Facebook Google+ Twitter

Gwardia Wrocław przegrała pierwszy mecz z Minchanką Mińsk

Siatkarki wrocławskiej Gwardii przegrały w ćwierćfinałowym meczu rozgrywek Challenge Cup z Minchanką Mińsk 2:3. Jedyny wrocławski zespół w europejskich pucharach ma jeszcze szansę na awans do "final four".

IMPEL Gwardia Wrocław / Fot. Jarosław JakubczakMecz pomiędzy piątą drużyną PlusLigi Kobiet a liderem białoruskiej Ekstraklasy zapowiadał się wyjątkowo ciekawie. I tak było. Kto w sobotni wieczór pojawił się w Orbicie obejrzał ciekawe i pełne emocji spotkanie.

Gwardia przyzwyczaiła nas do tego, że zdarza się jej grać nierówno. W pierwszym secie, głównie przez własne błędy podopieczne Rafała Błaszczyka uległy zespołowi z Mińska aż jedenastoma punktami. Gra od początku się nie kleiła, pierwsze dwa punkty w secie powędrowały wprawdzie do Gwardii, ale siatkarki Minchanki szybko zniwelowały różnicę i na pierwszą przerwę techniczną schodziły z przewagą pięciu punktów. Później Gwardzistkom szło tylko gorzej, niewykorzystane okazje i zepsute serwy powiększyły przewagę przyjezdnych do dziesięciu punktów. Przy stanie 8:18 trener Błaszczyk poprosił o czas, po którym punktowały Sobolska i Czerwińska, jednak zespół z Białorusi nie pozostał dłużny i w końcówce jeszcze przyspieszył. Ostatecznie po trudnej zagrywce Olgi Averyny Minchanka wygrała wysoko 25:14.

W drugiej partii Gwardzistki jak najszybciej musiały zapomnieć o poprzednim secie, tak też się stało. Po dobrej wystawie Joanny Wołosz pewnie punktowała Zuzanna Efimienko uruchamiając sygnał oznajmiający pierwszą przerwę techniczną - Gwardzistki prowadziły wtedy 8:4. Bezpośrednio po przerwie kolejne oczko dla wrocławianek zdobyła Bogumiła Barańska. Chwila dobrej gry Gwardzistek doprowadziła do wyniku 13:6 i wydawałoby się, że siedmiopunktowa przewaga będzie barierą nie do przebicie, jednak do końca seta sporą dawkę emocji zafundowały siatkarki z Mińska, które na drugiej przerwie technicznej miały trzy punkty straty. Po błędach Gwardii i dobrym bloku ze strony Mińska wynik seta szybko się wyrównał (16:16). Gwardzistki jednak tej partii nie oddały, powoli odskakiwały rywalkom, aż po dobrym ataku Marty Czerwińskiej piłki nie przyjęła mińska Libero i set zakończył się wynikiem 25:20 dla ekipy ze stolicy Dolnego Śląska.

Wydawałoby się, że po wygranym przez Gwardię secie siatkarkom Błaszczyka pójdzie już z górki. Nic z tych rzeczy. Trzecia partia zaczęła się podobnie do poprzedniej na pierwszą przerwę siatkarki Gwardii znów schodziły z czteropunktowym prowadzeniem, jednak Minchanka konsekwentnie odrabiała punkty i po zepsutej zagrywce Moniki Czypiruk na tablicy świetlnej był remis 15:15. Przez chwilę oba zespoły grały „punkt za punkt” jednak przy stanie 18:18 na dwa punkty odskoczyły Gwardzistki, wtedy zareagował trener Hulevich, po którego uwagach siatkarki z Mińska zdobyły pięć punktów z rzędu i wypracowanej przewagi nie oddały do końca partii którą ostatecznie wygrały 25:22.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.