Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16903 miejsce

"Gwiazda i ja", czyli niezwykła historia, która zdarzyła się naprawdę

Takie historie nie zdarzają się codziennie. Gwiazdy "srebrnego ekranu" nie mają bowiem w zwyczaju przez miesiąc pomieszkiwać u swoich fanów. Jednak pewna gospodyni domowa miała ten "zaszczyt" i przez 31 dni mogła gościć prawdziwą Gwiazdę.

 / Fot. Mariusz Filipowicz, mat. Teatr CapitolElizabeth Fuller, gospodyni domowa mieszkająca w Connecticut pewnego dnia odebrała telefon od znanej aktorki, Betty Davies. Kobiety spotkały się kiedyś na przyjęciu, ponieważ przyjaciółka Elizabeth była jednocześnie sekretarką Betty. Kiedy hotelarze ogłosili strajk, a Gwiazda nie miała gdzie zamieszkać, postanawia wprowadzić się "na dzień lub dwa" do pani Fuller. Elizabeth, która od dzieciństwa wręcz ubóstwiała filmy z Betty Davies była zachwycona. Cieszyła się na przybycie Gwiazdy, choć tego entuzjazmu nie podzielał jej mąż. W końcu Betty zjawiła się u Fullerów, ale zamiast zostać u nich na jedną noc została na... 31 dni. Z przybyciem Gwiazdy do domu gospodyni domowej z Connecticut wiązało się wiele zabawnych epizodów. Betty wprowadziła własne reguły do domu Fullerów, co z czasem przestało się podobać nawet wpatrzonej w nią Elizabeth.

Jak zakończyła się ta niecodzienna historia? Dowiecie się tego oglądając spektakl w reżyserii Cezarego Morawskiego.

Główne role w spektaklu "Gwiazda i ja" grają Magdalena Zawadzka (Betty Davies) oraz Anna Gornostaj (Elizabeth Fuller). O ile Zawadzka swoją postać odgrywa dobrze, potrafi przedstawić Betty zarówno, jako wyrachowaną gwiazdę, jak i zmęczoną życiem i problemami z córką starszą kobietę, o tyle  / Fot. Mariusz Filipowicz, mat. Teatr CapitolGornostaj nie zachwyca. Momentami wykreowana przez nią postać jest bardzo sztuczna, a teksty, które powinny brzmieć zabawnie, wcale takie nie są. Mimo, że sztuka to komedia, to w moim odczuciu nie była nią do końca.

Choć na deskach teatru widzimy tylko dwie aktorki, to do obsady spektaklu należą jeszcze dwie osoby. Są to reżyser, Cezary Morawski oraz Barbara Kurzajewska - widzimy ich jednak na dużym ekranie znajdującym się na scenie. Warta uwagi jest również piosenka, którą na końcu spektaklu śpiewa Natalia Sikora. Utwór na długo zapada w pamięć. Szkoda tylko, że on również wyświetlany jest na ekranie, a nie wykonywany na żywo.

Główną zaletą spektaklu "Gwiazda i ja" jest to, że oparty jest na autentycznych wydarzeniach. Historia sama w sobie jest zabawna i niecodzienna. Niestety, jej przedstawienie wykonane przez Teatr Capitol nie powala na kolana.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.