Facebook Google+ Twitter

Grzegorz Krzymianowski: Literatura mówi o człowieku więcej niż film [wywiad]

Proza obyczajowa, która przenika emocjonalnie każdego czytelnika. Mocna i ekstremalna treść budzi do refleksji, a zarazem pokazuje świat w specyficznym świetle. Te cechy czynią książki Grzegorza Krzymianowskiego wyjątkowymi.

Masz już dość nudnych fabuł, które usypiają swoją normalnością? Przeczytaj oryginalne i jedyne w swoim rodzaju książki, które na wielu czytelnikach zrobiły ogromne wrażenie. Czytając „Anomalie” lub „Historię mojego upadku”, można rozładować napięcie codziennego życia. Opisy książek oraz ich fragmenty można znaleźć na stronie Wydawnictwa Prószyński S-ka: "Historia mojego upadku" i "Anomalie"

W łódzkim ośrodku kultury „Górna" odbyło się spotkanie autorskie z Panem Grzegorzem. O trudnym debiucie, o pisarskim życiu – o tym porozmawiałam z utalentowanym literatą.

Co spowodowało, że zacząłeś pisać? / Fot. Wyd. Prószyński S-ka
- Nie sądzę, żeby można było na tak postawione pytanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi albo wskazać jakąś jedną przyczynę. Nie była to chyba zresztą decyzja, ale proces dojrzewania do literatury. Jasne, że zdarzały się jakieś przełomy – na przykład lektura „Zbrodni i kary” w wieku szesnastu lat. Prawdopodobnie niewiele z Dostojewskiego wtedy zrozumiałem, ale nagle odkryłem, że za pośrednictwem literatury da się powiedzieć o człowieku trochę więcej niż przy pomocy innych środków artystycznych, na przykład filmu. To przekonanie pozostało mi zresztą do dzisiaj. Literatura nadal wydaje mi się najwłaściwszym, bo najcelniejszym sposobem opowiadania o ludzkim doświadczeniu.

Ja wybrałem pisanie, pisanie wybrało mnie, tak to chyba mogę określić. To nie była jakoś specjalnie świadoma decyzja. Pisze się, potem nagle się okazuje, że ktoś chce nas wydać i zostaje się tak zwanym autorem. Nie pisarzem, ale właśnie autorem. Mam zresztą takie wrażenie, że po pewnym czasie pisze się trochę z nawyku, a trochę dlatego, że nie ma specjalnie wyboru. Jak napisze się jedną książkę, to jakby z automatu pisze się kolejną. Ostatecznie te moje próby, mniej lub bardziej udane, skończyły się dla mnie dość szczęśliwie – najpierw wydaniem „Historii mojego upadku”, a teraz „Anomalii”.

Od dawna planowałeś zostać pisarzem?
- Przede wszystkim nadal mam bardzo poważne wątpliwości, czy aby na pewno nim jestem. Mam teorię na ten temat: jedną książkę może napisać niemal każdy, drugą da się skończyć na fali entuzjazmu po debiucie, dopiero trzecia jest sprawdzianem naszych możliwości i determinacji - bo trzeba zmierzyć się z myślą, że nie jest się jednak Joycem, że wokół roi się od równie - albo bardziej - utalentowanych autorów, że nie sposób z literatury żyć itp. Ja jeszcze trzeciej powieści nie napisałem…

Uważam jednak, że pisanie, zwłaszcza prozy, świetnie sprzyja organizacji życia. Jak się uprawia poezję, wystarczy wydzielić godzinę dziennie i przy odrobinie szczęścia da się machnąć w tym czasie świetny wiersz. W przypadku powieści coś takiego nie wchodzi w rachubę. Trzeba po prostu usiąść i odsiedzieć w możliwie niesprzyjającej zasypianiu pozycji określoną liczbę godzin, dzień w dzień, przez dłuższy czas. A wykrojenie odpowiedniej ilości czasu, zwłaszcza gdy trzeba jeszcze jakoś zarabiać, wymaga naprawdę niemałych talentów organizacyjnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.