Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Od długiego czasu utrapieniem mieszkańców warszawskiego Żoliborza są samoloty startujące z lotniska na Bemowie. Mieszkańcom przeszkadza hałas przelatujących maszyn. W ciągu słonecznego dnia przelatuje tamtędy 70, a nawet 80 jednostek.
Sprawa jest na tyle poważna, że radni Żoliborza wystąpili do władz Warszawy z żądaniem interwencji w sprawie ograniczenia lotów szkoleniowych nad dzielnicą. Jak do tej pory problem nie został rozwiązany.Zobacz także:
Artykuły
(3)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(3.42)
Wiek: 30 | Miejscowość: warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jarek Pawłowski 21.09.2011 13:11
Witam, miesiac temu przeprowadzilem sie na Żoliborz i już serdecznie tego żałuję - codziennie nad żoliborzem przelatuje kilkadziesiąt samolotów, małych ale hałaśliwych jakby to były zawody kto głośniejszy, przelatuja nisko i warczą niemiłosiernie że strach otworzyć okna, nie wiem kto dał pozwolenie żeby z żoliborza zrobić pas startowy ale jestem pewien że ten ktoś nie zrobił pomiaru hałasu ciekawe czy są jakies przepisy na te wraki bo robi sie ekrany dźwiekoszczelne dla samochodów i szyny wytłumiające dla tramwajów ale nie słyszałem o żadnych zabezpieczeniach przed inwazją warczącego złomu z powietrza. Najgorzej jest w weekend istne szalenstwo, rozumiem że od czasu do czasu musi przelecieć nisko jakis helikopter ratowniczy ale przepraszam - amatorzy lotów rekraacyjnych niech sobie latają nad morzem a nie nad centrum miasta
Bogusław Stawski 02.08.2011 12:14
Na Żoliborzu i Bielanach mieszkam w różnych miejscach od 20 lat i jedno jest pewne: ruch lotniczy zwiększył się w tym okresie od kilkunastu startów dziennie do 200, a nawet 300 przelotów dziennie przy zachowaniu kilkunastu startów i lądowań samolotów i helikopterów MSWiA. Ponad 200 startów dziennie, to przeloty warczących, wyjących samolocików na niskiej wysokości co dwie minuty. Nieraz dochodzi do sytuacji, gdy lecą jeden za drugim w odstępie kilkuset metrów. Wystarczy słoneczny dzień latem (jak dziś) a ruch jest nieustanny - ledwie wybrzmie warkot starej (choć sprawnej zapewne) awionetki, już wyje następna wznosząca się nad Trasą AK. Pomiary głośności są śmiechu warte, bo dotyczą obszarów NAD którymi latają samolociki. A chodzi tu o uciążliwość. Zakładając, że głośna rozmowa, burczenie radia, jakiś hałas wytwarza tyle decybeli, co samolot, to czy słuchajnie głośnego "rrrrrrrrrr" z ust człowieka przez dwanaście godzin da się znieść? Podobny efekt tworzy hałas roznoszący się NA BOKI od wznoszących się samolocików. Niektóre z nich są tak głośne, że spokojnie można by nagrywać ich hałas i podkładać na ścieżki filmowe samolotów z bombardowań w czasach IIWŚ. Każdy doskonale się orientuje, że hałas pochodzący od TIRów jadących tunelem nie rozchodzi się na boki (lecz do góry) - po to buduje się tunele. A jak roznosi się hałas ciężarówek jadących nasypem albo wiaduktem??? Czy właśnie nie z tego powodu na modernizowanej trasie AK zakłada się plexiglasowe tunele na wiaduktach?
Z samolocikami startującymi z lotniska Babice/Bemowo jest tak samo. Ich hałas niby nie przekracza norm, ale ich bezustanne burczenie i wycie (warto sprawdzić co to jest zjawisko Doplera opisujące rozchodzenie się fal dźwiękowych przemieszczających się obiektów) jest wysoce uciążliwe.
Mieszkałem przy Duracza (Słodowiec), Przy Placu Wilsona, przy Alei Zjednoczenia: wszędzie tam odpoczynek, czytanie książki, skupiona praca umysłowa przy otwartym oknie w słoneczne dni, czy to latem, czy zimą jest NIEMOŻLIWA!!! Warkot bywa tak natężony, że nawet nowe okna wystarczająco go nie blokują.
Problem z Lotniskiem na Bemowie nie polega na tym, że mieszkańcy nie chcą lotniska - przecież służo ono wszystkim obywatelom - karetki lotnicze, helikoptery patrolowe, itp. Chodzi o to, że lotnisko zostało PÓŁ-LEGALNIE ZAWŁASZCZONE przez AEROKLUB WARSZAWSKI oraz przywatne firmy szkoleniowe byłych oficerów "różnych" służb mundurowych, którym nie uśmiecha się dojazd do lotniska Aeroklubu Warszawskiego koło Nasielska. Dzięki układom i znajomościom umościli się i golą kasę ze szkoleń na warszawskim Bemowie. Bo te 200 do 300 (łatwo wyliczyć, gdy nad głową co dwie minuty przlatuje samolot; loty od 0900 do 2100 latem) to nie są loty służb ani biznesmanów. To samoloty szkoleniowe firemek przylepionych do lotniska wojskowego. Loty biznesmanów nie są zbytnio uciążliwe, bo czasem się przelecą na Hel i z powrotem, i nie jest ich dwustu i nie czekają w kolejce cały dzień, żeby wystartować. To KILKA warczących jednosilnikowców należących do firm szkoleniowych i Aeroklubu wytwarza hałas w kwadracie tworzonym przez ulice Krasińskiego/Słowackiego/Marymoncka/Aleja Zjednoczenia/Broniewskiego. Hałas samolotów jest donośny także wzdłuż Wisły - nad AWF i Laskiem Bielańskim (rezerwat - sic!!!), nad Laskiem Lindleya, itp.
Naturalne jest, że wraz z rozwojem i rozbudową miasta uciążliwe zakłady (bazy MPO, zajezdnie autobusowe, warsztaty, fabryczki) są przenoszone poza osiedla mieszkalne miast. Niestety nie dotyczy to aeroklubu, który umościł się z innymi firmami lotniczymi MIEDZY BLOKAMI w sypialni Warszawy. Czy to jest NORMALNE??? W jakim innym mieście w Europie szkolenia pilotów odbywają nad gęsto zamieszkanymi osiedlami, nad zatłoczonymi drogami; bez możliwości wykonania awaryjnej pętli, bez odpowiedniej straży pożarnej, itp???
To jest możliwe tylko w kraju, gdzie dla niektórych prawo jest równiejsze. A ludziom mówi się: jak ci za głośno, to się wyprowadź do innej dzielnicy.
ŻAL
Bogusław Stawski 02.08.2011 12:14
Na Żoliborzu i Bielanach mieszkam w różnych miejscach od 20 lat i jedno jest pewne: ruch lotniczy zwiększył się w tym okresie od kilkunastu startów dziennie do 200, a nawet 300 przelotów dziennie przy zachowaniu kilkunastu startów i lądowań samolotów i helikopterów MSWiA. Ponad 200 startów dziennie, to przeloty warczących, wyjących samolocików na niskiej wysokości co dwie minuty. Nieraz dochodzi do sytuacji, gdy lecą jeden za drugim w odstępie kilkuset metrów. Wystarczy słoneczny dzień latem (jak dziś) a ruch jest nieustanny - ledwie wybrzmie warkot starej (choć sprawnej zapewne) awionetki, już wyje następna wznosząca się nad Trasą AK. Pomiary głośności są śmiechu warte, bo dotyczą obszarów NAD którymi latają samolociki. A chodzi tu o uciążliwość. Zakładając, że głośna rozmowa, burczenie radia, jakiś hałas wytwarza tyle decybeli, co samolot, to czy słuchajnie głośnego "rrrrrrrrrr" z ust człowieka przez dwanaście godzin da się znieść? Podobny efekt tworzy hałas roznoszący się NA BOKI od wznoszących się samolocików. Niektóre z nich są tak głośne, że spokojnie można by nagrywać ich hałas i podkładać na ścieżki filmowe samolotów z bombardowań w czasach IIWŚ. Każdy doskonale się orientuje, że hałas pochodzący od TIRów jadących tunelem nie rozchodzi się na boki (lecz do góry) - po to buduje się tunele. A jak roznosi się hałas ciężarówek jadących nasypem albo wiaduktem??? Czy właśnie nie z tego powodu na modernizowanej trasie AK zakłada się plexiglasowe tunele na wiaduktach?
Z samolocikami startującymi z lotniska Babice/Bemowo jest tak samo. Ich hałas niby nie przekracza norm, ale ich bezustanne burczenie i wycie (warto sprawdzić co to jest zjawisko Doplera opisujące rozchodzenie się fal dźwiękowych przemieszczających się obiektów) jest wysoce uciążliwe.
Mieszkałem przy Duracza (Słodowiec), Przy Placu Wilsona, przy Alei Zjednoczenia: wszędzie tam odpoczynek, czytanie książki, skupiona praca umysłowa przy otwartym oknie w słoneczne dni, czy to latem, czy zimą jest NIEMOŻLIWA!!! Warkot bywa tak natężony, że nawet nowe okna wystarczająco go nie blokują.
Problem z Lotniskiem na Bemowie nie polega na tym, że mieszkańcy nie chcą lotniska - przecież służo ono wszystkim obywatelom - karetki lotnicze, helikoptery patrolowe, itp. Chodzi o to, że lotnisko zostało PÓŁ-LEGALNIE ZAWŁASZCZONE przez AEROKLUB WARSZAWSKI oraz przywatne firmy szkoleniowe byłych oficerów "różnych" służb mundurowych, którym nie uśmiecha się dojazd do lotniska Aeroklubu Warszawskiego koło Nasielska. Dzięki układom i znajomościom umościli się i golą kasę ze szkoleń na warszawskim Bemowie. Bo te 200 do 300 (łatwo wyliczyć, gdy nad głową co dwie minuty przlatuje samolot; loty od 0900 do 2100 latem) to nie są loty służb ani biznesmanów. To samoloty szkoleniowe firemek przylepionych do lotniska wojskowego. Loty biznesmanów nie są zbytnio uciążliwe, bo czasem się przelecą na Hel i z powrotem, i nie jest ich dwustu i nie czekają w kolejce cały dzień, żeby wystartować. To KILKA warczących jednosilnikowców należących do firm szkoleniowych i Aeroklubu wytwarza hałas w kwadracie tworzonym przez ulice Krasińskiego/Słowackiego/Marymoncka/Aleja Zjednoczenia/Broniewskiego. Hałas samolotów jest donośny także wzdłuż Wisły - nad AWF i Laskiem Bielańskim (rezerwat - sic!!!), nad Laskiem Lindleya, itp.
Naturalne jest, że wraz z rozwojem i rozbudową miasta uciążliwe zakłady (bazy MPO, zajezdnie autobusowe, warsztaty, fabryczki) są przenoszone poza osiedla mieszkalne miast. Niestety nie dotyczy to aeroklubu, który umościł się z innymi firmami lotniczymi MIEDZY BLOKAMI w sypialni Warszawy. Czy to jest NORMALNE??? W jakim innym mieście w Europie szkolenia pilotów odbywają nad gęsto zamieszkanymi osiedlami, nad zatłoczonymi drogami; bez możliwości wykonania awaryjnej pętli, bez odpowiedniej straży pożarnej, itp???
To jest możliwe tylko w kraju, gdzie dla niektórych prawo jest równiejsze. A ludziom mówi się: jak ci za głośno, to się wyprowadź do innej dzielnicy.
ŻAL
Autor usunął profil 14.10.2009 10:33
to bardzo miło, że chociaż staraliście się uszanować mieszkańców Chomiczówki. Ja pytam co te samoloty w piękny, niedzielny poranek robiły NAD osiedlami mieszkaniowymi, nad Kochanowskiego, nad Broniewskiego nad Gwiaździstą? Dlaczego kilku kolesi z lotniska może terroryzować tysiące mieszkańców? Ja tam spędziłem tylko jeden niedzielny poranek i współczuje mieszkańcom osiedli nad którymi oni przelatują.
Roman Woźniak 14.10.2009 10:10
Słuchaj T T logicznie to Ty masz napisać a nie czytelnik ma się domyślać. Napisałeś miedzy blokami a jak było nad blokami to popraw, napisz, że tamto było żle użyte. Różnica w słowach między a nad jest duża. Jakże ciężko przyznać się do błędu.
A w Szwajcarii to bloki stoją tak blisko pasa startowego że prawie można dojrzeć własciciela w oknie. A w Amsterdamie to czteropiętrowy blok stał na podejściu aż w niego wpadł B747.
Latając na Bemowie to próbę silnika (najgłośniejszą) staraliśmy się robić na końcu pasa pod śmieciową górą by na Chomiczówce było ciszej.
Autor usunął profil 14.10.2009 09:51
człowieku a po co pisać, że masło jest maślane? Przecież to logiczne, że nad blokami. A samolot startujący z Bemowa co robi nad blokami mieszkalnymi? To co ci panowie piloci wyprawiają to jest arogancja. Zresztą, pobliskie tramwaje i samochody to nic przy huku wywoływanym poprzez samoloty. Takie coś nie mogło by się wydarzyć np. w Szwajcarii gdzie każdy normalny obywatel jest uzbrojony. Przecież tam, tacy aroganci byliby traktowani jak przysłowiowe kaczki. Szukanie dziury w całym to widzę jest też specjalnością Pana Rafała, zamiast pisać dyrdymały, niech przyjedzie na omawiana miejsca, niech usiądzie na ławeczce i posłucha. Być dziennikarzem to jest sztuka, a Pan widzę najmocniejszy jest w łapaniu za słówka i powoływaniu się na ekspertów, ba, na znawców ......... a nie na stwierdzeniu faktów. Uchowaj Panie Boże przed takim wybiorczym dziennikarstwem.
Roman Woźniak 14.10.2009 09:20
Panie Rafale najpierw niech autorka uzasadni swoje że ruch uliczny jest nadzorowany. Jazda ponad 150 km/godz to dużo za dużo.
O nadzorowanym ruchu lotniczym w dwu zdaniach trudno powiedzieć. Coś napiszę. Jednak jestem w niedoczasie. Komentarze moje są wycinane.
Thadée Thadeck napisał Cały poranek, regularnie przelatywały samoloty między blokami ciągnąc szybowce. To było wbrew prawą logiki, jak można na coś takiego pozwolić.
1 proszę podać dowód na regularne przeloty samolotów między blokami. Zapewne one latały "nad blokami" a to jest spora różnica w wysokości.
2 Jak można pisać pisać takie rzeczy To było wbrew prawą logiki, jak można na coś takiego pozwolić. A jak można pisać między blokami.
Autor usunął profil 13.10.2009 21:13
Będąc w Polsce kilka lat temu nocowałem u znajomych na ulicy Broniewskiego. Późno poszliśmy spać i myślałem odespać sobie, wszak to była niedziela. To co usłyszałem tam w niedziele rano jest nie do opisania. Cały poranek, regularnie przelatywały samoloty między blokami ciągnąc szybowce. To było wbrew prawą logiki, jak można na coś takiego pozwolić. Pytałem mieszkańców dlaczego się nie skarżą? Odpowiedź była jednoznaczna .... na tych panów nie ma mocnych.
Rafał Gdak 13.10.2009 20:50
Dokładnie Panie Romanie - zresztą analogię stanowi ruch drogowy, gdzie o wypadek o wiele łatwiej. Przy okazji prosiłbym Pana, jako znawcę, o ustosunkowanie się do stwierdzenia autorki w komentarzu: "ruch uliczny jest nadzorowany, a trasa przelotów amatorów awionetek, którzy bezkarnie zbaczają z trasy - niekoniecznie." - czy może Pan rozwiać wątpliwości, jak to wygląda w praktyce?
Roman Woźniak 13.10.2009 20:46
Autorka pisze Protest mieszkańców Żoliborza jest zasadny: trzy lata temu niedaleko ulicy Marymonckiej miała miejsce katastrofa awionetki. Jak autorka ustosunkuje się do dzisiejszego wypadku w Zakopanem. Czy złamana gałąź pod wpływem śniegu która bardzo poważnie raniła spacerowiczów powinna wpłynąć na: zakaz wjazdu nie zamieszkałych do miasta, czy wycięcia wszystkich drzew w mieście, zbudować podziemne tunele dla poruszania się pieszych a może zadaszenia całego miasta by śnieg nie łamał gałęzi.
Irlandczycy poprą traktat fiskalny? Nie chcą podzielić losu Grecji
(odsłon: +509)