Facebook Google+ Twitter

Gwiazdy lekkoatletyki w Warszawie

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-09-19 10:05

Dwie gwiazdy z nieboskłonu Królowej Sportu. Jeremy Wariner (400m) i Asafa Powell (100m) są miernikiem oraz gwarancją jakości imprezy. Pierwszy chce złamać granicę 43 sekund, drugi wyśrubować sprinterski rekord świata.

Warszawa, 17.09.2007. Mistrz świata z Osaki w biegu na 400 m Amerykanin Jeremy Wariner podczas konferencji prasowej w stolicy, 17 bm. przed swoim występem w środę, 19 bm. w mityngu Pedro's Cup Warszawa 2007. / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiJeremy Wariner - złoty medalista olimpijski z Aten, dwukrotny mistrz świata ostatniego czempionatu w Osace (400m indywidualne i w sztafecie). To najświeższe dokonania Amerykanina. Plany na przyszłość? Złoty medal igrzysk w Pekinie. Do tego poprawienie rekordu świata (43,18 s) Michaela Jonhsona. Najlepiej w spektakularny sposób, a takim byłoby zejście poniżej 43 sekund.
Czy stanie się to dziś na Stadionie Orła? - Wiele osób mówi, że to nierealne. Jestem przekonany, że to wyłącznie kwestia czasu. Może w środę, za tydzień, może za rok. Wierzę w taki wynik - twierdzi wprost mistrz świata.

Bez porównania


Jak dotąd najlepszym jego rezultatem jest 43,45, które dało mu złoto w Osace. - Kiedyś przestaną porównywać mnie z własnym menedżerem. Zamiast: "Oto nowy Michael Johnson". Chciałbym usłyszeć - "Oto Jeremy Wariner". Ale spokojnie droga do sukcesów jest pracochłonna - wyjaśnia zawodnik, który jeszcze w drugiej klasy szkoły średniej trenował futbol amerykański. - Kiedy zobaczył mnie trener lekkiej atletyki stwierdził, że z taką szybkością muszę przenieść się na bieżnię. Pod koniec szkoły podszedł do mnie i powiedział, że stać mnie na więcej niż kariera biegającego amerykańskiego studenta - wspomina.
Jak widać, szkoleniowiec miał absolutną rację. Dziś do walki bark w bark z Warrinerem stanie Marek Plawgo.

Pieniądze kopa nie dają


Warszawa, 18.09.2007. Konferencja prasowa przed lekkoatletycznym mityngiem Pedro's Cup, 18 bm. W spotkaniu wzięli udział rekordzista świata w biegu na 100 m Asafa Powell (n/z), mistrz świata w pchnięciu kulą Reese Hoffa, mistrzyni świata w biegu na 400 m przez płotki Jana Rawlinson oraz polska tyczkarka Monika Pyrek. / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiZa każdy metr najszybszego biegu w historii Asafa Powell dostanie 1000 USD. Za sam przylot niecałe 50000. W sumie operacja ściągnięcia go do Polski pochłonęła pół miliona złotych.
– Nie zastanawiam się, ile zarobię. To nie pieniądze mobilizują mnie do startu - zapewnia Jamajczyk.
Jego może nie. Trenerski team liczy każdy grosz. Niespełna dwa tygodnie temu Powell pobił rekord świata w Rieti (9,74 s). Już wtedy miał kontrakt z Pedrosem. Dał jednak do zrozumienia, że jeśli Polacy chcą, by pobiegł szybko, muszą zapłacić ekstra. Stąd właśnie ogromna premia.
– Nie pamiętam, czy zarobiłem tyle jednego dnia – dodaje sprinter.
A jeszcze siedem lat temu kopał piłkę na Jamajce.
– Zastanawiałem się nad karierą futbolisty, ale gdy musiałem zdecydować o swojej przyszłości, wybrałem sprint – tłumaczy Jamajczyk.
Jeśli w środę pobiegnie poniżej 9,74, dostanie około 140000. Skoro jednak pieniądze go nie interesują, co może go zmusić do bicia rekordu w Warszawie? Jamajczyk lubi kameralne stadiony - takie jak w Rieti. Nie najlepiej radzi sobie z presją i woli startować bez wielkich nazwisk na bocznych torach.
Na bieżni pojawią się też inni złoci medaliści ostatnich MŚ - Amerykanin Reese Hoffa (pchnięcie kulą) czy Australijka Jana Rawlinson (400 m ppł.). Początek transmisji z mityngu w TVP 2 o 19.00.

Oskar Berezowski, (MS)
-
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
M.K.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.