Facebook Google+ Twitter

"Gugara", czyli zapiski z tajgi

"Gugara", debiut młodego etnologa Andrzeja Dybczaka, to opowieść o ginącej kulturze syberyjskich Ewenków. To dobra, mocna proza, nawiązująca do najlepszych tradycji polskiego pisarstwa podróżniczego.

materiały promocyjne wyd. Zielona Sowa / Fot. projekt okładki: Mariusz Pająk"Gugarę" trudno zaklasyfikować gatunkowo – dokument, zapiski podróżnika, reportaż, powieść? Autor spędził kilka miesięcy swojego życia wśród syberyjskich Ewenków, spał z nimi w „czumach”, palił ich papierosy bez filtra, w wiecznie mokrym ubraniu łowił ryby, zbierał szyszki i opowieści, grał w szachy i pił wódkę. Po powrocie do kraju napisał książkę.

To surowa, powiedziałabym „męska” proza, pisana dziennikarskim stylem, skoncentrowana na opisywanym świecie i spotykanych ludziach. Sceny następują w niechronologicznym ciągu, żadnych wyjaśnień ani wprowadzeń. Zostajemy wrzuceni w tajgę bez przygotowania, bo na takie doświadczenie chyba nigdy nie można być przygotowanym. Postać, na jaką kreuje się autor, niewiele zdradza czytelnikowi o sobie, swoich odczuciach, motywacjach. Opisuje czasami swoje sny, ale i one więcej mówią o świecie, w którym się znalazł, niż o samym bohaterze.

Wraz z autorem poznajemy wielu tego świata mieszkańców: gospodynię czumu Tatianę, zawsze wygrywającą w warcaby, jej męża, małomównego Dymitrija, dzieci: nauczyciela Kolę, który mimo swego wykształcenia nadal wierzy w duchy tajgi, i nastolatka Maksima, który zamierza zostać pasterzem jak rodzice (nie zostanie). Poznajemy też wielu mieszkańców wioski (niemal raju w wyobrażeniach nielicznych pasterzy wiodących trudny żywot w tajdze): popadającego w obłęd Mistrza, pijaka Bosmana, wyniosłego sołtysa Hjejkurego. Choć ani Ewenkowie z tajgi nie stronią od picia, to wioskowi są już niemal zawsze zamroczeni chemicznym spirytusem; dawno temu stracili swe stada reniferów i teraz nie mają nic. Słyszymy paskudne opowieści o zabójstwach dokonanych po alkoholu. Widzimy wdzierającą się do tajgi globalizację: chińskie konsole do gier w szałasie. Obserwujemy codzienny żywot tych ludzi, ich troski, ukradkowe marzenia, zainteresowania, żarty.

Bohater zapisuje, obserwuje, często uczestniczy. Nigdy jednak nie próbuje życia swych gospodarzy oceniać, nie ma w nim ani cienia wyższości. Przyjmuje tych ludzi takimi, jakimi są. Z ciekawością krok po kroku odkrywa ich inność, a także własną inność (choć jak już wspomniałam, to, co wiemy o bohaterze trzeba wyczytać między wierszami – ja bym się chętnie dowiedziała więcej). Z pokorą przyjmuje też swoją rolę w tej społeczności – takiego trochę dziwaka, co nie wiadomo po co tu przyjechał, gubi się czasem i nie rozumie tajemnic tajgi, ale mimo to jest „swój chłop”.

Kultura syberyjskich pasterzy reniferów ginie, a oni sami degenerują się wraz ze stratą tradycyjnego sposobu życia. Lata sowietyzacji dobitnie się do tego stanu przyczyniły. Dybczak opisał właśnie ten ginący świat. Dodajmy - opisał bardzo sugestywnie. Oprócz książki powstał film dokumentalny (współautorem jest Jacek Nagłowski), również niosący tytuł "Gugara", który właśnie otrzymał Złotego Lajkonika na 48. Krakowskim Festiwalu Filmowym.

Andrzej Dybczak: Gugara. Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2008.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.