Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51239 miejsce

Gruzja – wojna supermocarstw?

Plan jest genialny i przeprowadzony dokładnie w rosyjskim stylu. Styl polega na tym, że wszyscy dokładnie wiedzą, kto i dlaczego stoi za rozpętaniem kolejnej wojny kaukaskiej, ale nikt tego otwarcie nie przyzna.

Mapa Gruzji. / Fot. www.odysei.comCzasem tylko niezależni rosyjscy dziennikarze, którzy albo siedzą za granicą albo piszą w internecie pod pseudonimem odważą się wyrazić swoje zdanie. Jeden z mniej ostrożnych komentatorów, Matwiej Ganapolskij, nazwał wczoraj rzeczy po imieniu w rozgłośni radiowej Echo Moskwy.

To nie jest wojna o marną Osetię ani o kilkudziesięciu biednych osetyńskich obywateli, którzy są dla Moskwy zupełnie nieistotni. Ani o terytorium, które nie posiada jednego porządnego źródła wody a jego strategiczne znaczenie polega na tym, że wrzyna się sympatycznie w Gruzję. To jest wojna między supermocarstwami i nawet jeśli to się wydaje mało prawdopodobne, Gruzja, tak jak i Osetia, nie grają w niej pierwszorzędnej roli. Nawet trzeciorzędnej.

W końcu wszyscy doskonale wiedzą, że 30-tysięczna armia gruzińska – wyszkolona przecież przez amerykańskich instruktorów – może tylko z dużym trudem stawiać opór milionowej armii rosyjskiej, potędze atomowej. „To jest wojna między Rosją i USA” – oświadczył Ganapolskij. I przedstawił przekonujący argument.
Otóż gdyby w tej chwili prezydent USA Bush zadzwonił do prezydenta Gruzji Saakaszwilego a prezydent Medwiediew zadzwonił do lidera niezależnej południowej Osetii i obydwaj dali im rozkaz, za godzinę wojna się skończy. Rozpoczną się rozmowy, które być może skończą się wariantem „kosowskim”, ale martwych i rannych przestanie przybywać.

Tylko komu z wyżej wymienionych przeszkadzają jacyś martwi? Tu chodzi przecież o wielkie sprawy a nie jakieś mało istotne ludzkie życia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

(+) wszystko w tym tekście to prawda

Komentarz został ukrytyrozwiń

A czy czasem Rosja nie chce dobrać się do rurociągu który przebiega przez gruzję, i zniweczyć plany bezpieczeństwa energetycznego polski i ukrainy? do monopolitycznej potęgi będą po trupach dochodzić, moim zdaniem właśnie to jest ich celem trzymać łapy na kurku i na cenach surowców energetycznych nieodnawialnych którą jest ropa i gaz, po zajęciu Gruzji dobiorą się do Azerbejdżanu. Później już tylko będą dyktować warunki cen na rynkach zachodnich, a wtedy z uprzedzeniem mówie jak by się tak stało kupujcie rowery bo na benzynę nie będzie nikogo stać. Jest jeden sposób żeby się odłączyć od wschodu tylko czy zachód będzie chciał przy obecnej polityce i USA też pogodzić się z krajami Arabskimi ? może by dało się wynegecjować z nimi nowe ludzkie ceny tych dóbr jaką jest ropa i gaz ? Rosjanie straszą Ukrainę też że też może spotkać taki los jak Gruzję, jakieś tam miejscowości na Ukrainie zamieszkują ludzie narodowości Rosyjskiej i co znimi ? może poprostu deportować masowo zpowrotem do ich ukochanego kraju? i byłby spokój, Ukraina miała rację żeby nie wpuscić zpowrotem okrętów Rosyjskich na Krym, a po co oni tam? ile wiem Ukraina chciała się ich dawno pozbyć z Krymu. Ten przykład z Arabami to był by dobry na wielkie embargo dla Rosji która by się po roku czasu posypała i nie podniosła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obszerna dyskuska na ten temat toczy sie tu, na w24 -

link

Komentarz został ukrytyrozwiń

To by było nawet prostsze, bo po stronie osetyńskiej walczą głównie Rosjanie.
Co do reakcji Gruzinów na telefon od Busha, to trudno ją jednoznacznie przewidzieć, szczególnie kiedy Rosja bombarduje całkiem inne fragmenty kraju. Na pewno byłaby to informacja, że ich szanse są marne, ale Gruzini jednak walczą o swoje państwo. Południowa Osetia należąca w praktyce do Rosji oznaczałaby możliwość rosyjskiego ataku w zasadzie z centrum Gruzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.