litewskiego. Obok tych materiałów pokazane są makiety obrazujące warunki, w jakich żyli ówcześni „zwykli” ludzie.
Grutas Park, będący repliką sowieckich gułagów, (o czym świadczą rozciągnięte druty kolczaste, wieże obserwacyjne i stojący przy wejściu pociąg, którym wywożono ludzi na Sybir), nie wzbudza jednak uczucia strachu. Ba! Park podoba się turystom, o czym świadczy ogromna liczba zwiedzających i wpisy w księdze gości.
Zwiedzanie zakończyć można w bufecie, w którym młode kelnerki w czerwonych krawatach serwują dania pozostawiające swoją treścią wiele do życzenia. W menu „kuszą” kotlety “Proszczaj molodost‘” (Żegnaj młodości), danie “Po russki” (szproty, cebula, wódka), czy rozwodniony barszcz „Nostalgia” z kisielem “Prisiminimas” (Wspomnienie). A na koniec, z kieliszków, z zaznaczoną skalą, można wypić: „100 g - za Stalina", "50 g - za partię", "10 g - za ojczyznę".Zobacz także:
Artykuły
(11)
Galerie
(30)
Średnia ocen
(4.99)
Wiek: 38 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów"- Stanisław Lem
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Agnieszka Dąbrowska 16.02.2008 18:18
Pomysł na pewno kontrowersyjny,
a czy sceneria usposabia do miłego wypoczynku ? Hmm...
Odpowiem tak- spacer po Grutas Parku może być świetną lekcją historii.
Stefania Najsarek 16.02.2008 12:37
Szczególny pomysł!
Ale czy taka sceneria usposabia do miłego wypoczynku?
Osobiście wolałabym zamknąć te indywidua w jakimś odległym baraku.
Benedykt Kowalski 16.02.2008 02:00
no bomba;-) szczególnie pikne jest menu;-)))
Siostry lekkich obyczajów. Film o holenderskiej prostytucji. [Youtube]
(odsłon: +277)