Facebook Google+ Twitter

"Gry Ekstremalne" - ciężko będzie wam to czytać...

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2013-11-11 11:27

A przynajmniej mam taką nadzieję...bo nie na miejscu byłoby pisać lekko, łatwo i przyjemnie o spektaklu z glejakiem mózgu w tle...

 / Fot. fot. Materiały prasowe"Gry Ekstremalne" w teatrze na Woli to spektakl opowiadający o nieuleczalnie chorej młodej dziewczynie. Część pierwsza jest zbiorem poszarpanych scenek z życia w cieniu choroby. Przygotowania do wyjazdu na snowboard i atak choroby. Sceny pokazujące bezradność, a także człowieka w niezbyt przyjaznym otoczeniu, jakim jest polska służba zdrowia. Mam wrażenie nawet, że w części pierwszej aspekt kondycji służby zdrowia jest dużo mocniej zaakcentowany, niż problem zmierzenia się z tak ciężką chorobą jaką jest rak mózgu.

Obraz polskiej służby zdrowia, jej stan, mentalność lekarzy jest bardzo wyraźnie zarysowany. Dosyć ciekawie zresztą. Mamy scenę, w której lekarz przekazuje pacjentce złą wiadomość. Jest pielęgniarka, która jest niezbyt przyjazna wobec pacjentów. No i sama scena operacji, pokazana pomysłowo i zaskakująco. Być może to jest przyczyną, że sztukę tę ogląda się z poczuciem przygnębienie, bardziej niż wzruszenia. Ja na części pierwszej czułam się trochę jakbym pracowała przy wydobywaniu węgla w kopalni. Bardzo umęczona. Prawie tak bardzo, jak przy pisaniu tej recenzji. Jeśli jesteście zmęczeni czytaniem jej, to dobrze. Macie prawdziwy obraz z pierwszej części spektaklu. Jeśli nie, czytajcie dalej...

Część druga w mojej ocenie jest ciekawsza. Składa się z opowieści bliskich już po śmierci chorej. Mamy tu interesujące zestawienie różnych punktów widzenia. Bardzo kontrastujące wyznania matki, i lekarza. Jedno spojrzenie pełne emocji, drugie bardzo techniczne, medyczne, wręcz bezprzedmiotowe. Jest to trochę szokujące, kiedy ktoś opisuje człowieka jakby opisywał uszkodzoną maszynę. Odważnie pokazano tą "brzydką" strony choroby. Tę, którą często się przemilcza. Tego, że ludzie nie radzą sobie z towarzystwem osoby chorej, uciekają, odwracają wzrok. Tego że nawet matka ma dosyć zajmowania się chorą córką, z którą nie ma kontaktu...W opowieściach osób związanych ze zmarłą widać jak trudno pogodzić się z własną bezsilnością. Historie te są poprzedzielane piosenkami wykonanymi przez Agnieszkę Lucya. Wykonanie jest bardzo dobre, jednak w żaden sposób piosenki te nie uzasadniają się w scenariuszu. Robią wrażenie takiego przerywnika, który ma jedynie urozmaicić spektakl.

Grę aktorów w całym spektaklu oceniłabym jako poprawną. Dobre wrażenie zrobiła na mnie kreacja Macieja Wyczańskiego, który zagrał lekarza onkologa. Jego postać zwracała uwagę, była interesująca, i przekonująca. Swoją rolą dobrze zarysował problemy takie jak mechaniczne podejście do pacjenta, nieporadność przy przekazywaniu trudnych informacji, powszechna technokracja w służbie zdrowia. Po za tym niestety w drugiej części w trakcie monologów kilku aktorów się myliło. Chwilami monologi były monotonne i robiło to wrażenie takiej bezrozumnej recytacji. Trudno powiedzieć czy był to efekt zamierzony, czy tak wyszło, jednak mi to nie przypadło do gustu.

Jest w tym spektaklu pewna spójność i "prawdziwość". Ciężko ogląda się tę sztukę, jakby człowiek siedział z czymś ciężkim na plecach. Autorka sztuki Ewa Gawlikowska, wraz z Elżbietą Chowaniec ( która dokończyła sztukę po śmierci Ewy) opowiedziała o swojej chorobie, o tym co przeżyła. Nie poznajemy suchych faktów, zamiast tego czujemy. Myślę, że ta sztuka jest trochę tak jak przewlekła nieuleczalna choroba. Opowiada o dramacie jednostki, ale jest też codzienność. Jest smutna rzeczywistość, próbujemy żyć normalnie, ale ciągle coś nas dręczy z tyłu głowy. I tak tę sztukę oglądamy, niby się nie wzruszamy jakoś za bardzo, ale coś nas ciągle uwiera. A kiedy się kończy czujemy ulgę, choć może ciężko się do tego przyznać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.