Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Hałasoterapia z No Age i Die! Die! Die!

Dział: Muzyka

Ocena: 10pkt

Oceń:

Hałasoterapia z No Age i Die! Die! Die!


Podczas swojego pierwszego warszawskiego koncertu No Age wraz z Die! Die! Die! zaaplikowali w piątek w Powiększeniu kojącą wręcz dawkę hałasu.

 / Fot. N.SkoczylasWieczór dla muzyków zaczął się zapewne nerwowo - utknęli gdzieś w korku pod stolicą i długo nie mogli dotrzeć na miejsce. Zgodzili się jednak skrócić przygotowania do minimum (niestety warszawska cisza nocna utrudniłaby późniejsze koncertowanie) i w pół godziny po przewidzianym czasie Nowozelandczycy eksplodowali. Z magmy kłębiących się dźwięków wyłonił się kompozycyjny koktajl Mołotowa - ATTITUDE.

Kompletna anarchia na scenie, muzycy konwulsyjnie miotają się po scenie, Andrew bez przerwy / Fot. N.Skoczylas wyskakuje jeszcze cokolwiek skontrolować z brzmienia, a publiczność jeszcze drętwawa. Sytuacji pomogło znalezienie złotego środka między kompletnie pokręconymi, agresywnymi dwiema poprzednimi płytami i świeżym "Forms". Post-hardcorowo-punkowe, math-rockowo, shoegazowe kompromisy w postaci "Sidewalks Here We Come", "Disappear Here", "Howye" i "Wasted Lands" miały jeden wspólny mianownik na żywo - miażdżyły ilością decybeli i cholerną, niewiarygodną energią. Po półgodzinnym zaledwie występie, podczas którego Andrew i Lachlan grali i śpiewali z tłumem i w tłumie, szans na dogrywkę nie było przede wszystkim na ich kompletne zmęczenie. Fascynujący chaos.

 / Fot. N.SkoczylasA później na scenę weszli No Age i potraktowali nas swoją wizją hałasu, który po poprzednikach wydawał się nieco zbyt perfekcyjny i ujarzmiony. Rozpoczęli znakomitymi riffami i mieszanką hałasu z ich charakterystyczną elektroniką, odgrywaną przez nowego muzyka - w zastanawiającym czarnym prochowcu. Energia znacznie szybciej udzieliła się rozochoconej publice, która oddała się ekstatycznym tańcom w rytm dopracowanych dźwięków, robiącej niesamowite wrażenie perkusji i rozedrganych gitar w manierze My Bloody Valentine połączonych z ciepłym punkiem. Niemalże godzina muzycznej przyjemności. Zostaliśmy  / Fot. N.Skoczylaspodwójnie uleczeni hałasem i nawet uporczywe brzęczenie w uszach jeszcze następnego dnia było błogim wspomnieniem.

Polecam śledzenie zespołów zapraszanych do nas przez Front Row Heroes. Wyczucie chwili i
nos do brawurowych koncertów stały się na dobre ich znakiem rozpoznawczym. Niedługo kolejny dowód - koncert Handsome Furs w Krakowie i Warszawie.

Zobacz także:

Natalia Skoczylas OFFline profil autora

Autor: Natalia Skoczylas

Napisz do autora

Artykuły (279) Galerie (0) Średnia ocen (4.42)

Wiek: 25 | Miejscowość: Palermo Sicilia | Kraj: Polska

O mnie: but at least i don't see you float away

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.