Pozycja materiału w rankingach:
Wojewoda z urzędnikami pogratulowali sobie sprawności w walce z powodzią, a tymczasem w Gubinie na części ulic są nadal przeciwpowodziowe worki z piaskiem. Nie ma pieniędzy na budowę wałów i udrożnień rzek. Są za to koncepcje
Miasto Gubin (Lubuskie) pod wielką wodą powodziową znalazło się dwa razy w tym roku. Najpierw w sierpniu wystąpiła z koryta Nysa Łużycka, i kiedy jako tako przystąpiono do usuwania szkód – rzeka uderzyła we wrześniu po raz drugi, mocniej, korzystając także z pomocy miejskiej rzeczki Lubsza. Ta wtargnęła więc zza winkla i zalała część miejskich ulic.
Potwierdza ten fakt w rozmowie z W24, Sebastian Bilski, rzecznik prasowy gubińskiego magistratu. - Straty ze sierpniowej powodzi oceniamy na ponad milion złotych – stwierdza. - Straty po drugiej powodzi mogą być dwa lub nawet trzy razy wyższe...Zobacz także:
Artykuły
(195)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.13)
Wiek: 57 | Miejscowość: Książ Śląski 52a, 67-120 Kożuchów | Kraj: Polska
O mnie: Zmagam się ciągle z rzeczywistością, ciągle od niej otrzymuję ciosy w twarz. Upadam i podnoszę się. Mam również chwile słabości. Więcej: www.gonieclokalny.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 26.10.2010 22:24
Aktualna racja stanu niewiele ma wspólnego z potocznie rozumianym dobrem. Zarastanie rzek, kanałów i rowów melioracyjnych dobrze się natomiast wpisuje w program Strategia Gospodarki Wodnej Polska 2030. Pozwala bowiem na akumulowanie wody w sposób naturalny co sprzyja odtwarzaniu naturalnych siedlisk. I nie ma to znaczenia, że cofa cywilizację o kilkaset lat do tyłu, gdy na tych ziemiach żyło 40 razy mniej ludzi (nie czterdzieści milionów lecz jeden milion).
Ponadto zdecydowanie łatwiej jest wydać kasę na działania urzędnicze i badawcze niż realne działania naprawcze. Urzędnicy i to najczęściej z sąsiedniego korytarza lub budynku są pod ręką, a ich działania są niezbędne (bo tak rzecze powołane przez nich prawo). Na konkretne już działania zabezpieczające często już nie starczy czasu i środków.
A jeśli się znajdą po 2015 roku, to trzeba je będzie wydać na aktualizację urzędniczego monitoringu.
Pewien jestem, że działania administracyjne, monitorujące, planistyczne i projektowe zdecydowanie są najkosztowniejszą sferą bardzo prostych z punktu widzenia technicznego prac naprawczych obwałowań lub budowy nowych wałów czy też stałej konserwacji ich brzegów. Tu nie potrzeba komputera, biurka i i wymyślnych koncepcji lecz siekiery i piły; i zamiany jednego urzędnika (i jego poborów) na dwóch opiekunów określonego odcinka cieku.
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3781)