Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27872 miejsce

Grzeczny jak Polak, grzeczny jak Francuz

Bez znajomości zasad dobrego wychowania, trudno jest żyć w społeczeństwie, przynajmniej żyć wygodnie. Jak w podobnych sytuacji zachowują się Polacy, a jak Francuzi?

Francuzi przykładają dużą wagę go grzeczności. Narzekają na grubiaństwo i agresję obecne zwłaszcza w dużych miastach. Reakcją na te zjawiska jest dążenie do powrotu dobrych manier i poszanowania bliźniego. W księgarniach dużym powodzeniem cieszą się wszelkie podręczniki savoir-vivre.

Rozumiem Francuzów. W Krakowie trudno mi miłować bliźniego swego jak siebie samego w autobusie 164 w godzinach szczytu, a już prawie niemożliwe jest realizowanie przykazania miłości w pociągu relacji Kraków–Warszawa, gdy w przedziale kilka osób wyciąga telefony komórkowe po to, aby poinformować krewnych i znajomych o tym, że pociąg właśnie ruszył.

We Francji, w wagonach są miejsca wyznaczone do rozmów telefonicznych. Wszędzie są tabliczki z przekreślonym telefonem i napisem „Soyez discret” – bądźcie dyskretni. Jeśli ktoś łamie zasady, to przynajmniej czuje się winny.

Kiedyś jechałam z Francuzami krakowskim tramwajem. Jakaś kobieta rozmawiała głośno przez telefon. – O czym ona gada?- zapytała przyjaciółka. – Zwierza się koleżance ze swoich kłopotów rodzinnych. – To musimy jej podziękować za to, że pozwala nam posłuchać swoich intymnych zwierzeń. Podeszła do kobiety i wylewnie wyraziła swoją wdzięczność…

Dobre wychowanie ułatwia życie. Stanowi też, w pewnym stopniu, sposób selekcji społecznej. Firmy we Francji żądają od swoich pracowników znajomości etykiety. W urzędach i sklepach wymaga się SBAM (sourire-bonjour-au revoir-merci), co na polski można przetłumaczyć UDDD (uśmiech-dzień dobry-do widzenia-dziękuję). U nas już jest lepiej niż kilka lat temu, ale jeszcze musimy potrenować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Interesujący artykuł, zachowanie i język danego narodu mają dużo ze sobą wspólnego. Pewnie z tego powodu w jednym języku istnieją określone wyrażenia i formy gramatyczne, a w innym nie np. czasowniki dokonane i niedokonane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No nieźle, co kraj to obyczaj:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A w stanach przepuszczenie kobiety przodem lub też otwarcie jej drzwi może być potraktowane jako traktowanie kobiety jako osoby która sama nie potrafi tego zrobić i sprawa może znaleźć się w sądzie pracy na przykład.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.08.2010 20:46

Świetnie napisany artykuł, 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otwieranie drzwi przed kobietą to może i miły, ale dość powierzchowny gest. Koleżance zdarzyło się dostać wracającymi drzwiami w głowę, kiedy jej szarmancki narzeczony otworzył je przed nieznajomą pięknością w sklepie:)
Ja natomiast kiedyś przeleciałam z wywieszonym językiem przez trzy hale w naszej firmie, idąc na spotkanie wraz z kilkoma kierownikami. Ledwo za nimi nadążałam, w końcu dałam za wygraną i zostałam spory kawałek z tyłu. Dotarłam do nich przy drzwiach wejściowych do biura. Stali tam i stali, czekając aż przejdę pierwsza przez otwarte przez nich drzwi. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś i u nas na określenie towarzyskiej ogłady używano odrębnego słowa - polor. (Nb. zastanawiam się, czy la politesse nie ma z nim wspólnych łacińskich korzeni.) Wyraz przeszedł do lamusa i boję się, że podobnie dzieje się z desygnatem. Tym bardziej warto o tym pisać... i czytać:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.