Facebook Google+ Twitter

Grzegorz Małecki: „Marzyłem o roli kryminalnej“

Na kilka minut po zakończeniu spektaklu „Obietnica poranka“ Grzegorz Małecki odpowiedział na kilka pytań Marioli Morcinkové. O Teatrze, pracy nad rolą i wymarzonej pracy w serialu kryminalnym… Spotkanie odbyło się 13 lipca.

Spotykamy się w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie, gdzie właśnie zakończył się spektakl „Obietnica poranka“, który odegrany był w ramach Festiwalu „Kręgi sztuki“. Jak wrażenia tuż po zejściu ze sceny?

-Fantastycznie! Jestem pierwszy raz w Cieszynie, a Teatr Mickiewicza to niesamowite miejsce. Jedno z piękniejszych, w jakich grałem. Byliśmy tutaj przyjęci przez widownię z ogromnym entuzjazmem, co jest dla aktorów rzeczą przemiłą, mamy poczucie, że spektakl bardzo się podobał.

„Obietnica poranka“ to jedna z najpiękniejszych historii o matce, jaka napisana została kiedykolwiek. Co było najtrudniejsze w pracy nad rolą?
Mariola Morcinková podczas backstage - nagranie wywiadu z Panem Grzegorzem Małeckim / Fot. Fot. Z albumu autorki Marioli Morcinkové
-Szczerze mówiąc, praca trwała bardzo krótko. Maciej Wojtyszko namawiał nas do tego przez kilka lat i w końcu postanowiliśmy to zrobić. Najtrudniejszy był czas. Zrobiliśmy ten spektakl w dwa tygodnie, ale ponieważ z Anną Seniuk bardzo dobrze się dogadujemy i w sprawach scenicznych, estetyki, gustu, nie mieliśmy większych trudności.

Czy lubi Pan takie okazje do spotkań z widzami, jak choćby właśnie Festiwale? Czy chętnie odpowiada Pan wtedy na pytania swoich fanów? Czy jest takie pytanie, które z ust Pana fanów pada najczęściej, które lubi się powtarzać?

-Bardzo lubię grać na festiwalach, mniej przepadam za spotkaniami z widownią, bo widownia często nie pyta o sprawy związane ze spektaklem, częściej interesują się sprawami prywatnymi albo działalnością, która nie dotyczy teatru, np. pytają o seriale. Uważam, że aktorzy nie są od tego, żeby za dużo mówić, ale żeby grać. Od odpowiadania na pytania są politycy.

W jednym z wywiadów, kiedy zapytano Pana o to, czy pewniej czuje się Pan w telewizji, czy Teatrze, bez chwili zastanowienia postawił Pan na Teatr. Dlaczego?

-Teatr jest mi bliższy, jest miejscem, które tak naprawdę jest prawdziwą szkołą aktorską. To miejsce, w którym mamy komfort pracy, możemy pracować dłużej. Granie dla żywego widza jest zawsze przyjemniejsze. Bywa trudniejsze, ale reakcja jaką dostaje się od widowni jest bezcenna w teatrze. W Polsce jest chyba więcej dobrego teatru niż dobrych filmów. Chociaż polskie kino zaczyna się odradzać. Oczywiście serial i telewizja to rzeczy nieodzowne dla aktora, ale zdecydowanie teatr jest tym miejscem, w którym spełniam się aktorsko.

Warto wspomnieć też o tym, że jakiś czas temu pojawił się Pan w spektaklu skierowanym do najmłodszych odbiorców – „Miasteczko Harmider“. Czy dzieciaki to trudna widownia?

-Najtrudniejsza. To widownia, która reaguje natychmiastowo. Nie analizuje, tylko odbiera to, co się dzieje tu i teraz, w tym momencie. Jeżeli się nudzi, zaczyna ziewać. Nie doszukuje się specjalnych głębi. Albo się podoba, albo nie. Dorosłą widownie można częściej oszukać i wmówić jej, że coś, co było głupie, tak naprawdę jest głębokie. Można dorobić ideologię. Dziecka się nie oszuka. Żeby oceniać sztukę, trzeba mieć coś w sobie z dziecka. Pierwszym probierzem, kiedy wychodzę z jakiegoś spektaklu teatralnego jest to, czy podobało mi się, czy nie. Dorośli mają często skrzywienie, że do tandetnych rzeczy są w stanie dorabiać ideologie. Dzieci nie. Przez to, są trudniejszą widownią.

Mimo tego, że obecnie częściej pojawia się Pan na scenie Teatru, aniżeli w TV, czy nie brakuje Panu czasem występów przed kamerą?

-Nie narzekam, bardzo dużo teraz pracuję przed kamerą. Gram w tej chwili w „Na krawędzi 2“, (Polsat), dopiero co skończyłem „Samą słodycz“ (TVN), na stałe gram w serialu „Barwy szczęścia“ (TVP2).

Bo jeśli chodzi o Pana role w serialach, można tu wspomnieć o roli Mikołaja Grabowskiego w serialu „Barwy szczęścia“. To postać ciekawa. Co najbardziej Pan w nim lubi?

-Jest bezczelny i ma dużo pieniędzy. (śmiech.)

Co czeka Mikołaja w nowym, jesiennym sezonie „Barw…“?

-To na razie tajemnica…

Kolejną rolą, o której warto wspomnieć jest rola w drugim sezonie serialu kryminalnego TV Polsat – „Na krawędzi 2“. Pojawi się Pan w roli Krzysztofa. Jak się Panu pracowało na planie?

-Super! Zawsze marzyłem, żeby zagrać w serialu kryminalnym i wreszcie mam szansę. Dwa dni temu mieliśmy cudowne sceny strzelaniny i czułem się jak mały chłopiec. Fantastyczna zabawa! Bardzo dobry scenariusz. Gram tajemniczą postać, znaczącą dla fabuły. Na razie więcej nie mogę zdradzić.
Mariola Morcinková z Grzegorzem Małeckim tuż po wywiadzie w garderobach Teatru im. Adama Mickiewicza w Cieszynie. / Fot. Fot. Z albumu autorki Marioli Morcinkové
Czy gdyby miał Pan określić, lubi Pan bardziej role komediowe, czy fabularne? Od czego to zależy?

-Przez wiele lat byłem postrzegany jako aktor komediowy, ale tak naprawdę, w duchu czuję się bardziej dramatyczny i takie role wolę.

Jeżeli chodzi o Pana najbliższe plany na gruncie zawodowym, o czym można wspomnieć?

-Tak jak wspominałem, dużo dzieje się serialowo. Ale już we wrześniu będę miał premierę w Teatrze WARSawy z Adamem Sajnukiem, sztuki „Ofiara“.

Pytanie na koniec – Wyobraża Pan sobie siebie w innym zawodzie?

-Nie!

(Rozmawiała Mariola Morcinková)







Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.