Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7440 miejsce

Gwiazda Betlejemska czy planety betlejemskie?

Badając zapisy historyczne, astronomiczne i biblijne, prof. Grant Mathews powziął przekonanie, że ​​zdarzenie, które przywiodło Trzech Mędrców do miejsca narodzin Jezusa, było konfiguracją planet tak rzadką, że nie doczekamy jej powtórzenia

mat. ilustr. http://www.heartlight.org/articles/201512/20151215_hopeoftheworld.html / Fot. HeartlightHistoria, tajemnica i fenomen Gwiazdy Betlejemskiej, były przez wieki przedmiotem dociekań naukowców. To również obiekt szczególnego zainteresowania Granta Mathewsa, profesora teoretycznej astrofizyki i kosmologii na Wydziale Fizyki University of Notre Dame. Poświęcił ponad dekadę na studia nad tym zjawiskiem.

"Gdzie i kiedy to się pojawiło? Jak to wyglądało? Która z miliardów tych wszystkich gwiazd świeciła wtedy najjaśniej? Współczesna astrofizyka stara się wyjaśnić jedno z największych astronomicznych wydarzeń w historii" - mówi profesor Mathews.

W tym miejscu należy jeszcze raz przypomnieć i zaznaczyć, że omawiane zagadnienie wcale nie musi dotyczyć gwiazd. Przez kolejne stulecia snuto wiele mniej lub bardziej racjonalnych domysłów. Brano pod uwagę możliwość wystąpienia supernowej, pojawienie się komety, kolizję nieznanych planet i inne scenariusze. Nie brakowało też głosów dowodzących obecności UFO, a więc opcji pozwalającej na wyzbycie się pewnych ograniczeń w utrzymaniu swojego stanowiska. Z czasem nauka weryfikowała i falsyfikowała wszystkie hipotezy w rzeczonej kwestii. Ostało się z tego niewiele.

Badając zapisy historyczne, astronomiczne i biblijne, Mathews doszedł do wniosku, że ​​wydarzeniem, które sprowadziło Magów (nazwa użyta przez św. Mateusza w jego Ewangelii oznaczała starożytny zoroastryjski stan kapłański), była niezwykle rzadko występująca konfiguracja planet w VI wieku p.n.e. Jest prawdopodobnym, że ludzkość już nie dostąpi powtórzenia takiego widowiska.

Podczas tego wyrównania, Słońce, Jowisz, Księżyc i Saturn były w Baranie, podczas gdy Wenus znajdowała się po sąsiedzku w Rybach, zaś Merkury i Mars pozostawali z drugiej strony, w konstelacji Byka. W tym czasie Baran był jeszcze punktem równonocy wiosennej; obecnie w Rybach.

Obecność Jowisza i Księżyca oznaczała narodziny władcy (króla) o niezwykłym losie. Saturn był symbolem dawania życia i podobnie jak obecność Barana w punkcie równonocy wiosennej, on także zaznaczał początek wiosny. Osobliwe wyrównanie nastąpiło w gwiazdozbiorze Barana. Według Mathewsa, zwiastowało to nowo narodzonego (lub nowonarodzonego per se) króla Judei.

Obliczenia dokonane przez Mathewsa pokazują, że podobny układ będzie mieć miejsce nie wcześniej niż za 16 tysięcy lat; wtedy punktu równonocy wiosennej nie będzie w już Baranie. Dla konfiguracji identycznej jak zjawisko znane pod nazwą Gwiazdy Betlejemskiej, nie znalazł rozwiązania, przynajmniej na najbliższe 500 tysięcy lat. A trzeba pamiętać, że są i tacy naukowcy, którzy twierdzą, iż koniec świata nastąpi lada moment, za jakieś pół miliarda lat.

"Odczuwam bratnią więź z tymi starożytnymi Magami, którzy sumiennie przeszukiwali niebiosa by poznać prawdę o naturze i ewolucji wszechświata, tak jak my dzisiaj" - powiedział profesor Mathews.

mat. ilustr. http://www.photoree.com/photos/permalink/4096963-71401718@N00 / Fot. photoreeObecnie Mathews pracuje nad książką traktującą o jego ustaleniach i udziela publicznych wykładów na University of Notre Dame, gdzie z wykorzystaniem kilkunastometrowego cyfrowego planetarium DVT (Digital Visualization Theater) odwzorowuje historię i zmiany zachodzące na nieboskłonie, sięgając wstecz do VI wieku p.n.e.


źródło: Science Daily


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.