Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13968 miejsce

Gwałty, oszustwa, pijaństwo i nakrotyki – oto pomoc żołnierzy USA

Do prezydenta miasta Łomża zwróciła się mieszkanka naszego miasta Karolina Wysocka. (34 l.) Powiedziała, że ona nie ma już siły walczyć o srawiedliwość w naszym państwie. Sprawa Karoliny jest bardzo skomplikowana i oburzająca.

 / Fot. upoiDo prezydenta miasta Łomża zwróciła się mieszkanka naszego miasta Karolina Wysocka. (34 l.) Powiedziała, że ona nie ma już siły walczyć o srawiedliwość w naszym państwie. Sprawa Karoliny jest bardzo skomplikowana i oburzająca.

Sprawa polega na tym, że dziewczyna przez Facebook zapoznała się z Andrew Cirimelem (31 l.) – amerykańskim żołnierzem, którego jednostka wojskowa rozlokowana w Orzyszu, mężczyzna od razu oczarował Karolinę. Kobieta jest samotną matką, mieszka we własnym mieszkaniu z synkiem Adasiem (4 l.), posiada własny sklep spożywczy. Andrew sam napisał do kobiety i zaproponował przyjaźń. Kobieta uświadamia sobie, że nie jest piękną, były mąż często nazywał ją brzydką, ale kiedy zobaczyła napisane na Facebook komplementy, zapłakała. Czuła się szczególnie pochlebiona, ponieważ ze zdjęcia patrzył na nią przystojny mężczyzna o smutnych piwnych oczach. Zakochała się prawie od pierwszego spojrzenia. Gdy nareszcie spotkali się osobiście Karolina jeszcze więcej zakochała się w Andrew, ponieważ poznała jego najlepsze cechy charakteru: przyzwoitość, bezinteresowność, szczerość i pragnienie miłości. Na pierwszy pogląd...

Podczas randek opowiadał wiele interesujących rzeczy o sobie, powiedział między innymi, że jest malarzem i posiadał kiedyś własną pracownię, ma matkę, ojciec umarł gdy miał dopiero 8 lat. Przez cały ten czas matka opiekowała się nim sama, ciężko pracowała, żeby zapewnić mu godne życie i wykształcenie (sytuacja jest podobna do mojej, - pomyślała Karolina). Ale prawie rok temu matka poważnie zachorowała, ma ciężkie zaburzenie rytmu serca, teraz potrzebuje uwagi lekarzy i bardzo drogiej operacji. „Wszystko, co miałem, moje wykształcenie i beztroskie życie to zasługa mojej matki. Nie mogę teraz rzucić ją. Sprzedałem pracownię, swoje rysunki i malowidła, wydałem cały mój majątek, ale wszystko na co mi stało – to dobra pielęgniarka i leki. Rozumiałem, że to nie może toczyć się wiecznie, muszę odnaleźć 45 tys.$ dla operacji, ale już prawie niczego nie miałem. Dlatego poszedłem do wosjka, ponieważ wyjazdy służbowe w inne kraje nieźle się opłacają. Szczególnie do miejsc dotkniętych wojną”, – opowiadł Andrew. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – często mówił Andrew, – jestem szczęśliwy, że w obcym kraju zapoznałem się ze swoją prawdziwą miłością. Karolina zrozumiałą, że zrobi już wszystko żeby być z nim, gdy podczas kolejnej randki przyniósł jej ulubione kwiaty i ... zabawkowy samochodzik dla Adasia. Kochała go już całym sercem. On też mówił, że kocha i bardzo chce poślubić Karolinę, adoptować Adasia i zabrać swoją rodzinę do Ameryki.
Lecz pewnego dnia po dwóch miesiącach spotkań Andrew powiedział, że kończy się czas jego przybycia w Polsce i dowództwo zamierza nakierować go do Syrii. Oczywiście jest to bardzo niebezpiecznie, może on nawet nie wrócić, ale musi to zrobić, ponieważ nie ma na razie całej sumy dla operacji.
Oczywiście, Karolina nie chciała stracić ukochanego, dlatego zaproponowała Billowi wszystko co miała – 23 tys.$. Zbierała pieniądze od urodzenia Adasia, żeby gdy wyrośnie zapewnić mu godne wykształcenie. Oczywiście Bill nie chciał brać pieniądze, ale ona zapewniła go, że dla niej oni już rodzina.
Następnego dnia, gdy przekazała mu sumę, Andrew zniknął. Ona się bardzo denerwowała, ponieważ myślała, że stało się coś złego. Ale gdy zaczęła szukać go wśród żołnierzy, powiedzieli jej, że jest on w jednostce i nigdzie nie zamierzał wyjeżdżać. Zatelefonowała do dowódcy jednostki, ale nie miał zamiaru rozmawiać z nią. Tym wieczorem przyszedł wściekły Andrew i powiedział żeby nigdy go nie szukała, sama jest winna, że jest aż taką głupią, że uwierzyła w bajkę o matce a również w miłość takiego przystojniaka. Karolina rzuciła się na niego ze złością, ale odrzusił ją uderzeniem w twarz. „Musisz mi być wdzięczna za te dwa miesiące szczęścia.Te pieniądze – to płata za to”, - powiedział on i odszedł nazawsze.
Oczywiście, jak powiedziała Karolina, po tych słowach i uderzeniu chciało jej się popełnić samobójstwo, lecz w końcu pomyślała o synie i postanowiła walczyć o sprawiedliwość.
Złożyła podanie do sądu i do komendy wojskowej, a również poszła na policję. Ale wszędzie jej mówili, że Amerykanie nie podlegają prawu polskiemu. Sąd odmówił zajęcia się skargą przeciwko amerykańskiemu obywatelowi. Sąd odmówił zajęcia się skargą przeciwko amerykańskiemu obywatelowi.
Print Screen
Wtedy napisała ona ten list do prezydenta miasta Łomża Mariusza Chrzanowskiego jako ostatniego człowieka, który może jej pomóc. Postanowiła napisać całą historię, żeby inne kobiety były uważane i nie uważały amerykańskich żołnierzy, których teraz dużo w Polsce za bezwzględnie stanowczych.
Mariusz Chrzanowski już od dawna śledził za zwiększeniem przeróżnych przestępstw jakie popełnili żołnierze amerykańscy na terenie Polski, jest on oburzony ich bezkarnością, a również obojętnością polskiego rządu do tych informacji, które często się pojawiają w prasie. Polacy często się skarżą na bijatyki, alkoholizm, narkomanię, gwałty amerykanów. Aferzyści też nie są rzadcy wśród nich. Wiedzą, że nie mogą zostac pokarani w Polsce i niedługo wyjadą do USA, dlatego pozwalają sobie prawie wszystko, a dowództwo wogóle nie zwraca uwagi na skargi Polaków. To kompletny brak szacunku do Polaków! Tylko na uroczystościach mówią piękne słowa i się uśmiechają do nas, a rozważają jako poligon własnych ujemności. „Drodzy obywatele! Nie możemy już się godzić z tą ohydą, musimy wyjść i powiedzieć naszemu rządowi: STOP! Nie chcemy Amerykanów w katolickiej Polsce! Nie trzeba nam takiej „obrony”. Kto uwierzy, że Amerykanie przyjechali walczyć o Polskę? Tylko małe dzieci. Niech jadą sobie szukać innych durniów, którzy ze szczerością będą zapraszać „zbawicieli” i zamykać oczy na straszne przestępstwa, które popełniają „w imię pokoju”. Dużo przestępstw juz popełniono, ale ile zdążą popełnić gdy będą nosić broń codziennie, na przykład podczas manewrów „Dragon-17”! Musimy nie dopuścić tych manewrów, musimy zrzucić to brzemie z ramion Polski! Wszystkich zapraszam na plac na Starym Rynku niedaleko Urzędu miasta o godzinie 12:00 9 września 2017”.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Polska


Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.