Facebook Google+ Twitter

Grzegorz Lato - kuriozum na polityczno-społecznej mapie kraju

Polityka, a sport nie jest wolny od niej, rządzi się swoimi prawami. Mogą się one podobać, mogą wywoływać odruch wymiotny. Jest i koniec. Ostatnimi czasy jej wielobarwności doświadczyli Francuzi, doświadczają od lat Włosi. Niemcom, też nie jest obca.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Lato / Fot. WikipediaNa nic „wybryki i występki” tych z lewa i prawa, środka i centrum
- jakby była tu jakaś różnica. Grzegorz Lato zaskoczył? Nie, potwierdził panującą zgniliznę w PZPN.

Jak było do przewidzenia ogłosił wszem i wobec, z miną ostatecznego zwycięzcy, start w wyborach na prezesa PZPN następnej kadencji. Przedstawił argumenty dla swojej decyzji, szturchając autorytatywnie przy okazji dziennikarzy. On wie, on mówi, pisze i głosi. Słuchać i nie dyskutować.

Chcieliśmy i mamy. Demokracja w szatach biało-czarnych, bo takowe od wieków każdej piłce są przynależne. Opatrzność nad biało-czerwonymi czuwa.

Pan nad Pana, guru najpopularniejszej dziedziny sportu za nic ma sugestie, opinie, oceny. On wie najlepiej. On-jam stworzony i namaszczony do wprowadzenia polskiej piłki, polskich kopaczy na światowe stadiony.

Pewnie, że na drobne trwoni młodzieńczy dorobek, co następną jest psychologiczną kuriozalną zagadką. Jak świat światem, to w młodości błędy się popełnia, by potem je w miarę dojrzewania niwelować i osiągnięciami przebijać.
Prawda niby oczywista, nie dla Laty jednak jasna.

Polskie organizacyjne sukcesy Euro 2012 sobie przypisał. Ba, rzekł był, iż otrzymanie organizacji imprezy jemu winniśmy zawdzięczać i jako króla piłki nożnej obnosić.

Na takie dictum krew się burzy i o rozsądek prosi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Mnie aktualny szef PZPN przypomina raczej taki "import z PRL". Pamiętam wypowiedzi rożnych ludzi znajdujących się wysoko w hierarchii PZPR. Oni zawsze byli całkowicie przeświadczeni o tym, że są najlepszymi kandydatami w historii świata na aktualnie zajmowane stanowisko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, i tak i nie. Chcemy i krzyczymy...tylko praworządne państwo, i racja-słuszna racja. Jeżeli jednak tak, to bądźmy konsekwentni. Wszelkie przeprowadzone kontrole w PZPN nie dają podstaw do radykalnych działań. Nie chcemy być przecież Białorusią i cząstką Ukrainy, aby tylko z tej szerokości geograficznej wziąć przykłady. Moim zdaniem należy słowem pisanym, czytanym, itp. walczyć o normalność. Nie jestem zwolennikiem dawania upustu frustracji-słusznej zresztą, bezsensownym łamaniem zasad przyzwoitości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje się jednak panie Grzegorzu, że założenie jest błędne. Istnieje prawdopodobieństwo tzw. bumerangu, byłby to jednak gwóźdź do społecznej trumny Laty. Co mam na myśli?:) Otóż epoka Górskiego, w tym m.in. Laty, to były czasy czystej sportowej walki z przynależnymi, w tamtym "wyklętym i przeklętym czasie" przywilejami, dalekimi jednak od dzisiejszych apanaży kopaczy biało czarnej. Kopaczy wyrafinowanych, kombinujących i kalkulujących. Lato od nich się uczy i wnioski wyciąga, wpychając polską nożną w otchłań niebytu. Po zakończeniu kariery niczego wielkiego nie zrobił. Parlamentarzystą był miernym, wątpię czy nawet wiernym. Trener z niego żaden. Działacz jak widać i słychać. Facet ma 62 lata i.... No właśnie, co po i ? Po i..., jest tylko jedno. PZPN nie sprzedał wszystkich sponsorskich miejsc. Cisza jakaś dziwna wokół tego trwa. Natomiast wszyscy zaczynają podniecać się Kręciną, a priori zakładając walkę o fotel pomiędzy tymi dwoma. Spokojnie, Czarnecki zgłosił jeszcze akces.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak sobie teoretycznie pomyślałem, że gdybyśmy na moment założyli, iż pan Lato został piłkarzem wyłącznie z przyczyn finansowych, to jego aktualne zachowanie było by naturalną kontynuacją tego co robił w młodości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.