Facebook Google+ Twitter

"Hadewijch", czyli o tym, jak niedojrzała wiara przeradza się w fanatyzm

Opowieść o dziewczynie pragnącej Boga w świecie, w którym pamięta się o Nim coraz mniej. Jak niedojrzała wiara przeradza się w fanatyzm...

Hadewijch to imię zakonne, które przybiera Céline, córka bogatego francuskiego ministra. Dziewczyna ucieka z bogatego i "zimnego" domu do zakonu. To w nim chce silnie poczuć Jezusa. Lecz jej formy umartwiania swego ciała, są nie do zaakceptowania przez przełożoną zakonu. Z tego też powodu dziewczyna opuszcza zakon i "wraca do życia". Poznaje Nassira i poprzez tą znajomość wchodzić w specyfikę islamu. Dziewczyna łatwo daje się wciągnąć w ich przekonania i to doprowadza ją do tragedii...

Film Hadewijch uważam za interesujący i wart zobaczenia. To co jest w nim piękne, to wielkie pragnienie jakie ma Céline, aby zbliżyć się do Boga. Choć jej stosunek do Pana jest specyficzny i traktuje Go bardziej jak mistycznego kochanka. Film ukazuje również jak młoda dziewczyna trwa przy swoich zasadach moralnych mimo otaczających ją pokus. Jednak jej duża wrażliwość, sprawia, że nie radzi sobie ze swoją wiarą.

To, co dla mnie w tym filmie jest denerwujące, to fakt, że z filmu wynika, iż Céline studiuje teologię, a mimo to traktuje swoją wiarę jak supermarket, czyli wybiera z niej tylko to, co się jej podoba. Żeby zbliżyć się do Boga, jest gotowa łamać przykazania Boże. Wykazuje się wielką niedojrzałością religijną.

Być może wynika to wychowywania się w rodzinie ateistycznej, lecz od studentki teologii trzeba oczekiwać czegoś więcej, niż dziecinnej naiwności. Mam wrażenie, że jest również egoistką, gdyż widzi tylko siebie i swój problem, a nie dostrzega bliźniego, którego krzywdzi. Dlatego jej religijność pozostaje na poziomie „klęczenia w kościele”, bez głębszej refleksji nad swym życiem.

Film skłania do myślenia nad swoją religijnością, lecz nie daje prostej odpowiedzi na pytanie – jak szukać Boga? Żadnej religii nie wartościuje, jako lepszej od innej, lecz pokazuje, jak ważna jest wiara w życiu człowieka.

Reżyser filmu, Bruno Dumont, porusza problem coraz szybciej laicyzującej się Europy i
rosnącego w siłę islamu. Lecz nie pokazuje własnego pomysłu jak ten proces zatrzymać. Raczej chce, aby każdy widz zastanowił się dokąd świat zmierza i jak łatwo można się w nim zagubić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Nie wiem czy można nazwać bohaterkę osobą religijną, wprost przeciwnie. Funkcjonuje poza jakimkolwiek systemem religijnym, a przez to i wartościami jakie one niosą. Jej zbliżenia do religii są podyktowane miłością do Boga, pragnie go odnaleźć, tak, jak szuka się fizycznie istniejącej osoby. Nie chce przewartościowywać swojego życia, pragnie tylko bliskości z ukochanym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To smutne kiedy wrażliwa młoda kobieta schodzi na manowce życia...Nawet wtedy gdy czyni to z miłości do Pana! Masz Anno duże mniemanie o "studentkach teologii";)) Uważam, że to są studentki takie same jak ich koleżanki, studiujące np. archeologię! Z drugiej strony, to właśnie od nich dowiedziałem się o poczuciu własnej wartości Nagości własnej - jako Kobieta! Z "egoizmem" nie ma to nic wspólnego. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.