Facebook Google+ Twitter

Hałas - najtańsza forma terroru

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-08-07 20:53

Wcale nie chodzi o to, żeby wokoło nas wszyscy chodzili na paluszkach. Każdy lubi się pośmiać i pośpiewać. Sęk w tym, że nikt nas nie pyta o zgodę na zakłócanie naturalnego rytmu życia, pracy i odpoczynku. Czy żyjemy w cywilizowanym kraju?

Na początku był chaos...

Kiedy z żoną dostaliśmy mieszkanie spółdzielcze mieliśmy do wyboru trzy lokalizacje na warszawskich osiedlach. Spodobał się nam oddalony od centrum stolicy Tarchomin, bo to zapewniało ciszę i spokój, które tak bardzo potrzebne są mi do pracy... Jakże się myliłem!

Budowa pozostałych bloków i infrastruktury technicznej trwała w najlepsze jeszcze przez kilkanaście miesięcy. Odetchnąłem, gdy oczyszczono plac budowy, ale na jego miejscu pojawiły się kolejne ekipy, których przez 20 lat spamiętać niepodobna. Jednakże teraz nareszcie można się spodziewać wymarzonej ciszy i harmonii... Skądże znowu!


To jeszcze nie horror. To dopiero początek...

Nie dalej jak przed dwoma tygodniami słyszę nagle rumor na korytarzu przypominający pracę młota pneumatycznego. Otwieram drzwi, a tam rzeczywiście stoi człowiek z młotem pneumatycznym i sposobi się do przebicia posadzki na korytarzu klatki schodowej. Na nic się zdały moje protesty, bo przecież lokatorzy muszą mieć internet i sieć Astra. To nic, że jedna sieć już jest zainstalowana. Słyszę, że od przybytku głowa nie boli, a zdrowa konkurencja wymusi obniżenie cen.
Czekaj tatka latka, myślę sobie, ale tuż po zamknięciu drzwi odzywa się dzwonek. To wysłannicy nowego operatora sieci. Wziąłem ulotkę, bo nawet Szymonowi Majewskiemu zbrakłoby fantazji i siły, na przekomarzania i kłótnie ze zdesperowanymi domokrążcami. Wiadomo, że każdy chce zarobić, ale czy koniecznie trzeba przy tym robić tak wiele hałasu?

Zlituj się waćpan, poluj ciszej nieco...

Jest lato, wegetacja trwa w najlepsze, a zbyt wysoka trawa na osiedlu rosnąć nie ma prawa. Sprowadzone
przez administrację ekipy z motorami, tną i ścierają najmniejsze kępki traw na zielony pył. 90 decybeli, które stanowi medyczny próg bólu, to jest tzw. mały kiciuś w porównaniu do piekielnego rumoru, jaki trwa od ósmej rano , przez ustawowe 8 godzin z przerwą na posiłek dla kosiarzy.
Pytam ich grzecznie, najgrzeczniej jak potrafię,... czy by się nie dało wyciąć trawy po cichu kosą? Patrzą na mnie jak na raroga, więc zmywam się z oczu ubranych w czerwone kombinezony najemników.

Dręczyciele krążą po całym Tarchominie pilnując, żeby źdźbło trawy nie wyrosło wyżej, niż parę centymetrów. Kiedy z pola mojego widzenia znikają robotnicy słychać nadchodzące trio grających Cyganów. Od kiedy pamiętam orkiestra była cygańska, a teraz należy pisać o Romach. Jak zwał, tak zwał, ale dla znękanych uszu po takiej porcji niechcianych wrażeń ta muzyczna wizyta jest zbyt wielkim szczęściem.

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie

Zamykam wszystkie okna i drzwi, ale odgłos tuby, akordeonu i skrzypiec przebija przez podwójną szybę.
Na domiar złego, zza ściany dobiega mnie odgłos wiercenia dziury w ścianie, bo sąsiad kupił sobie półkę na płyty. Skąd to wiem? Nie da się nie słyszeć małżeńskiej kłótni o wybór miejsca i nieporządek towarzyszący operacji wiercenia otworu. Czuję się tak, jakby sąsiad wiertarką borował mi ząb, aż do korzenia. Dosyć!!!

Przerywam ten upiorny łańcuch tonów włączając radio na cały regulator. Właśnie transmitują koncerty z Bayreuth. Kojące akordy "Walkirii" wzbudzają za ścianą protest sąsiadów, ale musiałby chyba rozwalić dzielącą nas ścianę, abym usłyszał jego złorzeczenia. Nie ma już grajków, nie ma mechanicznych kosiarzy ani skłóconych małżonków. Ponad wszystkim rozpościera się zgoda, cisza i harmonia. Jakże to bliskie ideału kosmicznej muzyki niebios.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.