Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

45385 miejsce

Habemus Bajbus, no to mamy dziecko!

Kompletnie zapomniała o swojej szczęśliwej siódemce. Uśmiechała się, gdy kopałam i wierzgałam, bo nie czuła się samotna od momentu, gdy pewnego dnia Anna obudziła się z dziwnym uczuciem.

– Świetnie spałam – pomyślała. Zastanawiał ją dziwny stan błogości w jaki właśnie wpadła. Czuła się nadzwyczajnie.
– Jestem w ciąży – pomyślała z mieszanymi uczuciami. Nie była przygotowana na macierzyństwo. Była ładna, szalenie zgrabna, o idealnej figurze modelki. Nie bardzo miała teraz ochotę na tego "trzeciego" w jej egzystencji.

Ja


– To jest chłopak – myślała dotykając lekko brzucha. Oczywiście chłopak, bo jakżeby inaczej, cała rodzina czeka na chłopaka. Gdy oznajmiła mężowi swą niesprawdzoną jeszcze nowinę, wykrzyknął: O! Habemus Bajbus, to mamy Bajbusa! Dotknął lekko jej płaski jak deska brzuch i szepnął: Dzień dobry Trzeci. Witaj Bajbus!

Mama


Tymczasem Anna z niepokojem myślała o czekających ją długich dziewięciu miesiącach. Chodziłyśmy na wykłady: statyka, ekonomika przemysłu itd, a ja rosłam sobie w brzuchu Anny, huśtana wygodnie. Zaliczyłyśmy semestr zimowy i sesje egzaminacyjną, a na letni zabrakło nam sił. Anna bardzo życzyła sobie, aby junior urodził się właśnie teraz, w 30 urodziny męża. Kompletnie zapomniała o swojej szczęśliwej siódemce. Uśmiechała się, gdy kopałam i wierzgałam, nie czuła się samotna. Czas dłużył się. Mnie się nie śpieszyło i huśtana wygodnie przespałam wszystkie siódemki, czym zawiodłam ją po raz pierwszy. Wreszcie pierwszego wynurzyłam się z jej brzucha. Owiał mnie chłód i suchość powietrza, poczułam klapsa na pupie, po czym mój doniosły wrzask rozległ się na korytarzu...

Ołówek kopiowy położnej


– Ma Pani córeczkę – powiedziała położna. – Dziewczynka? – zdziwiła się Anna. Nie, to przecież niemożliwe, to jest syn, tak na pewno chłopak – wykrztusiła z siebie. – Jeśli Pani nie chce tej ślicznoty, to włożymy ją z powrotem – bardzo poważnie oświadczyła położna, widząc zawiedzioną minę Anny. Trzymała mnie owiniętą w kocyk i kołysała delikatnie. Ciągle czułam tego klapsa na mojej pupie i wrzeszczałam ile tylko mogłam.
– Ale ma głos i płuca – westchnęła położna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (34):

Sortuj komentarze:

Przypomnę ten tekst z okazji Dnia Dziecka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak sobie myślę... Wszyscy chcielibyśmy być serdecznie powitani na tym łez padole. Dlaczego niektóre - niktórzy z nas nie chcą innych witać tak właśnie, a wręcz przeciwnie: zamiast serdecznego "jak dobrze, że jesteś", warczą: "jak dobrze, gdyby cię nie było"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jasne , że młodzi. No wiesz, skąd ta wątpliwość. ;°)) hihihi młodość młodości nie równa. Inna gdy ma się 16 lat, inna gdy 30, a inna gdy 58, a o 90 naszego DOT-a. wspominałam w moim arcie.

jak pisała Bajeczka , to jej się akurat kojrzy bajbus wcale nie pejoratywne, a odwrotnie, ale wiem , że może drażnić ucho. Ktoś mi o tym dzisiaj powiedział. Był to mężczyzna, którego darzę estymą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ekhm, znaczy moi rodzice mają po 58 lat to tacy młodzi?:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

O . rany .! miłe Panie. Teraz i mnie zrobiło się przykro, że pisząc o przyjemnych wspomnieniach przyywołałam tak smutne.
Jak w opowiadaniu, Bajbus otrzymała imiona po babkach. Panie tutaj także. Moja corka i syn też mają imiona rodzinne.

Kalutor ! a co do kupy szczęścia. to dziadek mawiał kto ma pszczoły to ma miód , a kto ma dzieci
to ma .......same zmartwienia.
Stefanio, Claire , brzmi piąknie po francusku.

A ja jeszcze zapytam, czy pamięta kto film HAIR. Tam hippisi, właśnie , głoszą: wszystkie dzieci są nasze.

Wszelkiej pomyślności Ewo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, i proszę vice versa! :)
W dojrzałym życiu, gorycz minęła i jest już dobrze.

Co do tej bulwersującej sprawy, to życzę Ci wytrwałości ... i nie popuszczaj!!
Powodzenia.:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, dziękuję! A ja przez wiele lat wstydziłam się, ze nie jestem po prostu Kasią, Basią, czy Jolą. To imię po ojcu, a dopełnieniem mojej goryczy, drugie po babci -Klara. To się nazywa pech! :))))

Pani Ewo, doprawdy, brak mi słów!!!!
Czy p. doktor dostał w podziękowaniu kwiaty? - pewno się spodziewał. :))
I to był 2005 r.? I nic Pani z tym nie zrobiła? Domyślam się,; zaraz po nie było sił, a potem radość, że mimo wszystko żyjemy. Nawet w takich przypadkach czują się bezkarni. Pan Sandauer pewno taką skargą by się zajął.
Współczuję i serdecznie pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzieci to kupa szczęścia, z przewagą ...kupy. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak p.Ewo, ale nie chciałam się dosadniej wyrazić. To zdarzyło się w Polsce, mam rację?
Moją siostrę po cesarskim lekarz zszył tak pięknie, że później wycinano ten szew bliznowaty.
Pan doktór spieszył się odebrać auto od mechanika, a ona już wybudzana, czuła i słyszała wszystko.
To też w ramach etyki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, nie, nie dlatego:)
ja tej pamięci nie żałuję;] w każdym razie, bo świadomość robienia w gacie chyba by mi nie polepszyła samopoczucia;]natomiast ckliwośc jest cechą, w której jedni mają upodobanie a inni nie. Dla mnie jest to wada, gdyż być ckliwym, sentymentalnym jest łatwiej niż poruszającym. Po prostu dla mnie- nie ta forma. Poza tym nie cierpię tego określenia'bajbus", dla mnie brzmi pejoratywnie, drażni mi ucho.

ale nie przejmuj się, większośc ludzi lubi sobie podmuchać w chusteczkę:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.