Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

138386 miejsce

Grzesiu Lato jak na lato

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-12-22 10:16

Można by to ująć jednym, prostym zdaniem „koń jaki jest każdy widzi”, oczywiście stosując pewną przenośnię. Nikt przecież nie potrzebuje setek godzin przemyśleń by wyrobić sobie zdanie o naszym milusińskim prezesie PZPN.

Gdy jesienią 2008 roku Lato zastąpił Liskiewicza, wielu myślało, że może się coś zmienić. Jak rzadko w tym przypadku sprawdziło się powiedzenie „nadzieja matką głupich”. Popularny „Listek” był jaki był, ale zawsze na pewnym poziomie i z klasą, której poczciwy Grzesio nigdy nie miał i nie będzie miał. Tak się akurat złożyło, że król strzelców MŚ z 1974 roku po zakończeniu piłkarskiej kariery, nie sprawdził się w żadnym innym miejscu pracy. Jego żywiołem było zdobywanie bramek, a nie praca za biurkiem. Gdy przyszło zawiesić buty na kołku, nastąpił szereg katastrof zawodowych pana Laty, porównywalnych chyba tylko z tsunami w Tajlandii.

Były napastnik próbował swych sił jako trener, polityk, reklamował bramy i ogrodzenia, działał w strukturach PZPN, a teraz jest jednym z najważniejszych ludzi polskiej piłki. Po owocach go poznaliśmy - 58. miejsce reprezentacji w rankingu FIFA, odpadnięcie naszych klubów z europejskich pucharów już w sierpniu, ciągłe problemy z licencjami i rozliczeniem korupcji. Wyjątkowo zgniły to owoc i do tego przeżarty przez ohydne robactwo, a wszystko przez to, że ogrodnik Lato nie czuje się kompletnie za nic odpowiedzialny.

Jednego się za to przepięknie nauczył, trzymania pazurami swojego stołka. To przejął po Listkiewiczu bardzo sprawnie. W sumie nie ma się co dziwić, stawka jest bardzo wysoka, 50 tysięcy złotych miesięcznie. Wystarczająca zachęta na to by kompromitować Polskę na arenie międzynarodowej. Niby mówi „four tu four”, a w myślach ma „fifty thousands”. Taki z niego zwyczajny swój chłop. Głośno się zaśmieje, palnie gafę, zwolni trenera przed kamerą - wiemy już czego się spodziewać. Ostatnio głośno było o opozycji w PZPN, ale jak zwykle z „dużej chmury mały deszcz”. Okazało się, że nasz Grzesiu rozprawił się z tymi rebeliantami niczym Pudzianowski z Najmanem.

Rok 2009 był najgorszym okresem w naszej piłce od co najmniej dekady. Teraz już musi być tylko lepiej. Chodzi oczywiście o wyniki na boisku, ale to będzie zasługa trenerów, piłkarzy, masażystów czy też chłopców do podawania piłek, na pewno nie działaczy PZPN. Oni oraz prezes niech się lepiej nie pchają do tego. Skoro chcą pomóc, niech staną z boku i po prostu przestaną przeszkadzać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.