Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Sport > Piłka nożna > Grzegorz Mielcarski o nowym trenerze reprezentacji

Pozycja materiału w rankingach:

88187 miejsce

Dział: Piłka nożna

Ocena: 0pkt

Oceń:

Grzegorz Mielcarski o nowym trenerze reprezentacji

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • 2006-07-13 18:06
  • Odsłon: 515
  • Komentarzy: 0

Czy zatrudnienie Leo Beenhakkera okaże się lekiem na całe zło polskiej piłki? – To pierwszy krok, który trzeba było zrobić – mówi srebrny medalista igrzysk w Barcelonie.

– Padło na Holendra i wierzę, że mu się uda. Ale ciekawią mnie kryteria, jakie zastosowano przy tym wyborze. Czy byli inni kandydaci, a może zdecydowały względy finansowe. Może lepszy byłby ktoś młody, bez doświadczenia, ale z charyzmą. Doskonały przykład mieliśmy w Niemczech, gdzie postawiono na Klinsmanna.

Mamy fachowca, ale już gwarancji na sukces nie.
– Ale od czegoś trzeba zacząć. Dobrze, że w sztabie jest Dariusz Dziekanowski. Ktoś musi przybliżyć Beenhakkerowi polski futbol.

Wielu ekspertów twierdzi, że najpierw trzeba stworzyć system szkolenia młodzieży, a dopiero potem zatrudniać drogich fachowców.
– Nie zgadzam się. Fantastycznie byłoby, gdyby każdy klub miał taką bazę jak Amica Wronki, ale to na razie jest nierealne. Dlatego trzeba dać kadrze najlepszego fachowca już, a nie za 10 lat.

A jak Beenhakkerowi się nie uda?
– To jest prawdopodobne. Ciekawe, czy wówczas też na Beenhakkera spadnie totalna krytyka czy może wstrzymamy się i jego pracę ocenimy po 15 miesiącach, gdy eliminacje się skończą.

Oglądał Pan mistrzostwa z bliska. Do sukcesu wystarczy zatrudnić człowieka, który dobrze wybierze zawodników, znajdzie najlepsze ustawienie i świetnie zmotywuje?
– Tylko że u nas mamy pewien problem. Za granicą każdy piłkarz, który ma 18 lat, wie, jak się zachować w danym momencie gry. I nie gubi się, kiedy szkoleniowiec zmienia system gry. A u nas trenerzy muszą uczyć takich zachowań od zera. Beenhakkera też to czeka. Nie da się ze starego samochodu zrobić superauta, wymieniając tylko silnik. Beenhakker prowadził kiedyś wielki Real Madryt, ale nawet to nie zagwarantuje sukcesów.

To co trzeba zrobić, by mu pomóc?
– Kiedy Klinsmann tworzył sztab, chciano mu dać do pracy z bramkarzami Bodo Illgnera, który miał zarabiać 250 tys. euro. Klinsmann powiedział, że chce Andreasa Koepke, mimo że ten zażądał dwa razy więcej. I niemiecka federacja na to poszła. Dlatego chciałbym, by Beenhakker dostał takich ludzi do pomocy, jakich chce. Tylko praca w warunkach, w których się człowiek dobrze czuje, może przynieść efekty. Jeśli tego Holendrowi nie zagwarantujemy, to przegraliśmy już dziś. Żeby go rozliczyć z czystym sumieniem, trzeba mu dać absolutnie wolną rękę. Niech on to zrobi po swojemu. Bez żadnych podpowiadaczy z PZPN-u, którzy tylko będą szeptać: powołaj tego i tego, a tego to już nie.

A związek właśnie nie zgodził się, by menedżerem kadry został przyjaciel Beenhakkera – Jan de Zeeuw.
– No i właśnie o to mi chodzi...

Michał Karpiński
PT

Zobacz także:


Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.