Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

56856 miejsce

Gwóźdź do mózgu

Trochę podkradłem tytuł od ŚP Stefana Kisielewskiego. Cykl felietonów tego autora pod podobnym tytułem "Gwoździe w mózgu" miałem okazję czytać jeszcze w szczenięcych latach w bardzo trudno wówczas dostępnym "Tygodniku Powszechnym".

Zastanawiałem się wówczas mocno, co autor miał na myśli tak tytułując ten cykl felietonów. Jak pamiętam, były to teksty z lat 60. na ogół krytyczne wobec ówczesnej PRL-owskiej rzeczywistości. Każdy z nich wyśmiewał jakiś wybrany paradoks z tamtego życia i z pewnością miał na celu zainicjować jakąkolwiek zmianę na lepsze. Stefan Kisielewski treścią swoich artykułów usiłował nieomal gwałtem wbić coś do mózgów współczesnych mu Polaków. Wbić jak gwóźdź drażniący intelekt i wymuszający jakieś działania.

Po moim skromniutkim, około dwumiesięcznym stażu grafomańskim w W24 i napisaniu zaledwie 29 artykułów, spotkałem się z wieloma uwagami i opiniami wyrażonymi bądź w komentarzach czytelników, bądź ze strony moich moderatorów. Każda z nich czegoś tam starego pierdołę nauczyła. Może to będzie nieskromne, ale wnioskami z tych nauczek chciałbym się podzielić głównie z ludźmi podobnymi do mnie - zarażonymi pisaniomanią (żadnych skojarzeń z PIS-em).

Zacznę od kwestii związanej z długością tekstu. Mam takie wrażenie, że długość tekstu jest odwrotnie proporcjonalna do jego poczytności. Dotyczy to głównie publicystyki internetowej, publicystyki, gdzie czytelnik czyta tekst na ekranie monitora. Najciekawszy temat może odbiorcę zniechęcić, jeśli będzie on zmuszony do wielokrotnego otwierania kolejnych stron artykułu, czekania na ich otwarcie i jednocześnie zamykania natrętnie wskakujących po drodze reklam. Wiem to po sobie, bowiem oprócz pisania, też trochę czytam, przede wszystkim to, co wyprodukują koledzy z portalu... Wyłapałem sam kilka komentarzy, w których czytelnik skrytykował brak czegoś istotnego w tekście, podczas gdy rzecz ta była poruszona, tyle że na trzeciej stronie. Wniosek stąd, że najlepiej byłoby zamknąć tekst artykułu na jednej odsłonie.

A jeśli jest to niemożliwe, to pohamować wenę twórczą do dwu lub trzech stron (ekranowych). Zdaję sobie sprawę, że szereg tematów wymaga bardziej złożonych i obszernych opracowań, należałoby się wówczas zastanowić, czy najlepszym miejscem dla nich jest publicystyka internetowa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

gall
  • gall
  • 29.04.2012 08:59

Kolego, daj sobie spokój z dydaktyką, pisz jak pisałeś o różnych politycznych pierdołach. To bardziej chwyci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.